- W CENTRUM UWAGI
Maszyny na lądzie, platformy na Bałtyku. Sprawdziliśmy postępy prac przy polskim atomie
Pierwszy blok polskiej elektrowni jądrowej ma rozpocząć komercyjną pracę w 2036 roku. Na terenie planowanej inwestycji dziennikarze mieli okazję zobaczyć przygotowania do jej budowy podczas wizyty zorganizowanej przez Bechtel, Budimex i Polskie Elektrownie Jądrowe. Prezes PEJ Marek Woszczyk zapowiedział przy tej okazji, że chce zakończyć negocjacje z amerykańskimi partnerami jeszcze przed końcem roku.
Zgodnie z harmonogramem najbliższe dwa lata mają przynieść przejście od przygotowania terenu do zasadniczej budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. W 2027 roku planowane jest rozpoczęcie wstępnych robót budowlanych, obejmujących głębokie wykopy pod przyszłe fundamenty reaktorów, natomiast na 2028 rok przewidziano uzyskanie pozwolenia na budowę. Zakończenie budowy, testy i odbiór pierwszego bloku zaplanowano na 2035 rok, a rozpoczęcie jego komercyjnej eksploatacji rok później. Kolejne dwa bloki mają dołączać w latach 2037 i 2038.
Autor. Karol Byzdra / Energetyka24
Rozmowy z Amerykanami do końca grudnia
Prezes PEJ Marek Woszczyk zadeklarował, że spółka chce do końca tego roku zakończyć negocjacje umowy EPC z konsorcjum Westinghouse/Bechtel. To kontrakt obejmujący projektowanie, dostawy i budowę elektrowni, który określi warunki realizacji kolejnych etapów inwestycji. Według prezesa rozmowy przyspieszają, a kolejne zagadnienia i części pakietu komercyjnego są sukcesywnie zamykane. Formalne podpisanie kontraktów ma nastąpić w 2027 roku, po uzyskaniu wymaganych zgód korporacyjnych.
Autor. Karol Byzdra / Energetyka24
Równolegle PEJ przygotowuje się do kolejnych postępowań administracyjnych. Pod koniec października spółka chce złożyć do wojewody pomorskiej wniosek o pozwolenie na wstępne roboty budowlane i liczy na uzyskanie go do połowy przyszłego roku. Wtedy mogłyby rozpocząć się głębokie wykopy. Osobną procedurą jest rozpatrywanie wniosku o zezwolenie na budowę, który pod koniec marca trafił do prezesa Państwowej Agencji Atomistyki. Inwestor chce otrzymać to zezwolenie w 2028 roku, a następnie uzyskać od wojewody pozwolenie na budowę.
Woszczyk podkreślał, że terminowe uzyskiwanie decyzji pozostaje jednym z istotnych ryzyk przedsięwzięcia, a ograniczaniu go ma służyć przede wszystkim jakość przygotowywanej dokumentacji. Obecny etap obejmuje roboty na terenie planowanej elektrowni, jak i przygotowanie jej zaplecza, sieci zasilania, infrastruktury wodno-kanalizacyjnej oraz dróg. Każdy z tych elementów będzie potrzebny, gdy na miejsce zaczną wchodzić następni wykonawcy.
Krajobraz jak z Diuny
Dopiero na miejscu można ocenić rozmiary tego przedsięwzięcia. Po wykarczowaniu ponad 300 hektarów lasu odsłonięty teren przypomina plan zdjęciowy kolejnej części Diuny. Rozległe połacie piasku, zwały ziemi i poruszające się pomiędzy nimi maszyny tworzą krajobraz, w którym trudno dostrzec koniec działki. Dziennikarze mieli okazję zobaczyć obszary objęte robotami, a także park maszyn przygotowany do przemieszczania ogromnych ilości gruntu.
