Operacja Nord Stream 2 – opóźnianie w oczekiwaniu na posiłki [ANALIZA]

23 października 2019, 10:04
Combined-Resolve-II
Fot.: U.S. Army by Spc. John Cress Jr.

Budowa Nord Stream 2 została już prawie zakończona na całej długości, oprócz Danii. Ta wciąż rozpatruje wniosek inwestora. Skąd ten opór i co nam da opóźnienie Nord Stream 2?

„Tak czy inaczej, Dania jednak zatrzymała budowę Nord Stream 2”. Takimi słowy zaczyna się artykuł podsumowujący stan prac budowlanych opublikowany na portalu specjalistycznym Teknoblog. Rzeczywiście, zwolennicy budowy rosyjsko-niemieckiego gazociągu nie mają powodów do radości.

Budowa Nord Stream 2 na wszystkich etapach przebiegała bez poważniejszych przeszkód. Jeszcze 19 września Alieksiej Miller – szef rosyjskiego Gazpromu – informował, że prace budowlane idą zgodnie z harmonogramem. Mimo to, oficjalny termin oddania gazociągu do eksploatacji został przesunięty z początkowo planowanego terminu 1 stycznia 2020 roku na połowę 2020 roku.

Przyczyną podjęcia tej decyzji był opór Danii, która najpierw zażądała od Rosji przedstawienia dodatkowego wariantu przebiegu gazociągu, by następnie podjąć się analizy zaproponowanych przez Rosjan wariantów w duchu strajku włoskiego.

Przypomnijmy, że rozpatrywane są dwa warianty przebiegu gazociągu przez wyłączną strefę ekonomiczną Danii. Początkowo Nord Stream 2 AG zaproponował dwa warianty przebiegu gazociągu. Pierwszy z nich przewidywał przebieg magistrali przez duńskie wody terytorialne. W styczniu 2018 roku w Danii w życie weszło jednak nowe prawo, nakazujące ministrowi spraw zagranicznych dokonanie oceny wpływu tego rodzaju projektów na bezpieczeństwo państwa.

Drugi wariant zakładał przebieg gazociągu przez wyłączną strefę ekonomiczną Danii na północ od Bornholmu. Kopenhaga postanowiła jednak wstrzymać się z jego rozpatrzeniem do momentu złożenia przez Nord Stream 2 AG kolejnego wariantu przebiegu gazociągu. Jego złożenie stało się możliwe dzięki zawarciu polsko-duńskiego porozumienia odnośnie rozgraniczenia wyłącznych stref ekonomicznych.

Ostatecznie trzeci wniosek został złożony 14 kwietnia 2019 roku i od tej pory wciąż jest rozpatrywany. Królestwo Danii nie ma możliwości zablokowania budowy – takie prawo przysługuje państwom wyłącznie na obszarze morza terytorialnego – jednak może zwlekać z wydaniem zgody.

„Zgodnie z informacjami z początku października, DAE zakończyła ocenę oddziaływania środowiskowego dla jednego z wariantów trasy (prawdopodobnie wariantu północno-wschodniego) natomiast wciąż trwają konsultację odnośnie drugiego. Duńczycy nie informują oficjalnie, kiedy może zakończyć się procedura dla tego wariantu” – wyjaśnia ekspert Kolegium Europejskiego w Natolinie Mariusz Marszałkowski.

Obecnie budowa Nord Stream 2 została częściowo zakończona na obszarze wyłącznych stref ekonomicznych wszystkich państw oprócz Danii. 21 października prace zakończyły statki do układania rur na terenie szwedzkiej wyłącznej strefy ekonomicznej, zatrzymując swój bieg na granicy z duńską strefą. Wbrew informacjom podawanym przez rosyjskie media, nie oznacza to jednak całkowitego zakończenia prac. Jak wyjaśnia Marszałkowski, obecnie trwa wkopywanie rur w dno morskie.

Celem duńskiego oporu jest opóźnienie uruchomienia Nord Stream 2 przed 1 stycznia 2020 roku. Od tego dnia przestanie obowiązywać rosyjsko-ukraińska umowa tranzytowa na przesył gazu. Celem Nord Stream 2 jest natomiast umożliwienie dokonania fizycznego przekierowania tranzytu gazu przez Ukrainę bezpośrednio do Niemiec, w celu ominięcia Ukrainy. Manewr ten doprowadziłby do znacznego uszczuplenia ukraińskiego budżetu (ok. 3 mld USD rocznie). USA, Dania, Polska, kraje bałtyckie i Rumunia nie zgadzają się na taki scenariusz, obawiając się skutków destabilizacji tego państwa.

