Szybszy coalexit, miliony elektroaut, mnóstwo OZE. Szczegóły niemieckiej umowy koalicyjnej [ANALIZA]

25 listopada 2021, 01:39
berlin-61994_1920
Fot. Pixabay

Podstawą umowy łączącej Koalicję Świateł Drogowych jest ochrona klimatu - powiedziała liderka Zielonych Anna Baerbock na konferencji ogłaszającej zawiązanie nowego niemieckiego rządu. Faktycznie, porozumienie łączące trzy partie pełne jest ambitnych celów w zakresie transformacji ku zeroemisyjności. Czy są one jednak wykonalne?

Już wkrótce Niemcy będą miały nowy rząd - zwycięzcy tegorocznych wyborów, socjaldemokraci, doszli do porozumienia z Zielonymi i liberałami w kwestii utworzenia koalicji zwanej od kolorów tychże partii Koalicją Świateł Drogowych (Ampelkoalition). Nowym kanclerzem zostanie dotychczasowy wicekanclerz Olaf Scholz.

Umowa koalicyjna łącząca socjaldemokratów z SPD, Zielonych oraz liberałów z FDP ma wspólną podstawę dla wszystkich obszarów działań. Jest nią ochrona klimatu - powiedziała liderka Die Grünen Anna Baerbock, która pokieruje niemiecką dyplomacją. Nowy rząd w Berlinie ma zdynamizować trwającą od dwudziestu lat transformację Niemiec w kierunku zeroemisyjności.

Kroki w kierunku przyspieszenia tego procesu widać m. in. po podejściu koalicjantów do węgla. Ampelkoalition zgodziła się skrócić termin wyjścia Niemiec z używania tego surowca w energetyce do 2030 roku. Wcześniej był to rok 2038 z możliwością wcześniejszego wygaszenia energetyki węglowej w roku 2035. Jest to symboliczny triumf nad poprzednią ekipą rządzącą, która – po wielu trudach – uzgodniła datę niemieckiego coalexitu.

Łączącą Koalicję Świateł Drogowych umowa przewiduje, że już w 2030 roku Niemcy będą pozyskiwać 80% energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych. Oznacza to podniesienie dotychczasowych celów o 15 punktów procentowych oraz podwojenie współczynnika udziału tych technologii z roku 2020, który był dla niemieckich OZE rokiem rekordowym. Jednocześnie umowa tworząca Ampelkoalition wskazuje, że paliwem przejściowym dla transformacji RFN będzie gaz ziemny.

image

 Reklama

Koalicjanci zamierzają też napędzić niemiecki sektor aut elektrycznych. Do 2030 roku w Niemczech ma być co najmniej 15 milionów takich samochodów, co przekształci RFN w „wiodący rynek elektromobilności”. Mają w tym pomóc m.in. zakaz rejestracji pojazdów spalinowych, który w Niemczech pojawi się już na początku lat 30.

W umowie koalicyjnej znajdują się również zapisy dotyczące rolnictwa ekologicznego, którego potencjał ma zostać potrojony do roku 2030. Uprawy zrównoważone środowiskowo mają stanowić wtedy 30% niemieckiego rolnictwa.

Dokumentowi uzgodnionemu przez nową niemiecką koalicję rządzącą nie sposób odmówić ambicji. Jednakże tak wygórowane cele mogą nie wytrzymać zderzenia z rzeczywistością. Widać to szczególnie dobrze po ostatnich miesiącach.

Dominującym źródłem energii elektrycznej w Niemczech w roku 2021 był węgiel kamienny oraz brunatny. Na drugim miejscu uplasowała się energetyka wiatrowa, a na trzecim - atom. Podaje to w wątpliwość możliwości szybkiego wyjścia z węgla, zwłaszcza, że już w 2022 roku z energetycznego krajobrazu RFN zniknąć ma energetyka jądrowa. Według analizy think tanku Agora Energiewende, w pierwszej połowie 2021 roku niemieckie emisje sektora energetycznego wzrosły o 25%. Ma to związek ze wzrostem zapotrzebowania na energię spowodowanym wychodzeniem z gospodarczego spowolnienia po koronakryzysie oraz z gorszymi warunkami pogodowymi, co z kolei przekłada się na produkcję energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych – bez odpowiednich możliwości magazynowania energii (których na razie nie ma) wysoki cel udziału OZE w miksie może być nieosiągalny. Miejsce znikających źródeł stabilnych zajmie najprawdopodobniej w dużej mierze gaz ziemny. Taka „rekarbonizacja” ma mało wspólnego z ochroną klimatu, czyli hasłem, które – przynajmniej w teorii – przyświecać ma nowej koalicji rządzącej w RFN.

KomentarzeLiczba komentarzy: 7
Andrettoni
sobota, 27 listopada 2021, 15:48

Główny niemiecki motyw to federalizacja. Ekologia to tylko narzędzie propagandowe do uzależnienia UE od "niemieckiego gazu". Elektrownie atomowe nie dadzą Niemcom kontroli. Gdyby naprawdę chodziło o ekologię, to promowane powinny być wszystkie czyste źródła energii. Tymczasem źródła geotermalne, hydroelektrownie, elektrownie atomowe czy biopaliwa traktowane są po macoszemu. Niemcy promują rosyjski gaz i chińskie pierwiastki ziem rzadkich, bez których przecież nie ma ogniw słonecznych i samochodów elektrycznych. Moim zdaniem Niemcom nie chodzi o ochronę klimatu, tylko wykorzystują ją jako pretekst do federalizacji UE, a w dłuższej perspektywie do budowy sojuszu na osi Berlin-Moskwa -Pekin. Obym się mylił.

Naiwny
czwartek, 25 listopada 2021, 21:48

Czyli RFN będzie potrzebować w 2030r znacznie więcej gazu ziemnego. Teraz pytanie za feniga - skąd ten gaz będzie i jak bdzie do Niemiec dostarczany? I co na to sławetna polska solidarność? jak ją Naszym sąsiadom z Zachodu okażemy?

a
piątek, 26 listopada 2021, 11:03

ale pytanie skąd NS3 i NS4 chyba, że nasi pójdą po rozum do głowy

DDR
czwartek, 25 listopada 2021, 16:16

Wiecie czym się to skończy otóż wielkim wstrząsami energetycznymi migracyjnymi a w efekcie gospodarczymi i społecznymi oraz upadkiem jak kiedyś Republiki Weimarskiej a władza będzie na ulicy i ciekawe tylko kto po nią sięgnie

po czwarte atom
czwartek, 25 listopada 2021, 10:48

Już dzisiaj niektórzy prezesi koncernów samochodowych jak Toyota zaczynają sugerować, że odejście od silników spalinowych zmniejszy zatrudnienie w sektorze motoryzacji / mobilności o połowę. