Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Wyniki badań substancji na plażach wokół Ustki: nie zagraża zdrowiu

wydmy nad Bałtykiem
Autor. Envato / @photocreo

Z powodu zanieczyszczenia substancji zebranych na plażach w okolicy Ustki nie udało się ustalić jej składu. Może to utrudnić identyfikację sprawcy zanieczyszczenia morza.

Reklama

Nie udało się zidentyfikować składu substancji ropopochodnej, którą Bałtyk wyrzucił na brzeg w sobotę – przekazał Urząd Morski w Słupsku. W czwartek otwarto już część plaż w Ustce i okolicy po zakończeniu sprzątania. Dyrektorka Urzędu w rozmowie z Polską Agencją Prasową podkreśliła, że pociągnięcie sprawcy do odpowiedzialności będzie trudne.

Substancji nie udało się określić

Urząd Morski w Słupsku otrzymał wyniki badań próbek substancji pobranych z plaż w okolicy Ustki. W sobotę morze wyrzuciło na brzeg substancję ropopochodnę na odcinku blisko 50 km – od Rowów w województwie pomorskim do Rusinowa i Wicia w województwie zachodniopomorskim. Laboratorium potwierdziło, że to substancja ropopochodna, ale nie było w stanie określić, czym ona dokładnie jest – powiedziała w piątek PAP dyrektorka Urzędu Anna Sędzińska.

Próbki ostatecznie zostały zbadane w gdańskim laboratorium, choć początkowo miały trafić do Poznania. Badania potwierdziły, że krótkotrwały kontakt z tą substancją ropopochodną „nie stanowi zagrożenia dla zdrowia i życia”. „Nie będziemy zlecać dodatkowych badań. Wiązałoby się to z dużym kosztem, a laboratorium odpowiedziało nam, że jednoznaczne ustalenie, czym jest to zanieczyszczenie,  jest niemożliwe, bo substancja jest zabrudzona. Podejmowaliśmy ją z plaży” – poinformowała Anna Sędzińska.

Reklama

Dodała, że Urząd wciąż traktuje substancję jako odpad niebezpieczny i wymagający szczególnej utylizacji. Dopiero po ostatecznym zakończeniu sprzątania, gdy ilość zebranego odpadu będzie znana, zostanie wybrany zakład, który go zutylizuje. Morze może jeszcze wyrzucać substancję. „Do tego czasu pozostanie na naszym terenie” – zaznaczyła dyrektorka. Sustancja jest obecnie zbierana z plaż przez służby ochrony wybrzeża do specjalistycznych worków i składowana na terenie wyznaczonym przez Urząd.

Czy sprawcę uda się zidentyfikować?

Urząd Morski w Słupsku „ma pewne podejrzenia co do jednostki, która zachowała się niezgodnie z prawem na morzu”. Mogło dojść do czyszczenia baków jednostki pływającej, przez co wody zostały zanieczyszczone.

Jak przekazała PAP Anna Sędzińska, od tej konkretnej jednostki pobrane zostały próbki, ale „jest małe prawdopodobieństwo, by udało się je dopasować do tych pobranych z plaży”. Prowadzone jest postępowanie, ale w jej ocenie „skończy się brakiem ustalenia sprawcy”. „To jest trudne. Próbujemy jeszcze podejmować czynności wyjaśniające, ale nie wiem, czy będą one skuteczne” – dodała.

Reklama

W przypadku braku identyfikacji substancji trudno będzie dopasować próbkę do próbek pobranych ze zbiorników jednostki. Jeśli winę uda się udowodnić, sprawca zostanie obłożony karą oraz kosztami sprzątania i utlizyacji. Koszty zostaną oszacowane po zakończeniu operacji.

Część plaż już otwarta

Urząd Morski w Słupsku planował zakończyć sprzątanie wybrzeża w piątek, ale Anna Sędzińska przekazała, że na niektórych odcinkach potrwa ono dłużej. Jednakże w czwartek po południu zostały już otwarte plaże w Ustce i część plaż w gminie, zamknięte we wtorek, gdzie zanieczyszczeń było najwięcej.

Substancja została niemal całkowicie usunięta z plaż, chociaż 100 proc. oczyszczenie nie jest możliwe „z uwagi na fakt, iż niektóre frakcje mają wielkość ziarenka grochu” – przekazała PAP  Paulina Iwin z Urzędu Morskiego w Słupsku.

Reklama

Czarne grudki substancji zostały po raz pierwszy zauważone na plażach w sobotę 26 września. We wtorek w związku z zanieczyszczeniem brzegu na usteckich plażach Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało alert do odbiorców w powiecie słupskim o niezbliżanie się do zanieczyszczonego obszaru.

AJ/PAP

Zobacz również
Reklama