Reklama
Reklama
  • W CENTRUM UWAGI
  • WYWIADY

„Nie wystarczy rozdać gigawatów”. Ocean Winds o lekcjach z pierwszej fazy wiatraków na Bałtyku

Inauguracja budowy bazy operacyjno-serwisowej dla morskiej farmy wiatrowej BC Wind we Władysławowie.
Inauguracja budowy bazy operacyjno-serwisowej dla morskiej farmy wiatrowej BC Wind we Władysławowie.
Autor. Ocean Winds - materiały prasowe

Polska ma znacznie więcej kompetencji w zakresie rozwoju morskich farm wiatrowych, niż czasami zakładamy, ale jednocześnie nie cały ekosystem offshore jest jeszcze gotowy na skalę, którą przyniesie druga faza – stwierdził w rozmowie z E24 Kacper Kostrzewa, dyrektor zarządzający Ocean Winds w Polsce.

Reklama

Z Kacprem Kostrzewą rozmawialiśmy o tym, jakie wyzwania stoją przed morskimi farmami wiatrowymi na polskim Bałtyku, o tym, co Polska już ma, a czego jej jeszcze potrzeba i o tym, jaką najważniejszą lekcję możemy wyciągnąć z pierwszej fazy rozwoju wiatrowego offshore.

Katarzyna Łukasiewicz: Pod koniec września oficjalnie rozpoczęto budowę bazy operacyjno-serwisowej we Władysławowie, która przez najbliższe dekady będzie głównym zapleczem dla morskiej farmy wiatrowej BC-Wind. To jedna z pierwszych morskich farm wiatrowych, jakie powstają na polskim Bałtyku. Kiedy planowane jest jej komercyjne uruchomienie i pierwsze dostawy energii do sieci?

Kacper Kostrzewa: To dla nas bardzo ważny moment w realizacji BC-Wind. We wrześniu podpisaliśmy akt erekcyjny i wmurowaliśmy kamień węgielny pod budowę bazy operacyjno-serwisowej we Władysławowie. Dziś prace przy bazie są już na zaawansowanym etapie, a ich zakończenie planujemy na koniec 2027 roku. Jednocześnie jesteśmy coraz bliżej rozpoczęcia prac na morzu, czyli najbardziej wymagającego etapu realizacji farmy.

W 2028 roku planujemy instalację turbin i przeprowadzenie pierwszych testów farmy. To właśnie wtedy chcemy dostarczyć do sieci pierwszą energię z BC-Wind. Komercyjne uruchomienie farmy planujemy na początek 2029 roku.

Po zakończeniu fazy testów BC-Wind będzie w stanie produkować energię odpowiadającą rocznemu zapotrzebowaniu około pół miliona polskich gospodarstw domowych. To pokazuje skalę tego projektu – 26 turbin będzie produkować energię dla setek tysięcy gospodarstw domowych.

Reklama

KŁ: Jak wygląda współpraca z dostawcami kluczowych komponentów, takich jak turbiny czy kable?

KK: Przy kluczowych komponentach współpracujemy z zaufanymi partnerami, z którymi mamy już doświadczenie z innych projektów Ocean Winds w Europie. To ważne przy inwestycji o takiej skali – znamy tych partnerów, wiemy, czego możemy od siebie wzajemnie oczekiwać i ta współpraca przy BC-Wind układa się bardzo dobrze. Mamy do czynienia z wykwalifikowanymi firmami, które dostarczają komponenty i usługi na wysokim poziomie.

Kacper Kostrzewa, dyrektor zarządzający Ocean Winds w Polsce.
Kacper Kostrzewa, dyrektor zarządzający Ocean Winds w Polsce.
Autor. Ocean Winds - materiały prasowe

Jednocześnie dużą część głównych kontraktów udało nam się powierzyć polskim firmom. Dotyczy to między innymi morskiej stacji elektroenergetycznej, lądowej infrastruktury przesyłowej czy bazy operacyjno-serwisowej we Władysławowie. To pokazuje, że w Polsce mamy partnerów, którzy są w stanie realizować wymagające zakresy prac przy dużych projektach offshore.

Odpowiednio wcześnie rozpoczęliśmy prowadzenie dialogu z polskim rynkiem, aby firmy mogły poznać nasze wymagania i przygotować się do udziału w projektach.  Od początku zależało nam na tym, żeby możliwie dużą część projektu realizować z udziałem polskich firm. Jest to zgodne z podejściem Ocean Winds i naszą strategią budowania silnych, lokalnych łańcuchów dostaw. Chcemy, żeby rozwój offshore w Polsce przekładał się nie tylko na samą produkcję energii, ale również na rozwój firm i kompetencji, które będą mogły być wykorzystywane przy kolejnych projektach.

Reklama

KŁ: W jakim stopniu Ocean Winds chce skorzystać z polskiego zaplecza przemysłowego? W których obszarach polski przemysł jest gotowy do konkurowania, a gdzie nadal widać luki kompetencyjne? Rozwój morskich farm wiatrowych oznacza w końcu zapotrzebowanie na często nowe na polskim rynku produkty.

