Reklama

Analizy i komentarze

Niemiecki rząd kłamał ws. atomu. Chciał za wszelką cenę zamknąć elektrownie [ANALIZA]

Autor. Olaf Scholz/Twitter

Niemiecki rząd wprowadził swoich obywateli w błąd w kwestii możliwego przedłużenia pracy elektrowni jądrowych. Wszystko wskazuje na to, że celem Berlina było zamknięcie jednostek bez względu na ryzyka.

Reklama

„Coraz wyraźniej widać, jak niemiecki rząd od miesięcy okłamywał opinię publiczną na temat energii jądrowej" – napisał na Twitterze Simon Wakter, szwedzki inżynier jądrowy, który zaprezentował na swoich social mediach szereg materiałów wskazujących na to, że narracja Berlina ws. atomu mijała się z prawdą. Wakter zebrał wypowiedzi niemieckich polityków i energetyków z ostatnich miesięcy zestawiając je ze sobą. Rezultat jest uderzający: wszystko wskazuje na to, że niemiecki rząd wprowadził swoich obywateli w błąd w kwestii możliwego przedłużenia pracy elektrowni jądrowych, dążąc do zamknięcia jednostek bez względu na koszty i ryzyka.

Reklama

W swoim wywodzie Wakter przytacza m.in. kluczowy argument niemieckiego rządu dot. paliwa jądrowego. Berlin twierdził, że przedłużenie pracy elektrowni jądrowych jest niemożliwe ze względu na brak zakontraktowanych dostaw prętów paliwowych. Jednakże, jak podaje Die Welt, w marcu 2022 roku odbyło się poufne spotkanie polityków koalicji rządzącej z przedstawicielami operatorów elektrowni jądrowych. Ci drudzy stwierdzili na nim, że są w stanie zorganizować dostawy w „rozsądnych terminach". Jednakże Berlin nie podjął żadnych działań w tym zakresie, idąc dalej w narrację o niemożności zapewnienia wkładu paliwowego. „Niemiecki rząd kłamie" – pisze wprost Wakter.

Czytaj też

„Dokładnie 8 marca niemiecki rząd opublikował raport wyliczający powody, dla których elektrownie jądrowe nie mogą dłużej pracować. Jednakże w tym samym czasie rządzący spotykali się z przedstawicielami operatorów przemysłu jądrowego, którzy wskazywali rozwiązania dla stawianych przez raport zarzutów" – wskazuje inżynier.

Reklama

Jako dodatkowy dowód wskazuje on wypowiedź rzecznika prasowego spółki Preussen Elektra, który mówi, że elektrownia jądrowa Isar, jedna z trzech ostatnich jednostek tego typu w Niemczech, może pracować po 31 grudnia 2022 roku – i to bez dodatkowych dostaw paliwa jądrowego. Argument Berlina w tym zakresie okazał się być zwykłym kłamstwem.

Wakter wskazuje też, że TÜV (Technischer Überwachungsverein), niemiecki podmiot świadcząca usługi dozoru technicznego, stwierdził, że możliwe jest dłuższe operowanie trzema pozostałymi elektrowniami jądrowymi, a także restart trzech elektrowni wyłączonych w roku 2021. „Z perspektywy technicznej, byłoby możliwe ponowne włączenie wygaszonych w grudniu 2021 roku trzech elektrowni jądrowych (...). TÜV może wykonać dla nich testy bezpieczeństwa po roku 2022" – wskazuje cytowane przez Waktera oświadczenie prasowe podmiotu. Z kolei dyrektor zarządzający TÜV, Joachim Buehler wskazuje, że niemieckie elektrownie jądrowe są w „doskonałym stanie technicznym".

Szwedzki inżynier przytacza też badania opinii publicznej z wiosny 2022 roku, które pokazują, że większość Niemców widzi energetykę jądrową jako część działań ukierunkowanych na wypełnienie celów klimatycznych UE. Taki pogląd wyraziło aż 65% ankietowanych.

Jak się zatem okazuje, kluczowe argumenty niemieckiego rządu dotyczące zamykania atomu (brak paliwa i sprzeciw społeczny) okazały się kłamstwami. Można zastanawiać się, dlaczego Berlin tak desperacko prze do wygaszenia tych jednostek – pomimo kryzysu energetycznego.

