Ogromne opóźnienia w inwestycjach energetycznych. Covid wciąż odbija się czkawką [ANALIZA]

24 września 2021, 10:15
Klimatyczny Polexit (8)
Fot. Canva

Choć wydaje się, że najgorsze miesiące światowej epidemii koronawirusa już za nami, to okresy lockdownów jeszcze długo będą oddziaływać na naszą rzeczywistość. Szczególnie zauważalne jest to w realizacji strategicznych inwestycji energetycznych. Dotarliśmy do zestawienia, które szczegółowo opisuje aż 26 (!) projektów, które zostaną ukończone z poślizgiem. I to często bardzo dużym.

„Przerwane łańcuchy dostaw” – to hasło właściwie od marca 2020 r. jak mantra powtarzają eksperci, dziennikarze czy przedstawiciele polityki i biznesu. Nie bez powodu, ponieważ problem jest realny. Wpływa na rzeczy codziennego użytku, tj. choćby rowery, których dostępność została mocno ograniczona w ostatnim roku do wielkich inwestycji infrastrukturalnych.

Łańcuch dostaw obejmuje swoim zakresem wiele etapów, począwszy od złożenia zamówienia na produkt, przez zaopatrzenie produkcji w niezbędne surowce i kontrolę jakości, aż po etap dostarczenia towaru do odbiorcy. Wszelkie zawirowania w procesie mogą doprowadzić do różnych komplikacji, a w ekstremalnych przypadkach uniemożliwić realizację podstawowego celu łańcucha dostaw, jakim jest dostarczenie klientowi końcowemu zamówionego towaru o wymaganej jakości w ustalonym terminie i miejscu.

Pojęcie przerwania łańcucha dostaw oznacza wszelkie zaburzenia występujące na dowolnym jego etapie spowodowane czynnikami zewnętrznymi, np. zjawiskami pogodowymi, zmianami w legislacji, cyberatakami itp.

Zagrożenia są klasyfikowane ze względu na źródło ich pochodzenia:

- naturalne – klęski żywiołowe, np. trzęsienia ziemi, powodzie, erupcje wulkanów itp.

- biologiczne – epidemie i pandemie, np. koronawirusa czy gorączki krwotocznej. W erze globalizacji i międzynarodowej ekspansji przedsiębiorstw niezbędna jest przemyślana polityka prewencyjna w zakresie rozprzestrzeniania się groźnych chorób.

- polityczne – decyzje rządów i instytucji międzynarodowych mają bezpośredni wpływ na funkcjonowanie łańcucha dostaw. Jako przykład może posłużyć wojna handlowa między USA a Chinami lub kryzys naftowy z 1973 r.     

- technologiczne – wynikające z nieumyślnych błędów lub celowego wykorzystania pewnych technologii w złych zamiarach (awarie serwerowni, wycieki danych, cyberataki itp.).

Jeden zator wystarczy 

Najbardziej dobitny przykład tego, jak mocno powiązane są ze sobą poszczególne rynki, mieliśmy w marcu 2020 roku, kiedy wskutek pandemii chińskie fabryki musiały zatrzymać wytwarzanie części do samochodów. W efekcie wiosną ubiegłego roku cały światowy przemysł motoryzacyjny dosłownie... zatrzymał się w oczekiwaniu na rozwój wydarzeń. I pomimo tego, że w końcu fabryki podjęły produkcję aut, to rozwój epidemii spowodował, że wiele osób wstrzymało się z decyzją o inwestycji w nowy samochód do czasu ustabilizowania się sytuacji. Podobne problemy dotykają zresztą producentów aut również obecnie, za sprawą mocno ograniczone podaży układów scalonych niezbędnych do ich produkcji. 

Covid-19 opóźnił wiele inwestycji wielkoskalowych, przerywając właśnie łańcuchy dostaw. W przypadku dużych projektów, często zdarza się, że dany element konstrukcji produkuje np. tylko jedna firma, której fabryka może znajdować się na drugim końcu świata. Ograniczenia w funkcjonowaniu sektora transportu, który mógłby dostarczyć dany element mogą spowodować nawet wielomiesięczne opóźnienia. Nierzadko zdarza się, że nie chodzi o jeden, ale o wiele elementów. Komplikacje związane z koronawirusem mogą być piętrowe, producent-dostarczyciel również może potrzebować unikalnych elementów od kolejnej firmy, aby stworzyć komponent dla odbiorcy końcowego. I tak dalej, łańcuch może być naprawdę długi, a właściwie tylko jeden zator wystarczy by wszyscy mieli opóźnienie. 

W zestawieniu, do którego dotarliśmy, są dane dotyczące największych inwestycji energetycznych na świecie. 13 miesięcy opóźnienia ma rozbudowa infrastruktury na złożach gazu i ropy w Bab w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Warty 1,5 mld dolarów projekt realizowany przez chiński CPECC ma obecnie 13 miesięcy opóźnienia. 

Właścicielem pola Bab jest państwowa spółka ADNOC, która zakontraktowała również inwestycję w największy na świecie terminal składowania ropy w Al Mandous. Kontrakt dostała koreańska firma SKEC, która szacuje opóźnienie w inwestycji na 15 miesięcy.

Reklama
Reklama

Rozbudowa infrastruktury LNG w ramach projektu IGD-E należącej do tej samej spółki przypadła do realizacji hiszpańskiej TR oraz rodzimemu Targetowi. Warta 860 mln inwestycja będzie miała rok opóźnienia. Samsung również jest obecny w ZEA. Jego oddział, Samsung Engineering realizuje dwie inwestycje w rafineriach ADNOC. Obie będą spóźnione o 7 miesięcy. 

Na razie omówiliśmy zaledwie jeden kraj, więc to dopiero początek. Kuwejt również intensywnie inwestuje w infrastrukturę naftową. Z trzech projektów za które odpowiadają m.in. amerykański Fluor, koreańskie Daewoo, HDEC, SKEC i HHI, włoski Saipem i indyjski Essar wszystkie mają opóźnienie na poziomie 18 (!) miesięcy. Konglomerat koreańskich firm również tworzy w Kuwejcie terminal LNG, który jest opóźniony o 14 miesięcy. Inwestycja jest warta 3 mld dolarów.

Gaz, ropa, chemia 

Algieria to kolejne państwo bogate w złoża węglowodorów, które także regularnie rozbudowuje i modernizuje infrastrukturę. I również przetargi wygrywa Samsung, tym razem Samsung Constructions. Dwa projekty, które koreański gigant realizuje, to elektrownie gazowe w Nama i Mostaganem. Tutaj opóźnienia są znacznie większe, bowiem pierwsza jednostka jest już spóźniona o 51 miesięcy, a druga o 79 (!).

Koreański konglomerat GS i Daelim buduje trzecią algierską elektrownie w Kais – ten projekt ma już 70 miesięcy opóźnienia. Oczywiście przy takich liczbach wpływ na zwłokę mają inne czynniki niż Covid-19, ale z pewnością epidemia ją spotęgowała. Łączna wartość trzech inwestycji to ponad 2 miliardy dolarów.

Algieria gazem stoi, więc inwestycji związanych z niebieskim paliwem ciąg dalszy. Stację kompresji gazu ZCINA-Hassi buduje włoski Tecnimont – projekt ma już rok poślizgu. Rozbudowa infrastruktury na złożu Hassi R’mel, za którą państwowy Sonatrach zapłaci japońskiemu JGC 1,2 mld dolarów, ma już 10 miesięcy opóźnienia.

Zakład produkcji amoniaku w Arabii Saudyjskiej, którego konstrukcja przypadła koreańskiemu Daelim, za który Maaden zapłaciła 900 mln dolarów będzie skończony z poślizgiem 7-miesięcznym. Inny chemiczny projekt, EO/EG (tlenek etylenu – glikol etylenowy), który padł łupem Samsung Engineering ma 7 miesięcy poślizgu.

Samsung Constructions wraz z GE upolowały inwestycję w Indonezji. Elektrownia gazowa Jawa I będzie kosztowała 900 mln dolarów i pojawi się z… półrocznym opóźnieniem. To i tak niezły wynik w porównaniu innym indonezyjskim przedsięwzięciem, czyli rozbudową rafinerii Balikpapan, która będzie spóźniona o rok. Realizuje ją konglomerat firm koreańskich i indonezyjskich. 

W Indonezji budują nie tylko Koreańczycy, bo zadanie budowy ropociągu Lawe-Lawe dostała kanadyjska spółka CPP, której pomaga rodzimy Hutma Karya. Warty ok. ćwierć miliarda dolarów projekt ma zwłokę 5 miesięcy. 

Tajlandia, podobnie jak Polska, stawia na gaz i buduje terminal LNG w Map Ta Phut. Warty prawie miliard dolarów (925 mln) projekt realizowany przez Saipem i tajwański CTCI będzie spóźniony o 8 miesięcy. Clean Fuel Project w rafinerii Thai Oil w Sriracha będzie kosztował rekordowe (przynajmniej w zestawieniu) 4 miliardy dolarów, a już ma roczny poślizg. Zaawansowany projekt relizują aż 4 spółki – brytyjski Petrofac, Samsung Engineering holenderski PSS, oraz Saipem.

Dwie pierwsze spółki z powyższego konglomeratu odpowiadają za rozbudowę omańskiej rafinerii w Duqm. Opiewająca na 2 mld dolarów inwestycja również jest spóźniona o rok.

Skala zwłoki w realizacjach wielkich inwestycji energetycznych i chemicznych jest ogromna, niespotykana od bardzo dawna. Właściwie trudno znaleźć projekt realizowany w ostatnich latach, również w czasie światowej epidemii, który nie byłby opóźniony. Czarny łabędź, jakim był i wciąż jest koronawirus, pokrzyżował plany niemal każdej branży. Im większa skala projektu, im bardziej złożone i dedykowane komponenty, tym opóźnienie większe. W czasach Covid-19 niezwykle trudno zdążyć przed deadline’m.

KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Stefffan
sobota, 25 września 2021, 23:18

Tym większym sukcesem jest budowa gazociągu Baltic Pipe, która mimo drobnych problemów, przebiega zgodnie z harmonogramem.

Jacek
poniedziałek, 27 września 2021, 22:24

Nie ma problemów z dostawami??

Nysa
poniedziałek, 27 września 2021, 10:02

Gaz z Balitic Pipe jest droższy i jest źródłem niestabilnym i na wyczerpaniu.

Tweets Energetyka24