Powodzie nękają Europę i Azję. Przez globalne ocieplenie staną się częstsze [KOMENTARZ]

28 lipca 2021, 09:25
high-water-392707_1920(1)
Fot. Pixabay

Austria, Belgia, Chiny, Niemcy – kraje te w ostatnich dniach nawiedziły ogromne powodzie, które pociągnęły ze sobą wiele ofiar i strat. Takie ekstremalne zdarzenia mogą być coraz częstsze – napędzi je zmiana klimatu.

Wielka woda w Europie

Aż 205 osób zabiły powodzie, jakie w lipcu wystąpiły w różnych krajach Europy. Największe straty odnotowały Niemcy – zginęło tam 173 osób, 158 wciąż uznaje się za zaginione. Szczególnie duże straty poniósł region Nadrenia-Palatynat – zginęło tam 112 osób. Na północy tego regionu spadło nawet 148 litrów wody na metr kwadratowy, co wywoływało tzw. powodzie błyskawiczne, które niszczyły domy, drogi i inną infrastrukturę. Zabrakło prądu, nie działała telefonia komórkowa, ludzie musieli chronić się na dachach i drzewach. Do pomocy trzeba było skierować wojsko. „W języku niemieckim prawie brakuje słów na spustoszenie, które się tu dokonało” – mówiła kanclerz Angela Merkel, która odwiedziła ofiary powodzi. Rząd federalny zadeklarował uruchomienie natychmiastowej pomocy finansowej w kwocie kilkuset milionów euro.

Podobne sceny rozgrywały się w Belgii. W tym kraju przez powódź życie straciło 31 osób. 163 uważa się za zaginione. Woda praktycznie unieruchomiła kraj – zaburzyła funkcjonowanie 45% linii kolejowych, zniszczyła wiele dróg, pozbawiła prądu dziesiątki tysięcy osób.

Trudna sytuacja panowała również w Austrii. Do zalań i powodzi doszło m.in. w Sazburgu, Wiedniu, Tyrolu i Kufstein. Uszkodzona została infrastruktura drogowa, energetyczna oraz niektóre budynki.

Tonące Państwo Środka

Potężne powodzie uderzyły również w Chiny. Zdaniem Financial Times’a tak potężne ulewy, jak te, które nawiedziły ten kraj w drugiej połowie lipca, zdarzają się (przynajmniej w teorii) raz na pięć tysięcy lat. Teraz jednak mogą pojawiać się znacznie częściej - wszystko przez zmianę klimatu, która zwiększa częstotliwość i intensywność gwałtownych zjawisk pogodowych.

image

 Reklama

Jak donosi BBC, w chińskiej prowincji Henan powódź zabiła 33 osoby i wymusiła konieczność ewakuacji 360 tysięcy ludzi. W mieście Zhengzhou (stolica prowincji) w ciągu zaledwie 3 dni spadło tyle deszczu, ile zazwyczaj spada średnio przez rok, przez co 12 osób zginęło wskutek zalania tuneli kolejowych i drogowych. Władze przyznały, że system pomp, który miał uchronić tunele przed zalaniem nie poradził sobie z taką ilością wody, jaka spadła na miasto. Według doniesień New York Times, urządzenia te były zaprojektowane tak, by poradzić sobie nawet z ekstremalnymi opadami, jakie trafiają się w tej okolicy raz na 50 lat. Jednakże lipcowa powódź została spowodowana deszczem, który pojawia się raz 100 razy rzadziej. Jednakże to już teraz się zmienia.

Według cytowanych przez Financial Times’a specjalistów, sytuacje takie napędzane są nie tylko przez globalne ocieplenie, ale również przez fatalną chińską politykę urbanistyczną, która nie uwzględnia radzenia sobie z ekstremalną pogodą. Problemem są również niedostatecznie rozwinięte systemy bezpieczeństwa. Wzorem może być tu system działający w Pekinie (gdzie w 2012 roku utonęło 80 osób uwięzionych w tunelach). Jednakże pekińskie rozwiązania nie zostały dostatecznie szeroko rozpropagowane w Chinach.

Będzie gorzej

Wydarzenia takie, jak te z Chin czy Niemiec mogą wkrótce występować znacznie częściej. Wszystko ze względu na spowodowaną przez człowieka zmianę klimatu, która wpływa również na pogodę, destabilizując ją. Jak podaje serwis Carbon Brief, powołując się na ponad 350 recenzowanych publikacji naukowych, na całym świecie występują obecnie ekstremalne zjawiska pogodowe (fale gorąca, susze, powodzie, huragany), których występowanie jest związane z aktywnością człowieka. Rezultaty tych badań są przytłaczające: 70% przeanalizowanych zjawisk pogodowych zyskało na intensywności lub częstotliwości z uwagi na spowodowane przez ludzkość globalne ocieplenie.

Warto zaznaczyć, że nie wszystkie takie zjawiska wynikają wprost z globalnego ocieplenia. Ocena wpływu tego procesu na konkretną sytuację wymaga odpowiednich badań. Dużą rolę odgrywają również inne czynniki, np. niewłaściwa urbanizacja polegająca na zabudowie terenów zalewowych. Ale nauka wykazała już istotny wpływ zmiany klimatu na szereg ekstremalnych zjawisk pogodowych jest. „Potrafimy wykazać wprost, że niektóre zdarzenia są efektem globalnego ocieplenia: to np. ostatnie fale upałów na Syberii i te w Ameryce. Trudniej udowodnić bezpośredni związek tego, co dzieje się w Europie z ociepleniem klimatu, bo to zjawiska podobne do dawniejszych. Ale mamy już chyba trzecią powódź stulecia w Niemczech w ciągu ostatnich 20 lat. To pokazuje, jak prawdopodobne były takie zjawiska w starszym klimacie” – mówi w wywiadzie dla portalu o2 fizyk atmosfery Szymon Malinowski.