KK: Chcemy korzystać z polskiego zaplecza przemysłowego wszędzie tam, gdzie znajdujemy firmy, które mają odpowiednie kompetencje, doświadczenie i są w stanie spełnić wymagania projektu. BC-Wind jest zresztą dobrym przykładem tego, że tych obszarów jest już sporo. Polskie firmy realizują dla nas między innymi morską stację elektroenergetyczną, lądową infrastrukturę przesyłową czy bazę operacyjno-serwisową we Władysławowie.

Polska ma znacznie więcej kompetencji, niż czasami zakładamy, ale jednocześnie nie cały ekosystem offshore jest jeszcze gotowy na skalę, którą przyniesie druga faza. Mamy bardzo mocne kompetencje w inżynierii, geotechnice, badaniach środowiskowych, energetyce, elektryce, automatyce, konstrukcjach stalowych, logistyce czy usługach portowych.

Reklama

Pierwsza faza offshore pokazuje, że polskie firmy mogą realizować również istotne zakresy dla dużych, międzynarodowych projektów. To dobry punkt wyjścia do dalszego rozwoju. Nie oznacza to jednak, że możemy powiedzieć: „mamy już wszystko”. Są obszary wymagające dalszego skalowania, większych mocy produkcyjnych, certyfikacji czy doświadczenia w realizacji bardzo wyspecjalizowanych zakresów offshore.

BC Wind Projekt - aktualna faza.
BC Wind Projekt - aktualna faza.
Autor. Ocean Winds - materiały prasowe

Dlatego najważniejsze pytanie nie brzmi dziś, czy Polska ma kompetencje, ale jak najlepiej wykorzystać je i rozwijać wraz z rynkiem. Nie każda firma musi budować nowe moce od podstaw. Często ważniejsze jest dostosowanie istniejących kompetencji do wymagań offshore, zdobywanie doświadczenia i znalezienie swojego miejsca w łańcuchu dostaw. Do tego potrzebne są oczywiście kolejne projekty, inwestycje w ludzi i infrastrukturę oraz odpowiednia perspektywa rynkowa, która pozwoli firmom podejmować takie decyzje biznesowe w dłuższym horyzoncie.

KŁ: Większość akwenów w II fazie offshore trafiła do państwowych podmiotów. Czy planują Państwo udział w kolejnych rundach lub ewentualne partnerstwa z wygranymi podmiotami?

KK: Widzimy, że Polska stała się jednym z najbardziej obiecujących rynków offshore wind w Europie i traktujemy ten rynek jako jeden z kluczowych obszarów wzrostu dla spółki. Polska z sukcesem rozwija pierwszą i drugą fazę, jednak jesteśmy zdania, że potencjał dla tej technologii jest dalece większy niż aktualnie przewidziane wolumeny. Czekamy na kolejne kroki administracji i ogłoszenie tzw. trzeciej fazy rozwoju offshore wind w Polsce oraz nowych obszarów do rozwoju kolejnych projektów. Musimy bowiem pamiętać, że sukces local content w dużej mierze zależy od przewidywalności rynku w zakresie kolejnych przetargów, co jest kluczowe dla przedsiębiorców z łańcucha dostaw.

Reklama

Ocean Winds jest długoterminowym inwestorem w offshore wind i analizujemy możliwości rozwoju na rynkach, na których działamy. Polska pozostaje dla nas ważnym rynkiem. Jeżeli chodzi o kolejne projekty, będziemy analizować dostępne możliwości, w tym potencjalne partnerstwa z innymi podmiotami.

Partnerstwa są naturalnym elementem tego rynku – mogą łączyć doświadczenie deweloperskie, znajomość lokalnego rynku i możliwości realizacyjne poszczególnych partnerów.

KŁ: Jak Pana zdaniem morska energetyka wiatrowa zmieni miks energetyczny i gospodarkę pomorską w perspektywie najbliższych 10–15 lat?

Offshore może stać się jednym z istotnych elementów polskiej transformacji energetycznej, przede wszystkim dlatego, że pozwala budować duże moce odnawialne w skali, której trudno szukać w wielu innych technologiach. Choć koszt instalacji turbiny offshore jest wyższy niż w przypadku turbiny lądowej, jej moc i roczna produkcja energii są również znacznie większe.

Dla przykładu, według WindEurope średnia moc nowo instalowanej turbiny w Europie w 2025 roku wynosiła 5,2 MW na lądzie i 10,7 MW na morzu. Dla porównania, turbiny na farmie BC-Wind będą miały 14 MW każda, z możliwością zwiększenia mocy do 15 MW dzięki funkcji Power Boost. Oznacza to, że pojedyncza turbina na farmie BC-Wind będzie miała blisko trzykrotnie większą moc niż średnia nowa turbina lądowa w Europie i będzie należeć do większych jednostek instalowanych obecnie na morzu. Tak duże jednostki pozwalają produkować znaczące wolumeny energii przy relatywnie niewielkiej liczbie turbin, co jest jedną z najważniejszych przewag morskiej energetyki wiatrowej.

