Trzy śmiertelne błędy polskiej energetyki [KOMENTARZ]

16 kwietnia 2021, 08:35
electricity-pylon-3916956_1920
Fot. Pixabay

Polska energetyka miałaby się znacznie lepiej, gdyby nie te trzy potężne błędy.

Elektrownia jądrowa

Choć historia budowy elektrowni jądrowej nad Wisłą liczy sobie już 50 lat, to w Polsce wciąż nie istnieje żaden obiekt tego typu. Pierwsze podejście do tego projektu, rozpoczęte na początku lat 70. przez ekipę Edwarda Gierka, zakończyło się fiaskiem ze względu na społeczne oraz polityczne reperkusje katastrofy w Czarnobylu i następującą chronologicznie po niej transformację ustrojową oraz gospodarczą kraju. Kolejna próba budowy polskiej elektrowni jądrowej, podjęta przez rząd PO-PSL, wpadła w impas, z którego już się nie wydostała – starania te zakończył rok 2015, który przyniósł wyborcze zwycięstwo PiS. Partia Jarosława Kaczyńskiego rozpoczęła wtedy swój własny program jądrowy. Ten trwa już szósty rok, na razie bez widocznego rezultatu w postaci wybranej lokalizacji, technologii czy określonego modelu finansowania.

Strona polska jest zaangażowana w szereg negocjacji, wiążą ją też deklaracje wewnętrzne (przede wszystkim Polityka Energetyczna Polski do 2040 r.) i zewnętrzne (umowa międzyrządowa z USA ws. atomu), lecz termin podjęcia konkretnych działań na rzecz realizacji projektu jądrowego jest wciąż przekładany. Oficjalne i wiążące decyzje w tej materii miały zapaść jeszcze za czasów ministra Krzysztofa Tchórzewskiego, szefującego resortowi energii. Ten jednak zniknął z rządu, a atom trafił pod skrzydła ministra Piotra Naimskiego. Polityk ten jest obecnie najbardziej zaangażowany w realizację projektu jądrowego, lecz jednocześnie daje do zrozumienia, że widzi szanse na współpracę w tym zakresie jedynie z USA. Tymczasem rozmowy z Amerykanami niebezpiecznie się przeciągają. Ustalony w PEP 2040 termin oddania pierwszego polskiego bloku jądrowego do użytku (2033 rok) jest zagrożony.

Gdyby w Polsce w przeszłości zbudowano elektrownię jądrową, duża część problemów energetycznych w ogóle by nie zaistniała. Działający atom istotnie obniżyłby emisje krajowej energetyki, dostosowując ją do standardów narzucanych przez Unię Europejską. Powstanie takiej jednostki w czasach PRL, a więc w zupełnie innych realiach gospodarczych, umożliwiłoby znacznie łatwiejszy rozwój dodatkowych mocy w atomie (potwierdzają do przykłady innych państw bloku socjalistycznego, w których działają takie elektrownie). Polska miałaby zatem do dyspozycji istotne, bezemisyjne moce z potencjałem do rozbudowy oraz doświadczenie i know-how.

Węglowa hossa

Polski węgiel kamienny wydobywany w kopalniach na Śląsku coraz gorzej radzi sobie z konkurencją nie tylko na rynkach zagranicznych, ale nawet i na rynku krajowym, gdzie wypiera go paliwo z Rosji czy nawet z Australii lub Kolumbii. Produkowany nad Wisłą węgiel jest drogi i cechuje się poślednią jakością. Szanse na jego rentowne wydobycie byłyby większe, gdyby nie szereg zaniedbań i zaniechań w zarządzie nad sektorem górniczym.

Polskie górnictwo węgla kamiennego nie wykorzystało szansy, jaką była koniunktura na ten surowiec z lat 2003-2011. Dzięki dobrym cenom na rynkach światowych, polskie kopalnie były w stanie osiągać przyzwoite wyniki finansowe. Niestety, zyski przejedzono, zaniechując przy tym inwestycji np. w efektywność wydobycia.

image

 

