Migranci Łukaszenki, groźba ataku na Ukrainę. Putin oskrzydla Europę [KOMENTARZ]

16 listopada 2021, 09:19
840_472_matched__r2cvo4_Lukaszenka
Fot. kremlin.ru.

Kryzys na granicy z Białorusią oraz koncentracja wojsk rosyjskich wokół Ukrainy to wydarzenia, które wspierają politykę Moskwy względem Nord Stream 2. Czy doszłoby do nich gdyby nie podbałtycki gazociąg?

Pomysł prowadzenia podmorskich gazociągów Nord Stream z Rosji do Europy Centralnej, który zrodził się na początku XXI wieku, od początku nie był uważany za projekt biznesowy. Stworzenie potężnej trasy przesyłowej biegnącej po dnie Bałtyku, będącej alternatywą dla dostaw lądowych, miało kwestionowalny sens ekonomiczny - znacznie prościej, taniej i szybciej rozbudować można bowiem istniejące szlaki lądowe, które – nota bene – w ostatnich kilkunastu latach nie były wykorzystywane przez Gazprom w pełnej mocy. Nie trzeba przy tym ponosić ryzyka politycznego (związanego ze sprzeciwem szerokiej grupy państw) oraz konstrukcyjnego (wynikającego ze specyficznych warunków budowy infrastruktury przesyłowej na Bałtyku, czyli na morzu pełnym zatopionej broni chemicznej). Jednakże powstanie gazociągów Nord Stream ma dla Rosjan inne znaczenie – geopolityczne.

Uruchomienie potężnego korytarza dostaw po dnie Bałtyku, którego łączna roczna przepustowość złożona z mocy dwóch gazociągów Nord Stream wyniesie 110 mld metrów sześciennych, pozwoli przerzucić tranzyt rosyjskiego gazu z dotychczasowych państw przesyłowych (m.in. Ukrainy i Białorusi) na trasę północną. Taka zmiana architektury dostaw gazu na rynek europejski to nie tylko uszczuplenie budżetów tychże krajów o opłaty związane z przesyłem, ale przede wszystkim pozbawienie ich swoistego wentyla bezpieczeństwa na wypadek agresywnych działań Rosji. W sytuacji np. pełnoskalowej agresji zbrojnej zagrażającej suwerenności, państwa takie jak Ukraina mogą zwrócić na siebie uwagę Zachodu poprzez wstrzymanie lub ograniczenie przesyłu gazu. O tym, jak skuteczny jest to środek Europa przekonała się w ostatnich miesiącach, kiedy to jedynie ograniczenie podaży błękitnego paliwa przez Gazprom spotęgowało wzrost cen i kryzys energetyczny. Tymczasem kompletne wstrzymanie przesyłu byłoby jeszcze bardziej zauważalne. Mówiąc skrótowo: pozbawiając Ukrainę i Białoruś statusu kraju tranzytowego, Rosja pozbawia ich jednocześnie ostatniej linii obrony przed potencjalną agresją.

Oczywiście takie działania nie byłyby możliwe, gdyby nie uczynni partnerzy Gazpromu w Unii Europejskiej. Chodzi przede wszystkim o Niemców, którzy mają wymierny interes w projektach Nord Stream – wychodzące na niemiecki brzeg gazociągi wzmacniają gospodarczą i polityczną pozycję RFN na Starym Kontynencie. Jednakże istnieje też szereg państw UE, które jasno protestowały przeciwko podbałtyckim rurom – kraje takie jak Polska, Litwa, Łotwa, Estonia czy Rumunia bardzo jasno komunikowały swoje obawy związane z gazociągami biegnącymi po dnie Morza Bałtyckiego. Dlatego też Moskwa starała się ukazać dotychczasowe państwa tranzytowe jako niestabilne i niegodne zaufania. Kreml wykorzystywał do tego nie tylko propagandę, ale również odpowiednie zagrywki polityczne.

Natężenie działań w tym zakresie widać szczególnie dobrze obecnie, gdy trwa proces certyfikacji ukończonego już gazociągu Nord Stream 2. Rosjanie dążą do tego, by rura jak najszybciej została uruchomiona. Służy temu nie tylko potęgowany przez Moskwę kryzys gazowy, ale także działania podjęte wobec Ukrainy i na Białorusi.

image

 Reklama

Przy granicy z Ukrainą postępuje koncentracja rosyjskich wojsk. Sytuacja stała się na tyle poważna, że głos zabrał m. in. Sekretarz Stanu USA Anthony Blinken, którzy podzielił się swoimi obawami o potencjalną powtórkę z rosyjskich błędów z 2014 roku. Wtedy też państwo Władimira Putina wydarło Ukraińcom Krym oraz część terytoriów na wschodzie kraju. Kijów również obawia się takiego scenariusza. Ukraiński minister spraw zagranicznych spotkał się w sprawie zagrożenia ze strony Rosji m.in. z szefem NATO Jensem Stoltenbergiem.