KomentarzeLiczba komentarzy: 7
Xynski
czwartek, 29 lipca 2021, 23:32

Pamietam powodzie w polsce . A raczej cala serie 1995. Pamietny 1997 oraz slabsze 2000 (ktore szczególnie mnie dotknęło). W tedy jakos nikt nie zwalal winy na globalne ocieplenie . Tylko nie przygotowanie kraju . Od tego czasu sporo udalo sie zrobic (podnieść waly . Ponaprawiac brzegi. Zrobic kilka opcji przelewowych zapor w kraju) . Szokoda ze niepobudowano kilkunastu zapór (przyklad san w górnym biegu jest jedna zapora plus 1 pomocnicza a w planach z lat 50 bylo ich uwaga 7 ) ale daleko tu do idealu

Do Autora
środa, 28 lipca 2021, 17:03

Skoro jest zmiana klimatu, to się do nie adaptujmy! Jakie Pan proponuje rozwiązania byśmy mogli się odnaleźć w nowej rzeczywistości?

whiteskies
czwartek, 29 lipca 2021, 17:57

Jak proponuje sie Pan przystosowywać do postępującej coraz szybciej zmiany?

ribik
środa, 28 lipca 2021, 15:37

Może to zabrzmi jak truizm, ale czy to nie przypomina efektu motyla?

MacGawer
czwartek, 29 lipca 2021, 11:04

To powinno nam przypomionać, ze z przyrodą nie wygramy. Na zachodzie rzeki wciśnięto w wąskie koryta i wybetonowano wszystko co sie da. A zatem każdy większy deszcz momentalnie trafia do rzeki którą przed wylaniem bronią jedynie wały. Niestety ta moda przylazła także do Polski co widzę na rzece w moim rodzinnym mieście. Kilkanaście lat temu ktoś wymyślił, aby ją "rewitalizować". Polegało to na wycięciu nadbrzeżnych krzaków. Nurt przyspieszył i zaczął wymywać niechroniony brzeg przez co zaczęły się osuwać nadbrzeżne skarpy. Co wtedy zrobiono? Nie, nie zaniechano "rewitalizacji", podmywane brzegi umocniono stalowymi palami. To spowodowało przyspieszenie nurtu i i erozję brzegu w innych miejscach. Gdyby doszło do osunięcia niechronionych skarp i do rzeki wpadły domy (wybudowane 100 lat temu gdy rosły na nich krzaki!) co byłoby winne? Oczywiście "globalne ocieplenie" bo nadmierne opady spowodowały wezbranie nurtu i rozmokniecie gleby... A że "rewitalizacja" polegała także na wycieciu drzew i wybetonowaniu miejskiego rynku oraz niemal wszystkich podwórek to sie nie liczy. Woda nie ma gdzie wsiąkać ale przyczyną wszelkiego zła na Ziemi jest globalne ocieplenie!

AB
środa, 28 lipca 2021, 16:49

Nie. To przypomina propagandę.

Czytelnik Nauka o Klimacie
środa, 28 lipca 2021, 12:06

Będą częściej występować powodzie bo charakterystyka opadów w terenie będzie ulegać zmianom, chociaż sama ilość opadów nie będzie ani gwałtownie wzrastać ani spadać w stosunku do poprzednich dekad. Będą oczywiście miejsca o wzroście opadów jak i spadku ale do końca stulecia nie ulegną zmianie. Ulegnie zmianie natomiast temperatura przez co bilans wodny bardzo wielu obszarów ulegnie pogorszeniu. Dlaczego? Bo wyższa temperatura to też większe parowanie. Ulewne deszcze mają to do siebie, że duża ich porcja spływa do rzek zamiast powoli wsiąkać w grunt. Ulewny deszcz jest szybko zastępowany przez wysoką temperaturę. W takich warunkach przyroda funkcjonuje z wielkimi trudnościami. Przeważać więc będą opady nawalne, intensywne i krótkotrwałe. Im bardziej infrastruktura jest do tego nieprzygotowana, tym dotkliwsze będą skutki. Więc drodzy włodarze miast i mieszkańcy tych miast, zastanówcie się czy chcecie mieć pod dostatkiem wody czy rzeki na ulicach i straty z tym związane. Zamiast betonować co popadnie, sadźcie trawniki oraz drzewa, a kanalizację burzową róbcie tak by gromadzić wodę pod ziemią. Jeśli nie weźmie się pod uwagę tych inwestycji, z roku na rok straty z tytułu niedostosowania infrastruktury do pogody będą rosnąć a pewnego dnia przekroczą znacząco nakład pieniężny jaki trzeba było poczynić ileś lat wcześniej. Podobne kalkulacje są robione już dzisiaj w stosunku do poszczególnych gałęzi gospodarki, bo już teraz mamy możliwość przewidywania wydarzeń w przyszłości. W dodatku symulacje te są co raz bardziej miarodajne bo zawierają w sobie więcej zmiennych i oparte są na statystykach z dłuższego okresu czasu.

Tweets Energetyka24