Kluczowe w tym zakresie jest odpowiednie dopracowanie terminów. Zakończenie budowy Nord Stream 2 i znaczące ograniczenie tranzytu przez Ukrainę jest nieuniknione. Stopniowe ograniczenie tranzytu gazu przez Ukrainę da czas na dokonanie reformy ukraińskiego sektora gazu i dostosowanie się do nowych warunków, w których objętości gazu płynące ze wschodu na zachód będą o wiele mniejsze.

Dlatego ważnym jest, aby uniemożliwić fizyczne przekierowanie tranzytu na Nord Stream 2 przynajmniej do stycznia 2020 roku. Jednocześnie konieczne jest zawarcie nowej umowy tranzytowej pomiędzy Ukrainą i Rosją, która będzie zakładać mniejsze wolumeny przesyłanego gazu, ale na tyle duże, aby zagwarantować stabilność funkcjonowania ukraińskiego systemu w okresie przejściowym.

W tym celu rozmowy na temat kształtu przyszłego porozumienia tranzytowego prowadzone są przy udziale Komisji Europejskiej w formacie trójstronnym – UE-Ukraina-Rosja. Jest to odpowiedzialne podejście do polityki zagranicznej Unii Europejskiej, która wspierając reformy na Ukrainie i implementację europejskich przepisów, dba o utrzymanie warunków umożliwiających podjęcie takich działań.

Oczywiście opóźnianie budowy Nord Stream 2 nie będzie trwało wiecznie. Pozytywna decyzja zostanie w końcu wydana przez Danię. Alieksiej Miller stwierdził niedawno, że liczy on, iż nastąpi to nawet w tym roku, co dawałoby szanse na terminowe ukończenie budowy, która potrwa na obszarze duńskiej WSE zaledwie 5 tygodni.

Mariusz Marszałkowski wyjaśnia jednak, że procedury są znacznie bardziej skomplikowane i czasochłonne:

„Po potencjalnym wydaniu pozwolenia na układanie gazociągu w duńskiej WSE inwestor musi odczekać cztery tygodnie na ewentualne zaskarżenia decyzji. Takie zaskarżenia mogą również przedłużyć cały proces powyżej wspomnianych czterech tygodni. Co do kwestii słów Millera, techniczne układanie każdej z obu nitek przez duńską WSE będzie trwało okołu 25-35 dni w zależności od m.in warunków pogodowych. Następna faza budowlana zajmie mniej więcej kolejne 14 dni dla każdej z nitek” – mówi Marszałkowski w rozmowie z E24.

„Dokończenie budowy jest możliwe w przeciągu pięciu tygodni, ale jedynie dla jednej z nitek. Zdublowanie prac wymaga zaangażowania znacznie większej ilości jednostek zaangażowanych w budowę, co przy braku jednej z głównych jednostek PLV w związku z prowadzonym remontem Pioneering Spirit, który potrwa co najmniej do grudnia, wydaje się mało prawdopodobne” – konkluduje ekspert.

Nord Stream 2 powstanie – co do tego nie ma wątpliwości. Opóźnienie jego budowy jednak wciąż należy uznać za sukces. Umiarkowany, ale jednak. I nie należy tracić z oczu, iż stawką nie jest „zagranie na nosie” Rosjanom czy Niemcom. Chodzi o coś znacznie ważniejszego.

Nord Stream, Nord Stream 2 i Turk Stream to gazociągi, które powstają w celu ominięcia tranzytu przez Ukrainę i państwa Europy Środkowej. Dotychczas pomiędzy nimi, a Rosją istniała wzajemna zależność. Co prawda Rosja mogła wpływać na region nawet odcinając kurek, ale to z kolei skutkowało zmniejszeniem dostaw do innych państw, w tym Niemiec.

Ominięcie regionu pozwoli wywierać nacisk na region zmniejszając dostawy do Niemiec (np. wskutek awarii), jednak bez uszczerbku dla Niemiec, do których surowiec płynąć będzie w pierwszej kolejności.

Opóźnianie tych planów daje Ukrainie, Polsce i całemu regionowi czas, na dostosowanie się do nowych warunków. Wciąż trwają prace nad zwiększeniem możliwości regazyfikacyjnych terminalu w Świnoujściu, budowie kolejnego (FSRU) w Zatoce Gdańskiej i jeszcze kolejnego w chorwackim Krk. Powstają również interkonektory polsko-słowacki i rozbudowywany jest polsko-ukraiński. Ukraina z kolei przechodzi przez proces rozdziału właścicielskiego sektora gazu i głębokich reform, polegających na implementacji prawa europejskiego.

Odcięcie tranzytu gazu przez Ukrainę w styczniu byłoby trzęsieniem ziemi dla regionu. Utrudnianie budowy Nord Stream 2 można określić mianem działania opóźniającego atak przeciwnika, w oczekiwaniu na posiłki. I choć metafora ta jest nieco na wyrost, to doskonale oddaje znaczenie czasu w tej kwestii.

