Górnictwo to nie tylko węgiel, czyli perspektywy dla sierot po kopalniach [KOMENTARZ]

23 listopada 2020, 09:54
rsz_1_dsc9965
Fot. KGHM

Po długich i trudnych negocjacjach ze stroną związkową, rząd ogłosił, że w 2049 roku Polska odejdzie od węgla. Będzie to oczywiście następować etapami, jednak już dziś należy zastanowić się nad tym, gdzie pracę mogą znaleźć aktywni górnicy węgla kamiennego.

Przełom 2019 i 2020 roku. KE ogłasza wstępne założenia Europejskiego Zielonego Ładu, wedle którego wspólnota ma być neutralna klimatycznie do 2050 roku. W polskim górnictwie sytuacja raczej ponura. Największe spółki notują straty, górnicy domagają się podwyżek a związki zawodowe grożą strajkiem generalnym w Warszawie.

I taki strajk ma nawet wyznaczoną datę- 28.02.2020 r. W ostatniej chwili sytuację ratuje minister aktywów państwowych Jacek Sasin, który jedzie na Śląsk i osobiście negocjuje ze związkowcami. Protest zostaje odwołany.

Chwilę później nadchodzi koronawirus i sytuacja górnictwa ze złej staje się katastrofalna. Obniżony popyt na energię sprawia, że elektrownie nie zamawiają węgla, którego ogromne hałdy leżą na ich obiektach. Dodatkowo kopalnie w pewnym momencie stają się głównym ogniskiem zakażeń i kozłem ofiarnym rozwoju epidemii w Polsce.

Po drodze mamy jeszcze fiasko rozmów Sasina ze związkowcami w czerwcu, ale we wrześniu, niedawno powołany wiceminister w MAP odpowiedzialny za górnictwo, Artur Soboń dochodzi do porozumienia w Katowicach i ogłasza, że jest zgoda strony związkowej na całkowite odejście od węgla w Polsce w roku 2049.

W porozumieniu rząd zobowiązuje się do zapewnienia górnikom, którzy będą tracić pracę w kopalniach, nowego zatrudnienia i wsparcia. Na ten cel zresztą mają zostać wydane miliony złotych  z funduszy unijnych.   

Co z górnikami?

Ogólny stan zatrudnienia w górnictwie na koniec 2019 r. w Polsce wynosił 83,3 tys. Wedle szacunków Wspólnego Centrum Badawczego Komisji Europejskiej nawet 40 tys. osób straci pracę w sektorze górnictwa w województwie śląskim już w 2030 r., choć niemal równocześnie (do 2040 r.) 53 tys. górników przejdzie na emeryturę.

Oczywiście masa ludzi zmienia pracę codziennie. Czasem również z powodów kurczenia się, czy likwidacji konkretnych branż. Natężenie tego zjawiska obserwujemy zwłaszcza od początku epidemii koronawirusa, który po prostu zmiótł niektóre sektory gospodarki z powierzchni ziemi.

Nie ma drugiej takiej branży w Polsce, która pozostawi osieroconych tyle osób w tak krótkim czasie. Ponadto, wygaszanie górnictwa węglowego nie jest efektem naturalnych mechanizmów rynkowych, tylko decyzji decydentów zarówno na najwyższych szczeblach unijnych, jak i krajowych. Na przekształcenie terenów pogórniczych i przebranżowienie zatrudnionych w kopalniach zostaną więc przeznaczone niemałe środki finansowe.

Górnicy powinni więc być względnie spokojni. Choć wielu z nich zapewne poradzi sobie samemu, znajdzie inny sposób na zarobkowanie, to na pewno duża grupa będzie potrzebować wsparcia. Jak je dostarczyć – to już problem władz, lokalnych oraz centralnych.

Rynek też nie śpi – Lech Kaniuk, właściciel firmy instalującej panele fotowoltaiczne SunRoof, stwierdził, że z chęcią zatrudni 10 tys. osób, które stracą pracę w kopalniach w ciągu 5 lat. Trudno zweryfikować szacunki Kaniuka, ale faktem jest, że w ostatnich dwóch latach obserwujemy gwałtowny wzrost instalacji fotowoltaicznych na dachach. Impuls temu zjawisku niewątpliwie dał program „Mój Prąd”. W 2015 r. mieliśmy ok. 500 MW mocy zainstalowanej z energii słonecznej, a w 2020 r. w Polsce ta liczba wynosi już 2200 MW. Założenia Polityki Energetycznej Polski 2040 szacują, że w 2030 r. 32% energii będziemy czerpać z OZE, rzecz jasna z dużym udziałem energii słonecznej.