Z kolei na Białorusi tamtejszy wasal Putina Aleksander Łukaszenka spowodował i podsyca kryzys humanitarny, wysyłając na granicę z Polską tysiące migrantów ściągniętych uprzednio m.in. z Iraku samolotami do Mińska. Reagując na groźby sankcji ze strony UE, Łukaszenka stwierdził, że jego odpowiedzią może być wstrzymanie przepływu gazu. Trudno łudzić się, że taki komunikat wyszedł ze strony białoruskiego reżimu bez zielonego światła z Moskwy.

Obie te sytuacje, a także trwający kryzys energetyczny, są Rosji wybitnie na rękę. Kreml może cały czas podkreślać, że wobec problemów wewnętrznych państw leżących na dotychczasowych trasach przesyłowych oraz w związku z problemami europejskiego rynku gazu natychmiastowa certyfikacja gazociągu Nord Stream 2 jest konieczna. Uruchomienie tego połączenia nie rozwiąże jednak problemów, jakie mają z Rosją Ukraińcy i Białorusini. Pozwoli to co najwyżej odwrócić Europie wzrok – podczas gdy Moskwa będzie miała rozwiązane ręce w kwestii agresji wobec tychże państw.

KomentarzeLiczba komentarzy: 38
Keras
wtorek, 16 listopada 2021, 15:27

Putin chyba przelicytował. Amerikanos ostrzegają i dozbrajają pilnie Ukrainę. Nort Stream 2 będzie opóźniony, dzisiaj o tym poinformowano. Czyli nikt nie idzie Putinowi na ustępstwa: ani Niemcy, ani USA. Putin ma do wyboru: odpuścić Ukrainę lub zaatakować. Jak odpuści to się zbłaźni. Jak zaatakuje to na pewno walną w niego następnymi sankcjami, bolesnymi. Mało tego, na pewno będą ginąć ludzie po obu stronach, a Rosjanie nie lubią słyszeć o ginących Rosjanach. Poza tym nie wie jak ta wojna się skończy. Jest duża szansa, że wygra, ale może utknąć na Ukrainie ze 100 tyś armią, żeby utrzymać to co zdobył (tj. podbitych terenów i ludności). Utrzymanie tego, jak również utrzymanie wojsk okupacyjnych to duże pieniądze. Do tego jest zaangażowany w Syrii, gdzie na pewni Erdogan ruszy, jeśli Putun zaatakuje Ukrainę. To samo w Górnym Karabachu. Jak ruszy, to i tam zaczną się ruchawki. Wojna z Ukrainą to duże ryzyko i duże koszty. Chińczycy nie wystąpią przeciwko niemu, ale za to z radością będą patrzec jak Rosja wyzybywa się zwoich rezerw i wikła się w kolejny konflikt, co raz bardziej uzależniając się od strategicznego wsparcia Chin. Putin nie ma dobrego wyboru, bo za ostro poszedł. Poza tym dla Chin Rosja jest takim pajacem jak Białoruś dla Rosji. Chiny będą ich doić i wspomagać jakąś kroplówką, ale celem jest zwasalizowanie Rosji. I tutaj Putin robi co może, żeby ten proces przyspieszyć. Moim zdaniem Putin nie zaatakuje Ukrainy, bo nie wie jak to się mogłoby dla niego skończyć. Wyzwolić lawinę jest łatwo, ale zatrzymać ją jest bardzo trudno.

Pucin :0
wtorek, 16 listopada 2021, 19:02

Tez tak sądzę Putin przelicytował i wie o tym dobrze a Baćka już skończył jako kiep bo Putin go odsunie i wchłonie Białoruś a ten akt, ogłosi zwycięstwem na miarę zdobycia Berlina w 1945 roku.

czarno to widzę
wtorek, 16 listopada 2021, 17:48

Putinowi do niczego nie jest potrzebna zbankrutowana i upadła Ukraina. Zachodowi zresztą również, jedynie USA liczy na jakieś bazy.

Kot
środa, 17 listopada 2021, 14:42

Masz rację . Putin wybiera tylko tłuste kąski i się co wybrać jak dobry złodziejaszek. Krym i Donbas są warte biliony dolarów. Gdyby tak Rosji ukraść Jamal i któryś z okręgów przemysłowych to Rosja była by takim bankrutem jakiego zrobili z Ukrainy kradnąc im strategiczne ziemie.

?
czwartek, 18 listopada 2021, 17:07

Już niczego nie macie do sprzedania?

Namiestnik Nowosilcow
wtorek, 16 listopada 2021, 14:42

Putin oskrzydla Europę? To raczej NATO oskrzydliło Rosję...

Kiks
wtorek, 16 listopada 2021, 19:38

Może państwa, które chciały być w NATO miały do tego powody. Powinny może zapytać się ruskich o zgodę? A najlepiej przesunąć swoje granice. Najlepiej na Wschód.

