Gryszczuk: Znaczenie Turowa od lat spada, ale rząd zareagował prawidłowo [WYWIAD]

25 maja 2021, 13:59
960px-Turow-powerstation
Autorstwa Werni1 - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid66031224

Znaczenie Elektrowni Turów w polskim systemie energetycznym od wielu lat spada. Ale należy zgodzić się z prezesem PSE, że odłączenie od sieci elektrowni Turów jest aktualnie nieakceptowalne – mówi Albert Gryszczuk, Prezes Krajowej Izby Klastrów Energii.

Jakub Wiech: Jakie jest znaczenie Elektrowni Turów dla polskiej energetyki?

Albert Gryszczuk, Prezes Krajowej Izby Klastrów Energii: Znaczenie Elektrowni w Turowie należy rozpatrywać w perspektywie czasu. Zarówno patrząc w przyszłość, jak i przeszłość. Jak wiemy, jej znaczenie w polskim systemie energetycznym od wielu lat spada. Sprawność elektrowni wynosi dziś około 41%. Nie zmienia to faktu, że jest ona wciąż ważnym elementem i stanowi znaczące zaplecze, w szczególności w takich sytuacjach, jak ostatnio w Bełchatowie. Należy też zgodzić się z prezesem PSE Erykiem Kłossowskim, że odłączenie od sieci elektrowni Turów jest aktualnie nieakceptowalne dla Polskich Sieci Elektroenergetycznych, m.in. ze względu na podłączenie jej do strategicznego węzła energetycznego Mikułowa. Pytanie, czy stać nas na wyłączenie Turowa, powinno zostać odwrócone i brzmi - czy stać nas na jej utrzymywanie?

A stać nas?

Koszt budowy nowego bloku o mocy 450 MW wyniósł w przybliżeniu 4,5 mld zł. Równolegle Elektrownia prowadzi inną inwestycję - gruntowną modernizację bloków 1–3. Wartość projektu to około 800 mln zł. Nakłady finansowe na modernizację oraz rozbudowę bloków w elektrowni Turów, na skutek czego moc elektrowni wzrośnie do około 2 GW, będą przewyższać 5 mld zł.

Jest alternatywa?

Warto podkreślić, że w ramach transformacji Turowa, elektrownia może zostać zastąpiona miksem OZE takich jak wiatr, słońce, biomasa oraz woda, przy uzupełnieniu tego układu o magazyny energii. Z analizy, jaką Krajowa Izba klastrów Energii wykonała już rok temu, wynika, że obszar Turowa ma potencjał do zainstalowania wymaganej mocy OZE.

image

 Źródło: KIKE

Jak wykazała analiza, transformacja taka niesie ze sobą nie tylko korzyści ekologiczne, ale również ekonomiczne. Różnica w koszcie wytwarzania energii elektrycznej z miksu OZE w stosunku do konwencjonalnego źródła jest na tyle duża, że zakładany okres zwrotu inwestycji wyniesie 15 lat biorąc pod uwagę jedynie różnicę w koszcie. Zaletą transformacji jest również poprawienie warunków życia mieszkańców rejonu oraz polepszenie stosunków międzynarodowych. Przyszłość elektrowni w Turowie rzetelnie opisali eksperci Politechniki Warszawskiej, w październiku 2020.

image

 Źródło: KIKE

Jakie wnioski płyną z tej prognozy?

Wnioski są takie, że przy spadającej produkcji energii (oraz coraz wyższej cenie czarnej energii na rynku), tylko kwestią czasu jest pełna zastępowalność elektrowni Turów, zarówno pod względem ekonomicznym, jak też technicznym. W ciągu najbliższych kilku lat na terenach Powiatu Zgorzeleckiego powstanie około 500 MW mocy z OZE, które nie tylko pozwolą zaspokoić potrzeby energetyczne znacznej części Dolnego Śląska, ale też pozwoli stworzyć polską dolinę wodorową, opartą o zieloną energię. Już teraz w ramach Zgorzeleckiego Klastra Energii (ZKlaster) planowane są inwestycje w magazyny energii, które będą stabilizować generator hybrydowy, o którym wspomniałem wcześniej. W takim przypadku, za kilka lat elektrownia PGE będzie spełniać jedynie rolę rezerwy mocy.

Jak oceniają Państwo reakcję rządu?

Naszym zdaniem, reakcja polskiego rządu na piątkowe wydarzenia była prawidłowa. Zadziałano na zasadzie subsydiarności i władze włączyły się w rozwiązanie problemu, widząc, że nie radzi sobie z nim PGE, jako właściciel kombinatu Turów. Czasu na rozmowy ze stroną czeską było bardzo dożo, ale PGE ten czas zmarnowało. Na szczęście, dzięki staraniom premiera, Czesi są wciąż skłonni do dialogu. Nie mamy pewności jeszcze, jak rozmowy, które wciąż trwają, się zakończą, natomiast wiadomo, że polska strona będzie musiała ponieść wielomilionowe koszty.

Dziękuję za rozmowę.

KomentarzeLiczba komentarzy: 7
kapiszon
czwartek, 27 maja 2021, 14:57

@Gość Robert, dzięki za wyliczenia. Gdy takie robiłem dla efektu CO2, zostałem wycięty przez pana Wiecha. Ma pan dużo szczęścia.

