Cejrowski broni węgla i atakuje atom - wszystko w oderwaniu od faktów [KOMENTARZ]

20 października 2020, 12:02
Wojciech_Cejrowski_selfie-2020
Fot. By Wojciech Cejrowski - Sent to OTRS by depicted person., CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid88921729

Wojciech Cejrowski w audycji Radia WNET chwalił węgiel i szkalował atom – obie rzeczy robił bez względu na fakty, a wręcz: w oderwaniu od rzeczywistości.

Wojciech Cejrowski był gościem audycji Radia WNET, która dotyczyła m.in. transformacji energetycznej. Znany podróżnik i publicysta podzielił się ze słuchaczami swoimi poglądami na temat energetyki węglowej oraz jądrowej. Cejrowski dał się poznać jako wielki zwolennik tej pierwszej oraz przeciwnik tej drugiej. Niestety, swoje wywody Cejrowski oparł na własnych projekcjach dotyczących rzeczywistości, a nie na faktach.

Cejrowski prowęglowy

„Mówienie, że zasoby węgla w Polsce to jest balast węglowy – to Unia nas do tego doprowadziła” – mówił Cejrowski, zestawiając cały czas przykład Europy ze Stanami Zjednoczonymi. „W 2015 roku Donald Trump mówił, że szaleństwem jest likwidowanie węgla (…). USA wróciły do kopania węgla. Palimy węgiel, dopóki nie wymyślimy innej technologii wydajnej, która będzie skokiem jak przejście z maszyny parowej na diesla (…), to na razie palimy węgiel” – twierdził, zaznaczając, że rozwiązaniem problemu jest budowa „lepszych pieców w elektrowniach, które będą ten węgiel palić dokładniej ze wszystkimi brudami”.

W swej analizie pan Cejrowski nie zwrócił uwagi na szereg okoliczności, które zupełnie zmieniają zarysowany przez niego obraz sytuacji. Przede wszystkim, polityka klimatyczna Unii Europejskiej jest tylko jednym z czynników, jakie warunkują stan gospodarczy polskiego sektora węglowego. Branża ta boryka się bowiem z poważnymi problemami, które nie wynikają z ustawodawstwa, np. z kwestiami geologicznymi. Polskie kopalnie węgla kamiennego są w dużej części bardzo głębokie (rekordzista sięga poziomu 1,3 km pod powierzchnią ziemi), sczerpane, silnie zametanowione, znajdują się też w terenach mocno zurbanizowanych, przez co multiplikują wysokości wyrządzanych szkód górniczych. Taka sytuacja przekłada się m.in. na czas dojścia górnika do przodka, nakłady na wentylację, odwadnianie, systemy bezpieczeństwa itp. W dodatku wydobywany w tych zakładach węgiel jest często złej jakości (zawiera dużo siarki i jest mniej kaloryczny niż surowiec z importu). Do tego trzeba dodać archaiczny system pracy i górnicze przywileje. I tak można otrzymać równanie, z którego wynika cena polskiego węgla – jak się okazuje, jest ona na tyle niekonkurencyjna, że towar oferowany przez kopalnie ze Śląska przegrywa nie tylko na rynkach zagranicznych, ale nawet na rynku krajowym, skąd wypiera go węgiel z Rosji, Australii czy Kolumbii.

Oczywiście polityka klimatyczna Unii Europejskiej nie pomaga polskiemu węglowi – ale nie można winą za ten stan rzeczy obarczać tylko Brukseli. Polskie górnictwo węgla kamiennego miało problemy z rentownością jeszcze na długo przed akcesją do UE.

Cejrowski myli się też mówiąc o kondycji węgla w Stanach Zjednoczonych. Choć prezydent Donald Trump ma w swoim arsenale politycznym hasło „Trump digs coal” (ang. Trump wydobywa węgiel), to – biorąc pod uwagę obecny stan rynku energetycznego USA – ma ono niewiele wspólnego z rzeczywistością.

Według danych amerykańskiego Departamentu Energii, w 2019 roku z węgla wytworzono w Stanach najmniej energii elektrycznej od 42 lat. Z zaprezentowanych przez amerykańską administrację danych jasno wynika, że miejsce węgla zajął gaz ziemny, który w USA jest ekstremalnie tani dzięki rozpowszechnieniu się technologii szczelinowania, pozwalającej pozyskiwać ten surowiec z pokładów łupkowych. Co więcej, przez cały kwiecień 2020 roku każdego dnia źródła wiatrowe, słoneczne i wodne generowały w USA więcej elektryczności niż moce węglowe. W całym roku 2019 dni, kiedy amerykańskie źródła odnawialne produkowały więcej elektryczności niż węgiel było zaledwie 38. W Stanach Zjednoczonych węgiel też jest w odwrocie i to pomimo takich zabiegów Trumpa, jak wycofanie się z Porozumienia paryskiego.