Keras
wtorek, 16 listopada 2021, 18:26

Putin sam osobiście odrąbał Ukrainę wywołując wojnę w Donbasie. Sam Krym uszedłby mu na sucho, ale było mu mało. Poszedł na Donbas. W rezultacie obudził Ukraińców, którzy nienawidzą go za wojnę i długo Rosji tego nie zapomną. Utrata Ukrainy to wielka porażka strategiczna Putina. Ponoć wspaniałego polityka z najlepszą na świecie dyplomacją i propagandą. W ten oto sposób Putin pomógł NATO oskrzydlić samego siebie. A teraz kolejna odsłona: Górny Karabach i Azerbejdżan. Tam już niedługo Turcy będą rządzić. Trudno będzie Putinowi ich stamtąd przegonić. Czyli kolejny punkt na mapie wyjęty spod ruskiej kontroli.

Piotr ze Szwecji
wtorek, 16 listopada 2021, 14:40

Polska to kraj samowystarczalny energetycznie i surowcowo. RP3, po RP2 i PRL, to następny przykład koszmaru pseudopolskiej państwowości. Mamy w tej Fałszywej Polsce olbrzymie wydatki na "zdobycze komunizmu", lecz sensownych inwestycji w złoża łupkowe, wydobycie rudy żelaza i etc jak nie było tak nie ma. Węgiel nadal zamiast gazu jest spalany w Polsce, a produkcji nowoczesnych super lekkich i wytrzymałych jak stal materiałów węglowych jak nie było tak nadal nie ma. Fabrykę aut elektrycznych buduje Dobra Zmiana już rok 6:ty. O bezpieczeństwie, bez Dobrej Zmiany, można byłoby zupełnie zapomnieć. Tak coś tam jest, choć o wiele za mało i za późno z piskiem tłumu tłustych kotów zmuszanych do wysiłku w tym tle. Czasami tak się polski szlachcic koronny zastanawia, czy tym cudzoziemskim kolonizatorom z folwarków Magnaterii, których carat odrywał granatem od pługa, coś z mózgu w głowie, po takim pod Rozbiorami Polski traumatycznym nadaniu polskiego obywatelstwa, pozostało. Gdyby tylko prawdziwi Polacy, Słowianie, nadal byli jedynymi Polakami tej słowiańskiej ziemi Polski, a nie byle imigrant osiedlający się w Polsce za zasiłkiem socjalnym od 1000 lat.

Autor Widmo
wtorek, 16 listopada 2021, 18:55

Piotrze, napisz może jak tam w Szwecji asymilują się imigranci. Nadal trwa to minimum 10 lat ? Z tego co mi znajomy ze Szwecji mówi, to w przypadku niektórych napływowych, asymilacja jest wręcz nie możliwa. Myślę, że za parę lat też będziecie mieć u siebie francuskie lub niemieckie multi-kulti. Więc przynajmniej jaka by nie była ta Dobra Zmiana, to przynajmniej w tym temacie problemu nie mamy. Pozdrowienia. Piotr z Polski.

seb
środa, 17 listopada 2021, 12:17

Ta.. jasne ... widać to zwłaszcza na ulicach. Nawet w małym 4- tysięcznym miasteczku, z którego pochodzę są imigranci w tym przynajmniej jeden Syryjczyk

miarka prawie pełna
wtorek, 16 listopada 2021, 14:10

Wykluczyć te dwa postkomunistyczne twory Rosję i jej marionetkę Białoruś z wpływu na cokolwiek. Odciąć się od mediów, handlu, transportu, Internetu. Ale by było fajnie. Świat by odetchnął. Putin by chyba zwariował nie mogąc nic sprowokować. Pewnie wyżyłby się na Łukaszence xD

Xd
środa, 17 listopada 2021, 11:04

No i tavy są eksperci doradzający tym ekipom

tonpress
wtorek, 16 listopada 2021, 14:01

Ukraina i Białoruś to strefa wpływów rosyjskich , tak samo jak Arabia Saudyjska i ZEA to strefa amerykańska a Tajwan to chińska i nam nic do tego...

Extern
wtorek, 16 listopada 2021, 22:16

Takie właśnie bezrefleksyjne zostawienie swego czasu przez nas Białorusi i Ukrainy na żer Moskwie jest właśnie powodem naszych dzisiejszych kłopotów. Zastanawiam się jak można tego nie rozumieć? Myślałem że doktryna Giedroycia-Mieroszewskiego już wystarczająco, wobec wydarzeń z 2014 roku i obecnych, udowodniła jakim była błędem.

Wesd
wtorek, 16 listopada 2021, 18:04

Racja, a Rosją to strefa chińskiej strefy wpływów.

forum
wtorek, 16 listopada 2021, 17:40

Masz rację Wania, nic wam do tego.

Sarmata
wtorek, 16 listopada 2021, 17:18

Trzeba zrobic aby Ukraina i Białorus to była strefa wpływu Polski. Za 20 lat ludzie wykształceni w Polsce będą rządzic na ukrainie...... po warunkiem że ukraina jeszcze będzie istniec. Tak samo język Polski to będzie jezyk powszechny na ukrainie. Juz teraz polska muzyka [disko-polo] jest popularna na zachodniej ukrainie. Nie ma ukrainskiego wesela bez discko-polo.

Tweets Energetyka24