Departament Energii USA krytykuje Netflix za błędy dot. energii jądrowej

23 sierpnia 2020, 14:08
netflix-4011345_1920
Fot. Pixabay

Amerykański Departament Energii sprostował błędy, jakie pojawiły się w jednym z programów o energetyce jądrowej dostępnych na platformie Netflix.

Departament Energii USA (DoE) opublikował na swojej stronie listę błędów dotyczących energetyki jądrowej jakie pojawiły się w serialu Netflix pt. History 101. „Serial ten zawiera kilka błędów, które wymagają sprostowania” - napisał DoE.

Amerykański rząd wskazał pięć nieprawdziwych stwierdzeń, które pojawiły się w produkcji.  Pierwszym z nich było zdanie „Jeśli masz elektrownię jądrową, możesz również zrobić broń jądrową”. Rzeczywistość wygląda jednak inaczej - elektrownie są budowane do celów wytwarzania ciepła i elektryczności, samo ich posiadanie nie pozwala na budowę broni atomowej.

Opinia, która pojawiła się w serialu Netflixa nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości - istnieją bowiem państwa, które posiadają broń jądrową, ale nie mają elektrowni jądrowych (Korea Północna, prawdopodobnie Izrael) oraz takich, które mają energetykę jądrową ale nie dysponują arsenałem nuklearnym (np. Słowacja, Węgry).

Kolejnym fałszywym stwierdzeniem z serialu Netflixa jest to, że praca reaktorów jądrowych praktycznie nierozerwalnie wiąże się z wypadkami grożącymi śmiercią wielu ludzi. DoE stwierdza, że trzy najbardziej znane awarie w elektrowniach jądrowych (Three Mile Island, Fukushima i Czarnobyl) skutkowały śmiercią (wskutek zdarzeń radiacyjnych) mniej niż 50 osób, a pracujące w USA reaktory są dyspozycyjne przez 93% czasu, co czyni je najbardziej niezawodnymi źródłami energii.

Netflix myli się też w kwestii historycznego pierwszeństwa w pozyskaniu energii elektrycznej z reaktora jądrowego. Choć pierwsza elektrownia jądrowa została podpięta do sieci w ZSRS, to do wygenerowania elektryczności z atomu po raz pierwszy doszło w USA.

DoE zwraca też uwagę na błędne ujęcie problemu promieniowania. Serial Netflixa stwierdza, że „każda ekspozycja na materiał radioaktywny może powodować raka”. Tymczasem, jak zaznacza Departament Energii, człowiek cały czas wystawiony jest na promieniowanie naturalne, a małe dawki nie powodują wzrostu szans zachorowań na nowotwory.

Amerykański rząd podkreśla też, że to nie Francja - jak twierdzi Netflix - a USA są największym użytkownikiem energii jądrowej - w Stanach Zjednoczonych w 2019 roku elektrownie jądrowe wygenerowały 809 miliardów kWh elektryczności z jednostek atomowych.

KomentarzeLiczba komentarzy: 8
robbo2k
wtorek, 25 sierpnia 2020, 01:19

Czy DoE obejrzało uważnie film. Francja jest tam wymieniona wprost w ujęciu procentowym. Ograniczenie liczby ofiar elektrowni do zmarłych w wyniku radiacji to jak próba zaniżenia ofiar w Hiroszimie bo umarli od wybuchu nie są ofiarami bomby. Co do posiadania broni to oczywistym jest iż w filmie chodzi o kompetencje producentów reaktorów a nie wasalch rosyjskiej czy francuskiej technologii jak Czechy czy Finlandia

suawek
wtorek, 25 sierpnia 2020, 17:35

Najlepiej by było jakby ignoranci z netflixa pozostali przy 300 twarzach greya (czy ilu ichctam było) zamiast zajmować się tematami które ich przerastają i mącić w głowach ludzi do nich podobnym..... Jednak "niestety" trzeba mieć trochę wiedzy z dziedziny Fizyki, by zrozumieć naturę promieniowania jonizującego i jego wpływ na organizm ludzki. Albo przynajmniej dać mówić fizykom. Dlaczego próbujesz podciągać ofiary wojny pod elektrownie jądrowe, które nie były nawet planowane w czasie Hiroshimy?

Anonim
poniedziałek, 24 sierpnia 2020, 14:17

To fajne 50 osób zabitych przez wypadki w elektrowniach jak w samym czarnobylu zginęło ponad 3tys ludzi

podatnik
wtorek, 25 sierpnia 2020, 17:25

Udowodnij.

Kol
wtorek, 25 sierpnia 2020, 12:29

3 tys osób to mit Faktycznie zmarło więcej osób niż 50 (chyba ok 300) Ale to te 50 osób wskazuje się że zmarło na chorobę popromienną W Fukushimie ani jedna osoba nie zmarła na chorobę popromienną

Gytom
poniedziałek, 24 sierpnia 2020, 10:20

Gdyby w Departamencie Energetyki DoA mieli co robić, to nie zajmowaliby się reportażem Netflixa. Liderami w energetyce jądrowej od dawna są Francja, Korea, Rosja. Dlatego dobrze, ze PL kupi technologie bankrutującej amerykańskiej Westinghouse. Ich elektrownia będzie wcześnie niekonkurencyjna.

bender
poniedziałek, 24 sierpnia 2020, 13:16

USA produkują ponad 2 razy więcej energii elektrycznej w reaktorach atomowych niż Francja, niemal 3 razy więcej niż Chiny i ponad 4 razy więcej niż Rosja. Natomiast jeśli chodzi o udział energii z atomu w całości energii elektrycznej produkowanej przez dane państwo, to palmę pierwszeństwa ma Francja (70%), a na drugim miejscu jest Ukraina (53,9%), następnie Słowacja, Węgry, Belgia, Bułgaria. USA i Rosja są na dalekich miejscach z mniej niż 20% udziałem energii atomowej w całości produkowanej energii elektrycznej.

!!!
wtorek, 25 sierpnia 2020, 17:26

Plują na Rosję!!! ;)

Tweets Energetyka24