  • atom

Komentarze (11)

  1. Sigrid

    "Demokratycznie" wybrany rząd "demokratycznego" państwa nie cofnie się przed żadną zbrodnią żeby zrealizować interesy swoich zakulisowych mocodawców a co dopiero mówić o jakimś tam kłamstwie. W "demokracji" wyborcy są potrzebni WYŁĄCZNIE raz na 4 lata żeby uwiarygodnić działania służb specjalnych ustawiających swojego kandydata do tronu. Nie ma czegoś takiego jak mityczna demokracja. To bajka dla naiwnych. Są jedynie rządy służb specjalnych i ich sponsorów.

  2. Chyżwar

    Dla nich typowe.

  3. prawda

    jak zwykle Niemcy kolaborują z Rosją. Trzeba uważać bo możemy mieć znowu wroga z 2 stron

  4. Sigrid

    Jeśli ktoś się przypadkiem zastanawia - w co wątpię - dlaczego demokratycznie wybrany rząd podobno demokratycznego państwa okłamuje własnych obywateli tylko po to żeby doprowadzić do kryzysu energetycznego (skąd my to znamy?) to odpowiedź jest prosta i dostępna dla każdego kto potrafi czytać. Nazywa się WEF czyli Światowe Forum Ekonomiczne.

  5. klapaucyusz

    Ten rząd nie pociągnie więcej niż kadencję. Oby następcy przenieśli Berlin na właściwsze tory. Cieszą wyniki badań opinii, które dowodzą, że Niemcy nie są skazane na energetyczny irracjonalizm, a kluczowe dla obecnych działań mogą być zakulisowe powiązania SPD z Kremlem.

  6. Al.S.

    Dlaczego? Zapytajcie Gerharda Schroedera, on wam powie dlaczego.

  7. DDR

    Ekomarksizm

  8. Facetoface

    Doskonale to widać po Turowie ect. A co ma Turów do atomu tyle co sprzeciw Niemiec dot. reaktora KGHM i Orlenu.

  9. stary Polak

    czy ktoś coś rozumie z tego? w co grają Niemcy? Eutanazja państwa? "Nam się pogorszy ale inni padną"? Kupieni politycy na krótkim sznurze szantażu? Czy PRL wysłało tam 1 tys Wallenrodów?

  10. Tadeusz Żeleźny - analityk systemowy

    Możliwe są dwa wyjaśnienia parcia Berlina do wygaszenia elektrowni atomowych: 1. Berlin liczy w średnim czasie na odnowienie dostaw gazu z Rosji - oczywiście po preferencyjnych cenach dla Berlina, który wszelkimi sposobami sygnalizuje Kremlowi swoją "pozytywną" względem Rosji postawę - a ten tani gaz zapewniałby przewagę konkurencyjną i wysokie marże niemieckiemu przemysłowi - w Europie i na świecie. 2. Elektrownie atomowe są tak naprawdę w szkieletowej obsłudze i kontroli - nie jako na "biegu jałowym" - wyprowadzenie elektrowni z codziennej komercyjnej i CYWILNEJ eksploatacji umożliwia skryte wyprodukowanie głowic jądrowych. Może nie teraz, ale po pewnym przygotowaniu przez odpowiedni zespół kryty przez BND. Atommaacht to termin, który w niemieckich kręgach politycznych ma ugruntowaną pozycję od końca lat 50-tych...

  11. jpr

    Działa lobby Gazpromu. I to pomimo oczywistego już dzisiaj faktu, że Gazprom nie ma dosyć surowca na eksport. Zapewne rozkradali po drodze fundusze inwestycyjne i nie zabezpieczyli nowych odwiertów. Do tego doszedł katastrofalny pożar na Jamale. I brakuje w Rosji gazu (podobnie jak zdatnych do użycia czołgów). Stąd zapewne liczne seryjne samobójstwa gazowych oligarchów... Ale lobby gazowe w Niemczech nie przyjmuje tego bankructwa do wiadomości. Oni mieli obiecane, że będą się pławić w luksusie, korzystając z pośrednictwa w handlu rosyjskim gazem (którego niestety nie ma) - i oni się tego trzymają!... Podziwu godna, niemiecka konsekwencja. Kwaterę Hitlera w Sudetach budowali tez niemal do końca....