Autor. Karol Byzdra / Energetyka24
Autor. Karol Byzdra / Energetyka24
Autor. Karol Byzdra / Energetyka24
Autor. Karol Byzdra / Energetyka24
Budimex zgromadził na miejscu 40 maszyn, a według wykonawcy docelowo będzie korzystał z około 100 jednostek sprzętowych. Firma podpisała umowę 5 sierpnia, jednak przygotowania do wejścia w projekt trwały dwa lata. W tym czasie budowano kompetencje i zespół, a po zawarciu kontraktu rozpoczęła się mobilizacja sprzętu oraz pracowników na terenie inwestycji.
Prowadzone roboty obejmują zdejmowanie humusu, czyli wierzchniej warstwy ziemi organicznej, niwelację terenu oraz wykonywanie wykopów i nasypów. Przygotowywane są również drogi transportowe, na potrzeby których dostarczono już ponad 16 tys. ton kruszywa. Prace związane z wyrównywaniem terenu rozpoczęto m.in. w miejscu przyszłej stacji elektroenergetycznej 110 kV, która najpierw zapewni zasilanie placu budowy, a następnie będzie wykorzystywana podczas eksploatacji elektrowni. Kolejne części terenu będą przygotowywane i przekazywane wykonawcom zgodnie z harmonogramem inwestycji.
Przedstawiony przez Budimex zakres obejmuje około 3,35 mln m3 wykopów oraz 3,87 mln m3 nasypów, co łącznie daje ponad 7 mln m3 robót ziemnych. Prezes Budimexu Artur Popko zapowiadał osiągnięcie wydajności przekraczającej 30 tys. m3 dziennie. Przygotowanie terenu pod bloki jądrowe wykonawca chce zakończyć do połowy przyszłego roku.
Co kryje grunt pod przyszłymi blokami?
Samo przemieszczanie ziemi to tylko część zadania. Teren znajduje się blisko plaży, a właściwości miejscowego piasku sprawiają, że szczególnej uwagi wymaga jego zagęszczenie. Przed rozpoczęciem zasadniczych robót wykonawca przygotował poletka próbne, na których sprawdzano materiał i dobierano technologię pozwalającą uzyskać wymagane parametry podłoża. Równolegle prowadzone są badania gruntu, których wyniki wykorzystają projektanci fundamentów poszczególnych obiektów elektrowni.
Podczas wizyty dziennikarze mieli okazję zobaczyć wiertnicę oraz próbki wydobywane z kolejnych warstw podłoża. Prezes Bechtel Polska Leszek Hołda wyjaśniał, że ich analiza pozwala określić układ warstw, naprężenia i nośność gruntu. „Dzięki temu możemy zaprojektować posadowienie fundamentów” – mówił. Zapytany jednak o ich przyszłą głębokość nie podawał jeszcze wartości, wskazując na trwające prace projektowe i badawcze.
Autor. Karol Byzdra / Energetyka24
Hołda zwracał przy tym uwagę, że określenie „prace przygotowawcze” nie oddaje rozmiarów zadań wykonywanych przez poszczególne firmy. Niektóre z nich są dla podwykonawców największymi przedsięwzięciami w ich dotychczasowej działalności. Według prezesa wartość najważniejszych umów zawartych dotąd z polskimi wykonawcami przekroczyła miliard złotych, a kolejne postępowania mają być rozstrzygane w następnych miesiącach.
Autor. Karol Byzdra / Energetyka24
Autor. Karol Byzdra / Energetyka24
Badania w miejscach przeznaczonych bezpośrednio pod reaktory zostały już wykonane, a pobrane próbki przechodzą końcowe analizy. Na ich podstawie ma zostać ostatecznie określona metoda wzmacniania podłoża pod fundamentami. Trwająca druga faza obejmuje pozostałe obszary inwestycji, w tym miejsca przyszłych budynków pomocniczych i ma liczyć ok. 1000 odwiertów.