O fatalnym zarządzaniu górnictwem doniosła Najwyższa Izba Kontroli w swym raporcie dotyczącym lat 2007-2015. „Program rządowy, określający wytyczne działalności górnictwa w latach 2007-2015 oraz wskaźniki i mierniki realizacji przyjętych celów, został opracowany w sposób nierzetelny. Nie ustalał on szczegółowych działań restrukturyzacyjnych, lecz tylko wyznaczał kierunki działalności górnictwa, które powinny stanowić podstawę do budowy strategii przez poszczególne spółki węglowe. Tymczasem strategie działalności spółek węglowych zostały opracowane w sposób wskazujący, że ich przygotowanie traktowane było głównie jako realizacja wymogu formalnego, a nie jako potrzeba stworzenia rzeczywistego planu mającego zapewnić ich ekonomiczną efektywność (…) Nadzór Ministra Gospodarki nad realizacją Programu prowadzony był nierzetelnie i niezgodnie z założeniami. Minister Gospodarki nie ustosunkował się do większości strategii spółek węglowych ani nie monitorował stopnia ich realizacji (…). Pierwsze działania związane z radykalnym pogorszeniem się w 2012 r. sytuacji w górnictwie zostały zainicjowane przez Ministra Gospodarki dopiero w 2013 r. Jednak zdecydowane działania, których celem była próba rozwiązania rzeczywistych problemów górnictwa, zostały podjęte dopiero w 2015 r. przez Pełnomocnika Rządu ds. restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego i Ministra Skarbu Państwa” – wskazywała Izba.

Oczywiście działania na rzecz zwiększenia efektywności i zmniejszenia kosztów wydobycia węgla w polskich kopalniach nie przedłużyłyby istotnie żywotności sektora górniczego w Polsce, który będzie wygaszany w ramach transformacji kraju podług rygorów polityki klimatycznej UE, ale znacząco ograniczyłyby ciężar ekonomiczny, jakim stało się dla gospodarki górnictwo.

Blokada wiatrakowa

Przebudowa polskiej energetyki w zgodzie z postanowieniami Europejskiego Zielonego Ładu będzie wymagała potężnych inwestycji w czyste technologie generowania energii. Jak stwierdził minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka, Polskę czeka de facto budowa drugiego, równoległego systemu elektroenergetycznego. Proces ten byłby łatwiejszy, gdyby nie tzw. ustawa odległościowa, która zablokowała rozwój turbin wiatrowych na lądzie.

Uchwalona w 2016 roku ustawa odległościowa zamroziła prężnie rozwijający się rynek wiatrowy. Od 2000 roku energetyka wiatrowa w Polsce rozwijała się w tempie niemal geometrycznym. Od zera w 16 lat przeszła do prawie 6 GW mocy zainstalowanej. Tymczasem po wejściu w życie nowego prawa inwestycje w turbiny zupełnie stanęły. Potencjał zamrożonych mocy szacuje się na ok. 4-5 GW.

"Gdyby ustawa nie weszła w życie, to energetyka wiatrowa rozwijałaby z podobną dynamiką jak w ostatnim okresie przed jej wejściem w życie. Wtedy widzieliśmy wzrosty rzędu nawet 1-1,2 GW rocznie. To oznacza, że potencjał w zamrożonych projektach zostałby w te 4 lata wyczerpany, a do tego inwestorzy rozwijaliby zupełnie nowe projekty w niezagospodarowanych dotąd lokalizacjach" – stwierdziła rzeczniczka PSEW, Agnieszka Wieczerzak-Krusińska.

Wszystkie te błędy do dziś ciążą polskiej energetyce. Warto wyciągnąć z nich wnioski na przyszłość – zwłaszcza, gdy kraj stoi u progu potężnej transformacji.

KomentarzeLiczba komentarzy: 24
BUBA
piątek, 16 kwietnia 2021, 16:37

A kto widzial Polske bez śmiertelnych błędow

Qaz
piątek, 16 kwietnia 2021, 16:02

Przecież to PiS wprowadził w ustawie wiatrakowej odległość 10h, przecież to PiS zmusił spółki energetyczne to przejęcia udziałów w spółkach górniczych teraz wszyscy są w czarnej d płacąc za certyfikaty za Co2 po 45 euro.

wiatr
sobota, 17 kwietnia 2021, 21:06

polecam zamieszkać w sąsiedztwie wiatraków

mc.
piątek, 16 kwietnia 2021, 14:13

1, 25 TAK. 3 NIE. Dlaczego ? 1 i 2 nie trzeba tłumaczyć. 3 - elektrownie wiatrowe są opłacalne tylko i wyłącznie w obszarach nadmorskich (najlepiej kilkaset metrów od wybrzeża) - bo tam są najlepsze "warunki wiatrowe". W innych regionach (z niewielkimi wyjątkami) elektrownie wiatrowe istnieją tylko i wyłącznie dzięki stałemu dofinansowaniu. Więc co co za OZE jak trzeba "pompować w to pieniądze" ?