Przy zwiększonym w perspektywie dekady zapotrzebowaniu na energię elektryczną  (wg obliczeń Ministerstwa Klimatu wzrośnie ono do 193,3 Twh w 2030 r. wobec 164,4 Twh  w 2019 r.), naturalnym kierunkiem dla byłych górników faktycznie wydają się branże w ramach sektora energetycznego, które mają lukę po węglu wypełnić.

Nie da się oczywiście przestawić kilkudziesięciotysięczną grupę ludzi od tak, 1:1, z jednego miejsca na drugie. Układanie paneli słonecznych czy budowa wiatraków różni się w każdym niemal aspekcie strukturą, sposobem, częstotliwością pracy. Nie mówiąc już o tym, że aby wykonywać prace związane z OZE, trzeba najpierw się nauczyć ich nauczyć.

Wydobycie metali

Innym kierunkiem, również naturalnym dla byłych górników jest...górnictwo. Tyle, że nie węglowe. W Polsce istnieje wiele kopalni zajmujących się wydobyciem metali. Jakie perspektywy dla śląskich górników stoją w tym zakresie?

W górnictwie metali tj. miedź, cynk, srebro w Polsce zatrudnienie z każdym rokiem rośnie. Niewykluczone, że kolejne złoża będą odkrywane na terenie naszego kraju, co wymagałoby świeżego zaciągu rąk do pracy. Ponadto, wiele złóż jest gotowych do eksploatacji, czeka jedynie na  odpowiednie koncesje. A przypomnijmy, że miedź jest bardzo ważnym surowcem pod kątem transformacji energetycznej. Ot, choćby pojedyncza turbina wiatrowa o średniej mocy 3 MW zawiera nawet 4,7 ton miedzi. Podobnie w przypadku zrównoważonego transportu – do produkcji samochodu elektrycznego potrzeba niemal cztery razy więcej miedzi niż spalinowego. Metal ten jest też niezbędny do budowy infrastruktury ładowania tego typu pojazdów.

Ponadto, kopalnie metali zlokalizowane są  w bliskim sąsiedztwie śląskich zagłębi węglowych, zatem zakładając że część górników węglowych przebranżowiłaby się na metale, nie musiałaby przenosić się daleko, a czasami nawet wcale. 

Oczywiście pod kątem technicznym praca górnika węglowego różni się od tego wydobywającego metale, ale już na starcie jest wiele podobieństw – choćby funkcjonowanie głęboko pod ziemią. Przebranżowienie w tym zakresie również będzie wymagało szeregu szkoleń, ale są to branże pokrewne i ze sobą związane. 

Płynne przejście

Nie ulega wątpliwości, że wygaszając górnictwo węglowe Polska powinna zapewnić pracownikom tego sektora jak najbardziej płynne przejście do innego rodzaju zatrudnienia. Naturalne wydaje się również, że duża ich grupa samodzielnie znajdzie sobie pracę i zorganizuje sposób zarobkowania. 

Szeroko zakrojone programy przeniesienia siły roboczej z jednego miejsca w drugie, połączone ze szkoleniami i odpowiednim przygotowaniem, powinny zapewnić stabilność zatrudnienia w niełatwym okresie transformacji energetycznej. 

Dobrymi kierunkami dla górników wydają się inne branże energetyczne – choćby dynamicznie rozwijający się segment energii słonecznej. Innym obszarem są kopalnie metali, czyli praca w dużym stopniu podobna do zawodu górnika węglowego, który pod wieloma aspektami (tj. choćby praca na głębokościach) może być bardzo dobrze do niej przygotowany. Zwłaszcza, że niektóre metale, tj. miedź, są niemal strategicznym zasobem dla budowy infrastruktury tj. elektrownie wiatrowe czy samochody elektryczne, która zbliży nas do osiągnięcia neutralności klimatycznej.

KomentarzeLiczba komentarzy: 2
eDZIO
czwartek, 26 listopada 2020, 14:31

W Polsce sa ogromne poklady smieci energetycznych i rosna.

rafik
poniedziałek, 23 listopada 2020, 12:55

"Ponadto, wygaszanie górnictwa węglowego nie jest efektem naturalnych mechanizmów rynkowych, tylko decyzji decydentów zarówno na najwyższych szczeblach unijnych, jak i krajowych" - no bez przesady ile miliardów złotych państwo dopłaciło do kopalni gdyby działały tu prawa wolnego rynku już dawno mielibyśmy naturalnie zredukowaną liczbę kopalń i górników.

Tweets Energetyka24