Gryglas: Energia z offshore już w 2024 roku

21 sierpnia 2020, 15:47
pinwheel-3714863_1920
Fot. Pixabay
Energetyka24
Energetyka24

DOTYCZY:


Pierwsza energia z farm wiatrowych na Bałtyku popłynie pod koniec 2024 r. Bałtyk będzie jednym z największych źródeł zielonej energii polskiej gospodarki; zapewni ok. 20 proc. całego zapotrzebowania na energię elektryczną – mówił w piątek wiceminister aktywów państwowych Zbigniew Gryglas.

„Na polskim Bałtyku powstanie bardzo dużo morskich farm wiatrowych. Zgodnie z programami rządowymi i dokumentem strategicznym Polityka energetyczna Polski mówimy o ponad 10 GW mocy" – powiedział w Radiu Gdańsk Zbigniew Gryglas. Jak wyjaśnił, oznacza to, że na Bałtyku stanie około tysiąca wiatraków. Dodał, że koszt tego przedsięwzięcia to około 120 mld zł.

Zapewniał, że budowa morskich elektrowni wiatrowych to nie tylko korzyści dla polskiej energetyki, ale również gospodarki. "Chcemy, aby polskie firmy były w te projekty mocno zaangażowane” - dodał.

Według niego, Bałtyk będzie jednym z największych źródeł zielonej energii dla polskiej gospodarki. „Będzie to około 20 proc. całego naszego zapotrzebowania na energię elektryczną. Te 10 gigawatów, które znalazły się w planach strategicznych rządu, to dopiero początek. Myślimy bardziej ambitnie, bo warunki na polskim morzu są doskonałe - nawet lepsze niż te na Morzu Północnym, które jest obecnie światowym centrum rozwoju morskiej energetyki wiatrowej” - przekonywał w Radiu Gdański wiceminister aktywów państwowych.

Wiceminister był pytany, czy perspektywa rozwoju farm wiatrowych przełoży się w jakikolwiek sposób na kondycję polskiego przemysłu stoczniowego.

"Żniwa zaczną się od 2024 roku. Spodziewamy się wtedy dużych zamówień, kierowanych do polskich stoczni. (...) Mamy wielkie szanse ku temu, aby ruszyć od początku z procesem budowy farm wiatrowych z dużym udziałem produkcji krajowej. Chcemy zacząć od 40-50 proc. udziału polskich firm w tych projektach, a skończyć na nawet 80 proc." - podkreślił.

Jak mówił, jedynym elementem, którego nie produkuje się w Polsce, jest serce elektrowni wiatrowej, czyli turbina. "Producenci światowi deklarują jednak ulokowanie produkcji w Polsce, z zaangażowaniem polskich firm jako podwykonawców. Wierzę, że w ciągu kilku lat polska turbina powstanie. Tysiąc turbin to olbrzymie zamówienie, ale do tego dochodzą jeszcze zamówienia z krajów ościennych, np. państwa bałtyckie pracują nad programem morskiej energetyki wiatrowej" – dodał.

Gryglas wspomniał też, że w Gdyni ma powstać największy w Polsce terminal obsługujący budowę farm wiatrowych. "Powstanie portu instalacyjnego to warunek konieczny do sukcesu całego przedsięwzięcia. Przeanalizowaliśmy wszystkie lokalizacje w głównych portach - Świnoujściu, Gdańsku i Gdyni. Chcemy, aby to centrum było w Gdyni. To miasto jest najbardziej predestynowane do tego, aby stać się takim miejscem" - mówił.

Jak dodał, terminal instalacyjny ma służyć co najmniej do 2040 roku. "Pamiętajmy jednak, że morska energetyka to nie jest tylko jeden Port w Gdyni. Oprócz tego, mamy zamiar zaangażować pozostałe porty, m. in. mniejsze porty we Władysławowie, Kołobrzegu, Ustce. Będą one potrzebne do obsługi i konserwacji tych farm" – dodał.

Według wiceministra aktywów państwowych, pierwszy prąd z polskich farm wiatrowych na Bałtyku popłynie pod koniec 2024 roku. "To będzie moment, w którym będziemy mieli już pierwsze instalacje i jest szansa na to, by pierwszy prąd z polskich, biało-czerwonych farm popłynął do naszych domów. Podejmujemy konkretne działania związane z realizacją inwestycji, dlatego nie obawiam się jakiś istotnych opóźnień. Zrealizujemy ten harmonogram" - przekonywał w Radiu Gdańsk.

PAP - mini

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Gosc R
piątek, 21 sierpnia 2020, 19:01

120 mld złotych na wiatraki, to kupa forsy. To na przykład 20 elektrowni Ostrołęka C, każda z nich dająca 1GW stabilnej mocy. A tu tylko 10GW zainstalowanej mocy w wiatrakach, czyli maksimum 4,5GW dostarczonej mocy i to w dodatku prądu mniej wartościowego, bo niestabilnego.

robbo2k
niedziela, 23 sierpnia 2020, 01:09

Ach ci wielbiciele węgla. Po primo w elektrowniach węglowych stosunek mocy rzeczywistej do zainstalowanej to 45-50%. Po drugie primo koszty stale i zmienne bez amortyzacji to 170zł za kazda MWh z amortyzacją będzie z 250zł za 1MWh. o cenach oprawień do emisji i kosztach spolecznych i wizerunkowych nie wspomnę. Zapomnij ... tymczasem... Te czynniki mają wpłynąć na obniżenie kosztów produkcji energii z wiatru na morzu dla inwestycji oddawanych do użytku w roku 2020 do średniego poziomu 46 EUR/MWh z wyłączeniem kosztów przyłączenia,

Gosc R
poniedziałek, 24 sierpnia 2020, 13:52

Wszystko ci się pomieszało. 45-50% to sprawność elektrowni węglowej, a nie stosunek mocy rzeczywistej do zainstalowanej. Stosunek mocy wytworzonej do zainstalowanej w elektrowniach węglowych może być ponad 90%. Dla atomu w Stanach, jest to 93%. W porównaniu dla wiatraków jest to 20%, a dla fotowoltaiki 9%. Czyli taki wiatrak kręci się 20% czasu w roku, a 80% stoi. Co się tyczy cen energii to jest oczywistym, że niestabilna, a więc gorsza energia z OZE będzie tańsza od pełnowartościowej energii z węgla, gazu, ropy i atomu. Ale poczekaj jeszcze, niskie energii z OZE są tylko chwilowym artefaktem subwencji, globalizacji produkcji, wysokich opłat za CO2 dla energetyki konwencjonalnej i tego, że ogniwa i wiatraki są produkowane dzięki energii z węgla, gazu, ropy i atomu. Dodatkowo ani wiatraki, ani fotowoltaika, jak dotąd, nie ponoszą kosztów rozbudowy i stabilizacji sieci energetycznych, ani składowania energii. Kiedy ogniwa i wiatraki, nie będą produkowane już w Chinach z węgla, ale w Europie, z kopalni w Europie, z hut w Europie, z energii z OZE i bez subwencji, ceny prądu z OZE zostaną natychmiast pomnożone przez 5-6.

Tweets Energetyka24