Cejrowski antyatomowy

Podróżnik i publicysta nie poprzestał jedynie na promowaniu węgla – Cejrowski zaatakował też energetykę jądrową. Zrobił to również w oderwaniu od rzeczywistości. „Sformułowanie, że atom jest zielony. Atom, który produkuje absolutnie niezniszczalne i niezużywalne w niczym innym odpady. I odkąd wprowadziliśmy atom do elektrowni to cały czas gromadzimy te odpady i nic nie jesteśmy w stanie z nimi zdobyć. Atom jest zielony? On żadnych emisji nie daje? A co z tym zużytym świństwem (…) nie wiemy, co z tym zrobić” – mówił.

Narracja Cejrowskiego wpisuje się w popularny w kręgach antyatomowych sposób argumentowania przeciwko tej technologii, który wyolbrzymia problem odpadów z elektrowni jądrowych. W rzeczywistości atom faktycznie jest zieloną technologią, wszystkie techniczne problemy składowania tych odpadów zostały już rozwiązane, dużą część z nich można wykorzystać ponownie, a same elektrownie produkują ich bardzo niewiele.

Energetyka jądrowa zawdzięcza swoją „zieloność” temu, że jest w stanie w stabilny i kontrolowalny sposób produkować bardzo duże ilości energii elektrycznej nie wytwarzając przy tym żadnych emisji gazów cieplarnianych. O zaletach tego rozwiązania może świadczyć przykład Szwecji, która w latach 1970-1990 zmniejszyła swą emisję CO2 o połowę, choć jej gospodarka wzrosła o 50%, a produkcja energii ponad dwukrotnie. Szwedom udało się to dzięki rozbudowanemu parkowi siłowni jądrowych – w szczytowym okresie rozwoju jedna „jądrówka” przypadała w tym państwie na każdy milion mieszkańców.

Nie jest też prawdą stwierdzenie Cejrowskiego, że ludzkość „nie wie, co zrobić” z odpadami jądrowymi czy zużytym paliwem jądrowym. Substancje takie można przechowywać w specjalnie przeznaczonych do tego składowiskach, w sposób, który zapewnia bezpieczeństwo środowisku. Już teraz trwają prace nad budową permanentnego miejsca przechowywania takich materiałów (w Niemczech, Francji).

Ponadto, paliwo wypalone w elektrowni jądrowej zawiera jeszcze uran i pluton które mogą być wykorzystane do produkcji nowego paliwa i wytwarzania energii elektrycznej. Mówił o tym dla Energetyka24 prof. Andrzej Strupczewski. „W przypadku wypalonego paliwa jądrowego, w którym nadal pozostaje około 95% energii potencjalnie możliwej do wykorzystania, usuwanie go do składowania ostatecznego byłoby rażącym marnotrawstwem. Co więcej, stężenie plutonu w wypalonym paliwie jest na tyle duże, że można z niego wytwarzać nowe paliwo bez wzbogacania uranu.  Takie paliwo zwane MOX (mixed oxide – mieszanina tlenków) jest wykorzystywane w wielu elektrowniach jądrowych w Europie i Rosj” – stwierdzał uczony.

Prof. Strupczewski zaznaczył też, że zużyte paliwo nigdy nie spowodowało zagrożenia dla życia i zdrowia ludzi. „Wypalone paliwo nie spowodowało nigdy w Europie zagrożenia. Nawet transport odpadów radioaktywnych nie powoduje zagrożeń. Obecnie rocznie przewozi się na świecie ponad 20 mln przesyłek z zawartością radioaktywną, a łączna ilość przewozów paliwa wypalonego przekroczyła już 80 tys. – bez żadnego wypadku radiacyjnego, który spowodowałby utratę życia lub zdrowia ludzi” – mówi.

Warto też zauważyć, że elektrownie jądrowe produkują bardzo niewielkie ilości zużytego paliwa. Wszystkie jednostki tego rodzaju pracujące w Niemczech w ciągu całego cyklu swojej pracy (czyli przez ponad pół wieku) wyprodukować mają zaledwie 27 tysięcy metrów sześciennych zużytego paliwa jądrowego. To objętość ok. 10 basenów olimpijskich. Dla porównania: największa elektrownia w Polsce, Elektrownia Bełchatów spala 3456 ciężarówek węgla brunatnego… dziennie.

Warto też zaznaczyć, że stawiane przez Wojciecha Cejrowskiego za wzór Stany Zjednoczone podejmują obecnie intensywne działania celem odbudowy własnego przemysłu jądrowego.