KomentarzeLiczba komentarzy: 24
orur
sobota, 2 listopada 2019, 22:43

A dlaczego Rosja ma przesyłac gaz przez ukrów. Przeciez to jest gaz rosyjski i własciciel tego gazu moze go przesyłac tak jak on zechce, bo takie ma prawo i nikomu nic do tego.

polak
piątek, 25 października 2019, 15:10

Opóźniają bo Polska zapłaciła za to zrzeczeniem się prawa do części spornych wód na Bałtyku. A że nie ratyfikowała jeszcze porozumienia to Duńczycy muszą czekać z pozwoleniem. Ale czy warte to było tego, bo czy tak czy tak gazociąg zbudują. I chwała Bogu.

elemele
piątek, 25 października 2019, 07:10

Niemcy spokojnie poradzą sobie jeśli trochę dłużej poczekają z dostawami gazu od Rosji z Nord Stream 2. Czemu nie przewidujecie scenariusza, w którym Rosja nie podpisuje żadnej umowy z Ukrainą/przestaję przez nią przesyłać gaz nawet gdyby Nord Stream 2 był wciąż w budowie?

leming
środa, 23 października 2019, 19:58

No, nareszcie napisano bez ogródek o co chodzi w tym "uzależnieniu się Europy" od rosyjskiego gazu.Rosja ma utrzymywać pomajdanową Ukrainę.Ciekawe co na to rosjanie .I powiedzmy sobie szczerze,Ukraina jest uzależniona od rosyjskiego gazu,może sobie tylko wybierać drogę zaopatrzenia.

Danisz
czwartek, 24 października 2019, 11:10

Rosjanie nie mają nic do powiedzenia w tej kwestii ani w żadnej innej we własnym kraju, bo rządzi nimi skorumpowana oligarchia z FSB którą myśli tylko o sobie. A za imperialne ambicje trzeba płacić kolego, czy się napada na sąsiada, czy tylko sprzedaje mu gaz po dwukrotnie zawyżonej cenie. Zobaczysz, że jeszcze przejedziecie się na anschlussie ukraińskiego Krymu

Komentator
środa, 23 października 2019, 13:48

Ile razy można powtarzać, Dania niczego nie zablokowała, bo zablokować nie może. Gazprom ciągle czeka na zgodę Danii na budowę na duńskich wodach terytorialnych. Jeżeli tej zgody nie będzie, to wybierze trasę przez duńską wyłączną strefę ekonomiczną, a tam zgody Danii nie potrzebuje. Bo skoro byłaby niezbędna, to wystarczyłoby ogłosić że ten rurociąg nigdy bez tej zgody nie powstanie. Dlaczego brak zgody Danii ma wstrzymać tą inwestycję w roku 2019, a nie np do 2050? Proponuję raz jeszcze przeczytać uważnie, jakie prawa przysługują państwom trzecim w wyłącznych strefach ekonomicznych innych państw, ze szczególnym naciskiem na kwestię kabli i rurociągów. Swoją drogą, ciekawa jest ewolucja poglądów redakcji na temat tej budowy. Jeszcze niedawno twierdziliście Panowie że Dania może tą budowę zablokować. Teraz że tylko opóźnić. Co napiszecie po Nowym Roku? Naprawdę sądzicie że dzięki fochowi Danii, zmusicie Rosję by wydała kolejne 30 mld dolarów na dziesięcioletni kontrakt z Ukrainą na obecnych zasadach? Nie będzie tranzytu przez Ukrainę na jej warunkach, tego możecie być pewni.

Zosiek
czwartek, 24 października 2019, 12:01

Przestań siać propagandę. Gazprom potrzebuje zgody Danii na budowę rurociągu przez duńską wyłączną strefę ekonomiczną, właśnie o to w tym wszystkim chodzi. Dania nie może odmówić wydania tej zgody i w końcu będzie musiała to zrobić, ale może skutecznie to opóźniać, dzięki różnym przepisom o ochronie środowiska. Będą sobie badać każdy gatunek rybki czy planktonu na zaproponowanej trasie i rozważać, w jakim stopniu budowa NS2 niekorzystnie wpłynie na bioróżnorodność, czy inne bzdety, które nikogo w rzeczywistości nie interesują. Ale czas mija, a Rosjanie i Niemcy mogą conajwyżej zgrzytać zębami.

GB
czwartek, 24 października 2019, 10:26

Jeszcze niedawno Gazprom twierdził że North Stream 2 ruszy z końcem 2019 roku, a tu dzięki blokadzie Danii nic takiego się nie wydarzy. Po drugie - gdyby to było takie proste to rura szłaby przez polską strefę ekonomiczną bo jakby nie patrzeć tędy jest najbliżej do Niemiec. Trzeba tylko znać mapę Bałtyku.

Reklama
Tweets Energetyka24