- WIADOMOŚCI
„Rolą rządu nie jest zakup reaktorów”, to biznes ma napędzać atom. Szwedzi dają przykład
Autor. E24/Magdalena Melke
„Obecne podejście UE niestety nie stawia energetyki jądrowej na równi z wielkoskalowymi OZE, ponieważ nie bierze pod uwagę specyfiki atomu” – zaznaczał Wojciech Wrochna, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Energii podczas konferencji Warsaw Security Forum 2026. Jak dodał, elektrownia jądrowa, która nie wykorzystuje w pełni swoich możliwości, nie będzie wystarczająco opłacalna.
Podczas jednego z paneli minister Wrochna, wraz z koordynatorem ds. nowych inwestycji jądrowych w Ministerstwie Klimatu i Przedsiębiorczości w Szwecji Carlem Berglöfem, dyskutowali o państwowej polityce wobec elektrowni jądrowych, stosunku UE do atomu oraz o tym, jak połączyć aspekty wsparcia biznesowego i publicznego.
Prywatny vs publiczny
Dyskusje dotyczące opłacalności inwestycji jądrowych w Europie (i nie tylko) były wielokrotnie podnoszone w dyskusjach dotyczących kształtowania przyszłości miksu energetycznego państw członkowskicj UE.
Szwecja, która rozpoczęła budowę elektrowni jądrowych już w latach 60. XX wieku, ma w tym zakresie kilkadziesiąt lat doświadczenia – a po 30 latach perspektywy wycofywania się z atomu, Sztokholm wszedł na ścieżkę jądrowego renesansu.
Rząd premiera Ulfa Kristerssona wprowadził fundusz gwarancji i pożyczek państwowych wart miliardy euro na wsparcie nowych projektów jądrowych, a firmy takie jak Kärnfull Next czy Blykalla rozwijają projekty nowych SMR czy reaktorów chłodzonych cieczą (np. SEALER).
Pytany o to, w jaki sposób można zapewnić wsparcie dla energetyki jądrowej i stabilne środowisko inwestycyjne pomimo cykli wyborczych, Berglöf odpowiedział: „Nie unikniemy demokracji i zdecydowanie chcemy, aby tak pozostało. Zapewnienie zaufania do tego procesu jest jednak możliwe na różne sposoby”.
Berglöf zaznaczył, że od momentu zmiany kursu szwedzkiego rządu na bardziej proatomowy, władze w Sztokholmie wdrożyły m.in. mechanizmy finansowania umożliwiające o ubieganie się o realizację projektów jądrowych i uzyskanie finansowania ze strony rządu w postaci państwowych pożyczek.
„W ten sposób powstały całkowicie nowe ramy dla nowej energetyki jądrowej oraz nowa strategia rządowa. Poprzedni – a właściwie obecny – rząd działał szybko, aby upewnić się, że pierwsze projekty posuną się na tyle daleko, że trudno będzie się z nich wycofać” – zaznaczył ekspert.
Berglöf dodał, że decydenci polityczni oraz opinia publiczna potrzebują poczucia zaufania do przemysłu – zaufania, że projekty zostaną rzeczywiście dowiezione i zrealizowane. Jednak podkreślił równocześnie, że w szwedzkim modelu rolą rządu nie jest zakup reaktorów.
Rolą rządu jest stworzenie podstawowych warunków niezbędnych do tego, aby przemysł mógł dokonywać koniecznych inwestycji w energetykę jądrową. Kluczowym modelem jest umożliwienie prywatnemu kapitałowi pracy na rzecz tego rozwoju, ze wsparciem mechanizmu finansowego gwarantowanego przez państwo.
Carl Berglöf, koordynator ds. nowych inwestycji jądrowych w Ministerstwie Klimatu i Przedsiębiorczości w Szwecji
Jak zaznaczył, była to naturalna droga dla Szwecji, ponieważ „przemysł posiada wiedzę, doświadczenie, zna technologię, wie, gdzie i jak budować – podczas gdy rząd musiałby zaczynać od zera”.
