- WIADOMOŚCI
- WYWIADY
Mamy geologiczny skarb, z którego mogą skorzystać sąsiedzi. Polska potęgą w wychwycie CO2?
Polska ma ogromny potencjał geologiczny, by stać się regionalnym centrum składowania i wychwytu CO2 dla sąsiednich krajów – ocenia w rozmowie z E24 Kamil Krakowski, analityk Fundacji Instrat. Technologia ta może być kluczem do uratowania polskiego przemysłu chemicznego oraz hutnictwa.
Kluczową rolę w transformacji rodzimej produkcji nawozów i stali może odegrać tzw. wodór niebieski – wytwarzany z gazu, ale z równoczesnym wychwytem i podziemnym magazynowaniem powstającego CO2
„Polska posiada doskonałe warunki geologiczne do bezpiecznego składowania dwutlenku węgla. Dzięki temu moglibyśmy nie tylko odciążyć nasz krajowy przemysł, ale też świadczyć komercyjne usługi składowania CO2 dla sąsiadów, takich jak Czechy czy Litwa” – tłumaczył w programie Punkt Krytyczny ekspert Instratu.
Ceny energii a opłaty ETS. Co naprawdę zagraża polskim gigantom przemysłowym?
Jak mówił Kamil Krakowski, w Polsce powtarzana jest narracja, że to ceny uprawnień do emisji są olbrzymim problemem dla przemysłu i jest to jeden z powodów, dla których przemysł jest w kryzysie. „Otóż wcale do końca tak nie jest. Głównym powodem są ceny energii, które są globalne” – stwierdził analityk Instratu.
W Polsce, w Europie mieliśmy szczególny problem po 2022 roku i kryzysie gazowym. Natomiast, jeżeli spojrzymy na efektywną cenę CO2, czyli ile faktycznie za tonę CO2 płaci przemysł, a ile płaci energetyka, to po uwzględnieniu darmowych uprawnień do emisji, które dostaje właśnie przemysł w bardzo dużym stopniu, okazuje się, że ta cena np. za 2024 rok dla przemysłu to jest około 20 euro, dla energetyki to będzie około 80.
Kamil Krakowski, Fundacja Instrat
Z danych Instratu wynika, że za ponad połowę polskich emisji przemysłowych odpowiada zaledwie dziesięć polskich firm i jest to przemysł hutniczy, rafineryjny i chemiczny. Jak duże jest więc ryzyko dla polskiej gospodarki, gdyby te zakłady zaczęły przegrywać z konkurencją?
„Ryzyko jest bardzo duże, polski przemysł jest bardzo skoncentrowany, jeżeli chodzi o emisje, natomiast jeżeli chodzi o zatrudnienie, dużo mniej. W Polsce w całym przemyśle pracuje ponad dwa miliony osób, natomiast w tych największych dziesięciu zakładach to pewnie dziesiątki tysięcy” – tłumaczył Kamil Krakowski.
Te dziesięć polskich firm to zwykle spółki Skarbu Państwa pod nadzorem Ministra Aktywów Państwowych. Polski przemysł w porównaniu z przemysłem w innych krajach Europy nie do końca nadąża za zmieniającym się krajobrazem rynkowym.
Na Zachodzie, na przykład w Szwecji, w Niemczech, we Francji, w Hiszpanii również, już teraz są w trakcie budowy i rozwijane zielone huty stali, które będą produkować niemal zeroemisyjną stal. Oni przygotowują się na to, że ceny uprawnień do emisji będą rosnąć, Europa będzie miała właśnieła węglowe, a warunkiem konkurencyjności będzie obniżanie emisji. Natomiast co dzieje się w Polsce? Huta w Dąbrowie Górniczej nie ma na razie żadnych planów transformacji.
Kamil Krakowski
Węgiel zastąpiony wodorem. Jak polska stal i nawozy mogą przetrwać na europejskim rynku?
Podstawę tradycyjnej produkcji stali w Polsce stanowi węgiel koksowniczy, będący źródłem potężnych emisji CO2. Węgiel służy tam do usuwania tlenu z rudy żelaza. W przypadku tzw. zielonej stali węgiel zastępuje się wodorem.
Wodór ten może być niebieski (produkowany z gazu ziemnego, ale z wychwytem i składowaniem emitowanego CO2) lub zielony (wytwarzany bezemisyjnie z wody przy użyciu energii z OZE). Użycie wodoru sprawia, że zamiast ton dwutlenku węgla kominy huty opuszcza jedynie para wodna. Jak wylicza Krakowski, zastąpienie węgla wodorem pozwala ograniczyć emisje w hutnictwie aż trzykrotnie.
A więc co mógłby zrobić polski przemysł, aby przetrwać?
„Potrzebujemy konsekwencji i jakiejś jasnej wizji, dokąd zmierzamy. Mam wrażenie, że polskiemu przemysłowi wysyła się mieszane sygnały: czy ETS zostanie ograniczony, czy nie zostanie ograniczony. Potrzebujemy jasności, odpowiedzi na pytanie, dokąd zmierzamy. I jedną z takich odpowiedzi mogłoby być właśnie oparcie się na europejskim rynku” – uważa Kamil Krakowski.
A żeby polscy producenci byli konkurencyjni na naszym europejskim rynku, to muszą być świetni i konkurencyjni w ograniczaniu emisji, w dekarbonizacji. Żeby to się wydarzyło, kluczowe jest uruchomienie inwestycji. Kiedy mówimy o nawozach i przejściu z tradycyjnej produkcji wychwyt i magazynowanie CO2, kiedy mówimy o zielonej stali i produkcji wodoru, to wszystko wiąże się z ogromnymi inwestycjami.
Kamil Krakowski, Fundacja Instrat
Jak dodał, polski rząd może skorzystać z szeregu instrumentów i wsparcia unijnego, takich jak choćby Fundusz Modernizacyjny. „Możliwości jest wiele, natomiast potrzebna jest jasność wizji” – podsumował Kamil Krakowski z Instratu.