Reklama

Wpływ offshore będzie znacznie szerszy niż tylko zmiana miksu energetycznego i rozwój nowych mocy produkcyjnych. Na Pomorzu powstaje cały ekosystem obejmujący porty, przemysł, logistykę, usługi inżynieryjne, zaplecze serwisowe i nowe kompetencje. W przypadku BC-Wind mamy kilka konkretnych przykładów. Świnoujście Offshore Terminal będzie zapleczem dla przyjęcia fundamentów, terminal T5 w Gdańsku będzie wykorzystywany przy instalacji turbin, a Władysławowo stanie się bazą operacyjno-serwisową na ponad 30 lat.

Szczególnie interesujący jest potencjał mniejszych portów. Dzięki offshore mogą one dywersyfikować działalność i tworzyć całoroczne miejsca pracy. W ten sposób inwestycje w energetykę mogą jednocześnie wspierać rozwój lokalnej gospodarki. W przypadku Władysławowa istotne jest to, że nie mówimy wyłącznie o czasowej aktywności związanej z budową farmy. Baza O&M będzie funkcjonowała przez cały okres eksploatacji BC-Wind, co daje regionowi perspektywę trwałej obecności sektora offshore.

Jeżeli spojrzymy na horyzont 10–15 lat, możemy więc mówić nie tylko o zmianie miksu energetycznego, ale również o powstaniu nowych specjalizacji gospodarczych na polskim wybrzeżu.

KŁ: Na polskim Bałtyku ma – zgodnie z planami – powstać olbrzymie zaplecze energetyki wiatrowej. Czy poza optymistycznymi założeniami wiążą się z tym także liczne wyzwania?

KK: Zdecydowanie. I dobrze, żebyśmy o tych wyzwaniach mówili już teraz, bo offshore jest przedsięwzięciem wieloletnim. Pierwszym obszarem jest regulacja i przewidywalność. Inwestorzy oraz dostawcy muszą wiedzieć, jaki będzie harmonogram kolejnych projektów i aukcji. Jeżeli firma ma zainwestować w fabrykę, sprzęt, ludzi czy certyfikacje, potrzebuje perspektywy większej niż jeden projekt.

Reklama

Drugim wyzwaniem są procedury administracyjne i permitting. Przy wielu inwestycjach prowadzonych równolegle potrzebujemy odpowiednich zasobów administracji i dobrej koordynacji pomiędzy instytucjami. Przyspieszenie procedur nie powinno oznaczać obniżenia standardów środowiskowych. Chodzi o to, żeby administracja miała odpowiednie kadry i zasoby, same procesy mogły być sprawnie prowadzone, a decyzje wydawane w rozsądnym czasie.

Trzecia kwestia to infrastruktura. Farmy nie mogą rozwijać się w oderwaniu od sieci, portów i logistyki. Jeżeli powstają nowe moce, równolegle trzeba zapewnić możliwość ich przyłączenia i obsługi. Dotyczy to również infrastruktury portowej. Jeżeli chcemy, aby w transformacji uczestniczyły nie tylko największe porty, ale również mniejsze ośrodki, musimy odpowiednio wcześnie planować ich rozwój i funkcje związane z offshore.

Kolejny element to globalny łańcuch dostaw. Mamy ograniczoną liczbę specjalistycznych statków, producentów niektórych komponentów czy wyspecjalizowanych mocy produkcyjnych. Do tego dochodzą ceny surowców, koszt finansowania, inflacja i ryzyka geopolityczne. Dlatego tak ważne jest budowanie silnych, lokalnych łańcuchów dostaw, które mogą zwiększać odporność sektora i ograniczać jego zależność od pojedynczych dostawców czy rynków.

Reklama

I wreszcie – ludzie. Możemy zbudować porty i fabryki, ale potrzebujemy również inżynierów, techników, elektryków, specjalistów morskich i osób z doświadczeniem w eksploatacji farm. Dlatego offshore należy traktować jako projekt infrastrukturalny całego państwa, a nie jako zbiór pojedynczych farm. Sukces dalszego rozwoju morskiej energetyki wiatrowej będzie zależał od tego, czy uda nam się zsynchronizować wszystkie te elementy.

Pierwsza faza daje nam tutaj bardzo ważną lekcję: nie wystarczy przydzielić kolejnych gigawatów. Trzeba stworzyć warunki, żeby te gigawaty można było sprawnie i terminowo wybudować, przyłączyć i przez kolejne dekady bezpiecznie eksploatować.

Równie ważne jest to, aby wartość z tych inwestycji została w Polsce na dłużej – w postaci kompetencji, miejsc pracy, infrastruktury i silnego krajowego łańcucha dostaw. To właśnie będzie jednym z najważniejszych testów sukcesu polskiego offshore.

Reklama