Jak zaznaczył minister Wrochna, w przypadku Polski finansowanie projektów różni się między sobą. O ile pierwsza polska elektrownia jądrowa w gminie Choczewo jest w 100 proc. realizowana przez spółkę państwową, a jej finansowanie to 30 proc. kapitału własnego (zapewnianego przez państwo) i 70 proc. długu, o tyle w przypadku drugiej elektrowni udział kapitału prywatnego „powinien być większy”.
”Uważaliśmy i nadal uważamy, że ze względu na to, że jest to pierwszy projekt elektrowni jądrowej w Polsce, uważaliśmy – i nadal uważamy – że zaangażowanie państwa było właściwym wyborem i będziemy kontynuować to podejście” – zaznaczył minister.
Wsparcie UE - jeszcze wiele do zrobienia
Po latach zdecydowanego wycofywania się nie tylko z planów rozwoju energetyki jądrowej, lecz również z jej udziału w miksie energetycznym w ogóle, przez Europę (i resztę świata) przetacza się fala jądrowego renesansu.
Powrót i rozwój energetyki jądrowej zapowiedziały już Szwecja, Belgia wstrzymała wyłączanie własnych reaktorów, Francja pracuje nad utrzymaniem i renowacją własnej floty, nie wspominając o stale rozwijanych mocach Chin oraz powrocie do atomu Japonii.
Niemniej jednak zdaniem ministra Wrochny to dopiero początek – a przed instytucjami unijnymi jeszcze wiele do zrobienia. Jak podkreśla ekspert, projekty jądrowe są „niezwykle skomplikowane i kapitałochłonne”, dlatego też należy zapewnić warunki korzystne dla inwestycji kapitału prywatnego.
„Problem polega na tym, że na ten moment nie widzimy jeszcze realnego, bezpośredniego wsparcia dla konkretnych projektów” – mówi Wrochna. „Chcemy stworzyć stabilne otoczenie dla kapitału prywatnego – i to jest nasz cel. Poprzez Program Polskiej Energetyki Jądrowej, który został niedawno zaktualizowany i przyjęty, wskazujemy kolejne etapy wyboru technologii i partnera dla drugiej elektrowni, a także rozwój małych reaktorów modułowych (SMR)”.
Rozumiemy, że ze względu na sposób funkcjonowania europejskiego rynku żaden duży projekt energetyczny, w tym w szczególności jądrowy, nie powstanie bez wsparcia państwa. Chcemy zapewnić takie wsparcie inwestorom. Wymaga to jednak – zaczynając od wysokiego szczebla Komisji Europejskiej, po rządy krajowe i władze lokalne – wdrożenia stabilnego i przewidywalnego otoczenia prawnego, które umożliwi inwestycje kapitałowi prywatnemu.
Wojciech Wrochna, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Energii
Ekspert zaznaczył również jak ważna jest skala projektów jądrowych w Europie oraz ich „koordynacja” – są to elementy niezbędne do stworzenia stabilnego łańcucha dostaw. „Bez koordynacji projektów między krajami członkowskimi, zaczniemy rywalizować o te same kompetencje i zasoby”.
Jak dodał Wrochna, problemem okazuje się (nadal) podejście Komisji Europejskiej do projektów jądrowych. Choć widać znaczącą, pozytywną zmianę wobec rozwoju atomu, technologia ta nadal nie jest stawiana na równej stopie wobec wielkoskalowych projektów OZE. Zdaniem ministra, powodem jest nieuwzględnianie jej specyfiki.
”Jeśli będziemy kierować się wyłącznie czystą logiką rynkową, może to doprowadzić do sytuacji, w której energia jądrowa będzie traktowana jedynie jako rezerwa dla źródeł odnawialnych” – podkreślił Wrochna. „To bardzo złe rozwiązanie, ponieważ efektywność kosztowa elektrowni jądrowej, która nie pracuje z maksymalną wydajnością, drastycznie spada”.
Zobacz też 
„Potrzebujemy otwartego dialogu i dyskusji o tym, jak powinien funkcjonować rynek mocy, jak powinno wyglądać kształtowanie cen w UE oraz jak budować interkonektory. Wszystko jest ze sobą powiązane. Nie wystarczy deklarować wsparcia dla energetyki jądrowej – musimy wdrożyć zasady, które zapewnią jej równe warunki konkurencji z uwzględnieniem jej unikalnej specyfiki” – powiedział Wrochna.