UE17
sobota, 17 kwietnia 2021, 03:01

Czy prawie 2 miliardy zysku które to farmy wiatrowe na lądzie wypracowały w 2020 roku to niby ta nieopłacalność nawet jak odliczyć wsparcie w postaci zielonych certyfikatów i taryf gwarantowanych to i tak wyjdą na spory plus!

eDZIO
piątek, 16 kwietnia 2021, 17:31

Nie zapominaj ze Certy do CO2 kosztuja, a wiatraki ich nie potrzebuja. Wiele zakladow postawiloby sobie wiatraki ale sa za blisko domow. Zamiast 10h powinna byc bardziej elastyczna zasada - od halasu i efektu stroboskopowego/czestotliwosci obrotowej tak aby wyeliminowac z rynku te uciazliwe.

Zzzz
poniedziałek, 19 kwietnia 2021, 01:33

Stawiać wiatraki pionowe.

sad
piątek, 16 kwietnia 2021, 12:08

Jest jeszcze jeden problem; brak systemu magazynowania energii o dużej mocy i pojemności. To powinno być w programie rozwoju energetyki na poziomie mocy 4 -7 GW

Jarek
sobota, 17 kwietnia 2021, 11:37

Bzdury, po pierwsze dynamiczna cena, która będzie skutkować dostosowaniem popytu. Mnóstwo urządzeń może chwilowo ograniczać moc w rytm sieci - pralki, klimatyzacja, ładowarki, zmywarki, ogrzewanie, gdy jest zasobnik ciepła. Przy stałej cenie za prąd taka automatyka się nie opłaca.

Wojtas1PL_EV
sobota, 17 kwietnia 2021, 03:05

Powinno, powinno... Tylko jak? Nikt takich systemów nie ma, bo nikt jeszcze ich nie wynalazł. Bardzo by mnie ucieszyło, gdyby mnie ktoś poprawił...

krzys
piątek, 16 kwietnia 2021, 11:51

Blokada wiatrakowa. Tylko przy niej jedno proste pytanie - w których zachodnich krajach istnieją takie regulacje, jakie były u nas, gdzie sąsiadowi można "tuż za oknem" wiatrak postawić? Bo kraje, które mają podobne regulacje, jak nasze obecne, to ja potrafiłbym wskazać. Może zaczepiłbym jeszcze o jedno pytanie - dlaczego wiatraki lądowe przestały być tak opłacalne jak kiedyś? Prąd przestano od nich kupować? Wiatr przestał wiać? kWh mocno potaniała? Czy może trzeba poszperać przy magicznym słowie "dotacja"?

MarekNast
piątek, 16 kwietnia 2021, 12:39

Wiatraki ladowe sa o wiele bardziej oplacalne niz kiedys. Zobacz jakie ceny pradu oferuja na aukcjach ci ktorzy chca je budowac. 160 - 200 zl i to pomimo braku mozliwosci skorzystania z najnowszych i najbardziej wydajnych technologii. A przeciez obecna srednia cena hurtowa pradu przekracz 250 zl. Wiele firm chcialoby postawic wiatraki na wlasny uzytek aby obnizyc ceny pradu np. huty. Tyle ze wszystko blokuje ustawa odleglosciowa.

Wiktor
piątek, 16 kwietnia 2021, 17:41

Tylko niech ci inwestorzy wiatrakowi zapewnią w miarę stałe dostawy energii a nie tak że jak przestaje wiać to nic ich nie obchodzi i państwo ma zadbać o wszystko choćby po bardzo wysokich kosztach.

Zzz
poniedziałek, 19 kwietnia 2021, 01:39

Jak mawiał klasyk ,,wiatrak postawić to każden by chciał, ale robić prąd nie ma komu". Wiatraki są niestabilne. Co z tego że robią prąd jak dzieje się to okresowo. Chyba że zgodzimy się na brak prądu przez 5000 godzin w roku (rok ma w sumie około 7800 godzin).

UE17
sobota, 17 kwietnia 2021, 03:39

Nikt nie żąda od energetyki wiatrowej by była stabilna tylko tania i w żadnym kraju na świecie energia z wiatru nie jest podstawą energetyki tylko częścią jej mixu energetycznego,!!

Tweets Energetyka24