• Partner główny
    Logo Orlen

Wiadomości

Nowy unijny podatek na polskie elektrownie węglowe? Tarcia w rządzie ws. propozycji KE [KOMENTARZ]

Fot. Unsplash

Komisja chce wprowadzić limit na ceny energii wytwarzane przez niektóre technologie. Z nieoficjalnych informacji Energetyka24.com wynika, że Ministerstwo Sprawiedliwości zablokowało propozycję stanowiska polskiego rządu autorstwa Ministerstwa Klimatu, które zgodziło się na postulat KE w tej sprawie.

Komisja Europejska zaproponowała pakiet rozwiązań mający zaadresować trwający kryzys energetyczny. Obok limitu ceny na gaz z Rosji czy redukcji zużycia energii w tzw. godzinach szczytu jest również postulat limitu ceny dla niektórych technologii wytwarzania energii (m.in. na OZE, węgiel brunatny i energię jądrową), który w praktyce może okazać się kolejnym podatkiem.

Aby wprowadzić obciążenie podatkowe tego rodzaju, potrzebna jest jednomyślność wszystkim państw członkowskich. Propozycje w formie zaproponowanej przez KE wymagają tylko większości kwalifikowanej.

Czytaj też

O co chodzi z limitem cen? KE chce, aby na niektóre formy wytwarzania energii nałożony został górny limit 200 euro/MWh tak, aby odciążyć elektrownie gazowe. Ograniczenie przychodów z rynku miałoby dotyczyć: elektrowni wiatrowych, słonecznych, geotermalnych, przepływowych elektrowni wodnych, elektrowni na biomasę oraz biogaz, gaz wysypiskowy i gaz z oczyszczalni ścieków, elektrowni jądrowych, elektrowni na węgiel brunatny, elektrowni na ropę naftową i ropę z łupków. Do tej listy mogą jednak dołączyć elektrownie na węgiel kamienny, w sytuacji, gdy koszty wytwarzania energii wyniósłby poniżej 200 euro/MWh, a większość polskich elektrowni wpisuje się w tę kategorię. W 2020 r. Polska wyprodukowała aż 24% energii elektrycznej z węgla brunatnego, który ma zostać objęty limitem oraz 46% z węgla kamiennego, co do którego jeszcze nie wiadomo, czy znajdzie się wśród technologii z ograniczeniem przychodów.

Co to oznacza? W związku z niestabilną sytuacją na rynku, wzrostem cen węgla oraz wysokim poziomem cen ETS, polska energetyka oparta o węgiel mierzy się z rosnącymi kosztami. Ustanowienie limitu cen ograniczałoby marżę wytwórców. Co prawda, energetyka w Polsce kupuje węgiel od kopalni po znacznie niższej cenie niż rynkowa (oparta na benchmarku z portów ARA), ale nie oznacza to, że nie rośnie.

Co więcej, branża wydobywcza coraz częściej apeluje o zwiększenie ceny węgla dla spółek energetycznych, które, wedle danych ARP w czerwcu wynosiła 345,80 zł za tonę.

„Środek ten zmniejsza wpływ, jaki technologia ustalająca marżę na rynku energii elektrycznej (często są to elektrownie gazowe) wywiera na przychody innych wytwórców o niższych kosztach krańcowych, takich jak większość odnawialnych źródeł energii, energia jądrowa i węgiel brunatny" – czytamy w drafcie propozycji KE, która wprost podaje, że limit cenowy na inne technologie wytwarzania ma ochronić jednostki gazowe i rozłożyć obciążenia z jakimi się mierzą, na pozostałe sektory energetyki. Warto zauważyć, że Polska produkuje stosunkowo niewiele energii elektrycznej z gazu, w 2021 r. było to zaledwie 8,6%. Liderami, jeśli chodzi o udział w Europie są Malta (78,86%), Włochy (50,98%) i Holandia (46,29%) a jeżeli weźmiemy pod uwagę liczby bezwzględne produkcji energii elektrycznej z gazu to na podium znajdą się (za 2021 r.): Włochy (137,6 TWh), Niemcy (99,5 TWh) oraz Holandia (69,38 TWh). W przypadku Polski to zaledwie 16,79 TWh.

Czytaj też

Spór w rządzie, w tle reforma ETS

Wedle nieoficjalnych informacji, do których dotarła Energetyka24.com, na wprowadzenie tej propozycji Komisji w niezmienionej formie zgodziło się Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Propozycję stanowiska zablokowało w piątek rano Ministerstwo Sprawiedliwości argumentując, że KE próbuje wprowadzić tylnymi drzwiami nowe obciążenia na polską węglową energetykę, która i tak musi się mierzyć z wysokimi cenami uprawnień do emisji CO2.

Podobne stanowisko jak MS przedstawił litewski rząd. „Litwa, jako państwo członkowskie o dużym udziale (ok. 70%) importu energii elektrycznej, zdecydowanie sprzeciwia się jednak proponowanemu wariantowi D) dotyczącemu "ograniczenia i wykorzystania dochodów niemarżowych producentów energii elektrycznej", który stanowi dla Litwy "czerwoną linię""- czytamy w dokumencie, do którego dotarła Energetyka24.com.

Minister klimatu Anna Moskwa zapowiadała, że polski rząd będzie forsował na forum unijnym reformę systemu ETS. Plan maksimum miał obejmować całkowite zawieszenie systemu, plan minimum – m.in. ograniczenie dostępu do rynku i niekontrolowanej spekulacji instytucjom finansowym.

Aby zobrazować rozmiar obciążenia jakim jest ETS, posłużmy się przykładem elektrowni Bełchatów. Emituje ona ok. 30 mln ton dwutlenku węgla rocznie. Przy cenie jednostki ETS (która uprawnia do emisji jednej tony) na poziomie 80 euro (a w tych okolicach będzie średnioroczna cena w 2022 r.) całkowity koszt zakupu uprawnień wyniósłby ok. 11,3 mld zł. Bełchatów tyle nie płaci, bo ma pewną pulę przyznanych „darmowych" jednostek uprawnień, choć z każdą kolejną fazą ETS jest ona redukowana.

Komentarze