Cejrowski kontrfaktyczny

Jak widać, stwierdzenia Wojciecha Cejrowskiego mijają się z faktami. Jest to o tyle istotne, że tego typu wypowiedzi padają akurat w momencie przyspieszenia transformacji energetycznej w Polsce. Rzucanie w eter kontrfaktycznych komentarzy dotyczących wielu kluczowych decyzji, przed jakimi staje obecnie polskie państwo i społeczeństwo (czyli m.in. ustaleń dotyczących wyjścia z węgla czy rozpoczęcia programu jądrowego) może negatywnie wpłynąć na świadomość dotyczącą dostępnych scenariuszy i przynieść wiele szkód.

KomentarzeLiczba komentarzy: 52
Jacek
środa, 21 października 2020, 00:27

Jeden z gorszych merytorycznie artykułów. Bardzo nacechowany emocjonalnie w parze ze stawianiem zdawkowych tez na "zieloność" energii atomowej i szkodliwość węgla, bez poparcia solidną analizą i danymi. Np odnośnie odpadów radioaktywnych: " Substancje takie można przechowywać w specjalnie przeznaczonych do tego składowiskach, w sposób, który zapewnia bezpieczeństwo środowisku." W jaki sposób zapewnia? i dane na ten temat? Każda technologia ma swoje wady i zalety. Nie zgodzę się z autorem artykułu, chociażby dlatego że w Niemczech występuje problem z przechowywaniem odpadów radioaktywnych w kopalniach soli, co grozi przenikaniem substancji niebezpiecznych do wód gruntowych. Drugi przykład to chociażby z niemal pogranicza z polską - rozbiórka w Niemczech elektrowni atomowej nad morzem bałtyckim, która trwa już ponad 20 lat z uwagi na napromieniowanie materiałów i obiektów elektrowni - czyli tu kolejny problem - co z materiałami z rozbiórki? Panie Jakubie - autorze tekstu - więcej zaangażowania przy pisaniu artykułów i popierania ich rzetelnym przeglądem literatury. Z poważaniem, Jacek

suawek
środa, 21 października 2020, 12:47

Energia jądrowa jest zielona do jest bezemisyjna. Ilość odpadów jest mikroskopijna w porównaniu do ilości popiołu z elektrowni weglowej. To są fakty znane bez żadnych analiz. Prawdziłym złem jest emisja dwutlenku węgla która powoduje ocieplenie klimatu i za emisję której będziemy płacic kolosalne kary - musimy zmniejszyć ją drastycznie. Odpady radioaktywne są w ogromnej wiekszości składowane na terenie elektrowni - tak mikre są to ilości. I proszę nie tworzyć jakiejś straszniej wizji cieknących zardzewiałych beczek.

rob ercik
czwartek, 22 października 2020, 22:46

Dlatego zamiast przeznaczać kolejny raz bajońskie sumy na ratowanie USA, przeznaczmy część pieniędzy na pracę pozwalające lepiej wykorzystać węgiel. A nie do pieca i przez komin

sobota, 24 października 2020, 01:44

A jak chcesz inaczej wykorzystać węgiel do produkcji energii mądralo?

suawek
piątek, 23 października 2020, 13:49

A jakież to pracę pozwalają lepiej wykorzystać węgiel do produkcji energii?

Elektryk
wtorek, 20 października 2020, 21:22

Ciekawy artykuł. Dobrze byłoby wiedzieć coś więcej na temat wtórnego wykorzystania/przetwarzania odpadów z elektrowni atomowych. Czy są jakieś opracowania na ten temat?

COV
wtorek, 20 października 2020, 21:21

Ciężarówka ile ma metrów sześciennych

Adam
wtorek, 20 października 2020, 20:39

Witam Sorry kto to pisze jak atom może być zieloną energią jak teraz wygląda Czarnobyl ile ludzi umarło czy teraz niema chorób popromiennych czy nas zwykłych ludzi wszyscy uważają za i... w czy tu również w internecie będzie ktoś szczery i normalny poprostu brak słów Pozdrawiam wszystkich

Veritas
środa, 21 października 2020, 21:59

Zdajesz sobie sprawę. że rocznie w kopalniach węgla ginie więcej ludzi niż zginęło wszystkich ofiar czarnobyla?

Piotr
wtorek, 20 października 2020, 20:20

Niestety WC uwierzył we własną wspaniałość i nieomylność. Kiedy zabiera głos na temat energii jądrowej czy szczepień jest niczym szaleniec z konfy

Dudek
środa, 21 października 2020, 04:01

Przecież Konfederacja jest pro jądrowa. Ze szczepieniami to inna sprawa.

Tweets Energetyka24