16 nóg na dnie Bałtyku
Osobna część wizyty prowadziła na wybrzeże, gdzie plażowicze mogą poczuć się jak w scenerii filmu sci-fi. Tuż przy brzegu wyrasta z wody potężna platforma badawcza Wavewalker, przypominająca gigantycznego pająka, a dalej na tle horyzontu widać drugą jednostkę – Excalibur.
Wavewalker opiera się na ośmiu nogach i potrafi przemieszczać się po dnie, dzięki czemu może pracować na bardzo płytkiej wodzie. Z jego pokładu prowadzone są odwierty, które pozwolą rozpoznać podłoże pod przyszłą infrastrukturę morską elektrowni.
Autor. Karol Byzdra / Energetyka24
Autor. Karol Byzdra / Energetyka24
Obie jednostki to samopodnośne platformy badawcze typu jack-up barge, wyposażone łącznie w trzy urządzenia wiertnicze. Mają wykonać ponad 100 odwiertów sięgających do 70 metrów poniżej dna morskiego. Badania dostarczą informacji o warunkach geologicznych i geotechnicznych na trasach przyszłych tuneli systemu chłodzenia oraz MOLF, a ich wyniki zostaną wykorzystane przy projektowaniu konstrukcji i przygotowaniu prac pod dnem Bałtyku.
Skala planowanej infrastruktury odpowiada rozmiarom samej inwestycji. Jak wyjaśniano, tunel doprowadzający chłodną wodę będzie sięgał ok. 5 km od brzegu i miał średnicę 12 metrów, porównywalną ze średnicą tunelu drogowego pod Martwą Wisłą w Gdańsku. Ciepła woda będzie odprowadzana tunelami o średnicy 6 metrów, z wylotami ok. 3 km od brzegu. Odpowiednie oddalenie i rozmieszczenie ujęcia oraz miejsc zrzutu ma ograniczyć ponowne zasysanie cieplejszej wody, które pogarszałoby warunki pracy systemu chłodzenia elektrowni.
Autor. Karol Byzdra / Energetyka24
Tylko skąd wziąć ludzi do budowy?
Wraz z postępem inwestycji będzie rosła liczba osób pracujących na jej terenie. W szczytowym momencie ma ich być ponad 10 tys., a część ekip będzie realizować zadania w systemie trzyzmianowym. Zgodnie z deklaracją prezesa, PEJ chce pozyskać jak najwięcej pracowników z Polski i współpracuje w tym celu z samorządami oraz uczelniami przy kształceniu, szkoleniach i zdobywaniu wymaganych kwalifikacji. Potrzebni będą elektrycy, spawacze, zbrojarze i betoniarze, a także inżynierowie oraz specjaliści odpowiedzialni za nadzór, jakość i odbiór robót. Prezes przyznał jednak, że elektrownia będzie konkurować o fachowców z innymi dużymi inwestycjami, m.in. morskimi farmami wiatrowymi, elektrowniami gazowymi oraz projektami drogowymi i kolejowymi. Nie wykluczył konieczności sięgnięcia po wykwalifikowanych pracowników z zagranicy, choć podkreślał, że spółka stara się maksymalnie wykorzystać krajowe kadry.
Rosnąca załoga będzie potrzebowała także zakwaterowania i zaplecza socjalnego. Bechtel zakontraktował w polskiej firmie Unihouse budowę miasteczka dla 1000 pracowników, które ma powstać przy terenie elektrowni. W kolejnych miesiącach rozbudowywane będą również drogi wewnętrzne, zasilanie oraz infrastruktura wodno-kanalizacyjna. Przy kolejnej wizycie studyjnej będzie tu już zapewne inny widok. Przybędzie dróg, zaplecza i sprzętu, a postępujące roboty ziemne nadadzą kolejnym częściom terenu nowy kształt. Plac przyszłej elektrowni żyje i zmienia się każdego dnia, wraz z każdym wykonanym wykopem i nasypem.