Parsifal7
czwartek, 27 maja 2021, 01:24

Kompletna bzdura o ideologicznym podłożu. Poza tym każda jednostka mocy zainstalowanej OZE wymaga takiej samej jednostki mocy bilansujacej w źródłach sterowalnych. Skoro nie węgiel to gaz, a gaz skąd...? Ano z niemieckiej hurtowni gazu z Nord Stream 2 czyli w konsekwencji od ruskich z marżą u Niemca. Faktycznie biznes że szok. To że węgiel się skończy i trzeba będzie Turów i inne tego typu obiekty wygasic to sprawa oczywistą. To kwestia czasu. Ale w zamian należy iść w kierunku źródeł pewnych, stabilnych i trwałych, z wykorzystaniem istniejącej sieci przesyłowej - czyli energetyka jądrową, a nie bawić się w ideologię i robić dobrze gospodarce niemieckiej. My nie mamy interesu żeby się od nich uzależniac gazowo i pod względem dostaw wiatraków co i tak nie rozwiązuje problemu stabilności systemu. To marnowanie pieniędzy. Jak się to wszystko policzy czyli ile trzeba wydać na bilansowanie gazem, budowę bloków gazowych, wiatraków, ile to zajmie terenu (teren zmarnowany bo nie do wykorzystania gospodarczego etc) to się okazuje że kupy się to nie trzyma. Nakłady są niewspolmierne do efektu. Za te środki można (w przeliczeniu na jednostkę mocy - realnej a nie zainstalowanej) zbudować kilka bloków jądrowych i mieć czystą oraz stabilna energię na najbliższe 80 lat i to przy zajęciu bardzo małej powierzchni. Tu nie ma co kombinować tylko myśleć realnie i po gospodarsku. Nie będę wspominał o innych plusach typu rozwój przemysłu i sektora nowych technologii etc. Im szybciej zaczniemy budowę bloków jądrowych tym lepiej. A Niemcy niech się zajmują rozwiązywaniem własnych problemów których mają więcej niż kot mojego sąsiada pchel na futrze. Nie dla kupowania od Niemców ruskiego gazu do bilansowania OZE. Nie dajmy się wpuścić w te maliny. Tu nie chodzi o żaden klimat tylko twarde gospodarcze interesy do czego dorabia się ideologia i próbuje politycznie wymuszać popyt na niemiecką technologię i gaz z Nord Stream 2.

dropik
środa, 26 maja 2021, 08:57

Szkoda , że rząd wczesniej nie reagował . Wtedy kiedy Czesi prosili , dzwonili to nikt się z nimi nie chciał rozmawiać. Teraz to tylko próba zatarcia złego wrażenia jakie odnieśli Polacy. Czesi nie wycofają wniosku z trybunału do czasu podpisania umowy międzyrządowej i raczej wątpię by skończyło się na 45 mln € bo tyle to chcieli wcześniej. Za chwilę może się tam zmienić rząd na bardziej zielony i wtedy nie skończy się na 100 mln € , może pozostaną przy swoim czyli na zamknięciu lub skróceniu pracy elektrowni i kolanie do 2030.

Gosc Robert
środa, 26 maja 2021, 04:42

Zabawmy się, aby pokazać jak można zastąpić Turów przez system OZE, ale dający stabilną i sterowalną energię. Przyjmijmy, że Turów generuje docelowo 7% energii elektrycznej Polski, czyli 12,3 GWh. Odłóżmy na bok bajki o magazynach energii, wodorze i biomasie, jako całkowicie nierealistyczne w tej skali. Przyjmijmy, że część OZE jest złożona tylko z wiatraków lądowych o mocy 3 MW. Taki system musi być złożony z 1/3 OZE i 2/3 gazu (w systemach o więcej niż 1/3 niestabilnego OZE ekspotencjalne rosną koszty rozbudowy i wzmocnienia sieci elektrycznej): 1. 1493 wiatraki lądowe o mocy 3 MW: 1,4GW/3MW467 wiatraków, ale to nie koniec: 467 wiatraków x 1,6 x 2 1493 wiatraki Mnożnik 1,6 wynika z faktu, że stawiamy co najmniej 1,6 razy więcej mocy w wiatrakach niż wymagana moc zainstalowana (Niemcy stawiają 2x więcej), m.in. z powodu remontów i efektu "zasłaniania". Mnożnik 2 wynika z faktu, że czas życia wiatraka jest 2 razy mniejszy niż elektrowni węglowej. Te wiatraki wygenerują 1/3 mocy, czyli 4,1 GWh rocznie. 2. 3 elektrownie gazowe w cyklu kombinowanym gazowo-parowym o mocy 650 MW. Te elektrownie wygenerują 2/3 mocy, czyli 8,2 GWh rocznie. 3. Odnoga rurociągu gazowego (skąd?) w celu dostarczenia gazu. 4. Pewna rozbudowa sieci elektrycznej dla tych setek wiatraków i pewne jej wzmocnienie, gdyż momentami wiatraki mogą generować 1,6x wymaganej mocy. Korzyści w zmniejszeniu emisji CO2: ~78%, ale jest tu jeden bemol. Podczas wydobycia i przesyłu gazu następuje jego wyciek: od 3% do 7%, a CH4 jest ~80 razy silniejszym gazem cieplarniany niż CO2. Czyli końcowe zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych to ~55%. Pozostaje nadal 45% emisji do wyeliminowania w celu osiągnięcia neutralności klimatycznej, tylko nie wiadomo jak. Taki stan energetycy nazywają "pułapką gazową". No i co warto?

Gosc Robert
środa, 26 maja 2021, 03:55

Innym oszustwem jest pominięcie faktu, że dzienna produkcja energii elektrycznej po otwarciu bloku B11 zwiększyła się aż do 1,4 GW (przy zdolnościach maksymalnych 2 GW), co rocznie da 12,3 GWh, czyli planowane 7% produkcji Polski.

Tweets Energetyka24