- WIADOMOŚCI
USA chcą zostać gazowym imperium. W planach ogromny eksport LNG [KOMENTARZ]
Agencja Informacji Energetycznej Stanów Zjednoczonych (US Energy Information Administration, EIA) opublikowała 24 stycznia raport Annual Energy Outlook 2019, będący zbiorem przewidywań dotyczących amerykańskiej energetyki do roku 2050. Z dokumentu wynika, że USA chcą postawić szczególny nacisk na eksport gazu – głównie dzięki budowanej infrastrukturze LNG.
Dane EIA już na samym wstępie tchną ambicjami – Agencja podaje bowiem, że USA w roku 2020 zostaną eksporterem energii netto. Będzie to możliwe m.in. dzięki zwiększeniu produkcji sektora gazowego, który ma przejść przez bardzo intensywny proces rozwojowy. Agencja zaznacza, że wydobycie ma rosnąć najszybciej właśnie w sektorze ropy i gazu.
Przed segmentem błękitnego paliwa raport EIA rysuje szczególne perspektywy. Amerykanie zaznaczają, że od roku 2017 wyeksportowali więcej gazu niż importowali. „Po roku 2020 produkcja gazu ziemnego w większości scenariuszy będzie rosła w szybkim tempie, co przyczyni się do zwiększenia udziału Stanów Zjednoczonych w handlu tym surowcem na rynkach globalnych” – piszą eksperci Agencji.
Agencja podkreśla jednocześnie, że przyszłość handlu gazem będzie opierać się na dostawach LNG do odległych destynacji.
Od 2030 roku ok. połowa gazu eksportowanego ze Stanów Zjednoczonych ma być wysyłana w świat w formie LNG. Posłużą do tego terminale LNG, które są obecnie budowane w regionie Zatoki Meksykańskiej. Jak podaje Federalna Komisja Regulacji Energii USA (FERC) zatwierdzona została budowa 11 takich obiektów, z czego 3 są już w trakcie realizacji. Do 2019 r. Stany Zjednoczone mają osiągnąć zdolność eksportowania około 60 mln ton LNG rocznie.
W tej chwili, USA dysponują dwoma terminalami umożliwiającymi eksport LNG – Sabine Pass i Cove Point LNG.
Eksport dużych wolumenów będzie możliwy dzięki wzrostowi liczby odwiertów na południowym zachodzie USA. Wydobycie gazu ziemnego ma nabrać rozpędu głównie dzięki nowym punktom produkcyjnym w rejonie formacji Wolfcamp oraz na obszarze tzw. basenu permskiego.
Taka sytuacja w sektorze błękitnego paliwa idzie w parze z zapowiedziami prezydenta Donalda Trumpa, dotyczącymi roli USA na globalnym rynku surowców energetycznych. „Jesteśmy tu po tu, by otworzyć nową politykę energetyczną Ameryki. Będziemy eksportować amerykańską energię na cały świat, do wszystkich zakątków globu. Będziemy panować. To wszystko właśnie się rozpoczyna. Uwierzcie mi - złota era Ameryki właśnie się rozpoczyna” – powiedział obecny prezydent Stanów Zjednoczonych w 2017 roku.
Z kolei ambicje Donalda Trumpa i jego administracji wpasowują się w politykę energetyczną rządu w Warszawie, który chce uniezależnić się od dostaw gazu z Rosji. Pomóc w tym może terminal w Świnoujściu, do którego w niedzielę zawinie pięćdziesiąta dostawa LNG. Do Polski trafiał już surowiec ze Stanów, jednakże poważne jego ilości zaczną dopływać dopiero po roku 2023 – wtedy też świnoujski terminal przyjmie dostawy realizowane na podstawie umów, które z amerykańskimi spółkami zawarło Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Dzięki tym kontraktom nad Wisłę trafi ok. 10 mld metrów sześciennych gazu z USA (po regazyfikacji).
Stany Zjednoczone chcą także produkować znacznie więcej energii elektrycznej z błękitnego paliwa. Generacja prądu z gazu ma wzrosnąć do 2050 roku o ok. 14%. W tym terminie z paliwa tego ma pochodzić prawie 40% amerykańskiej energii elektrycznej.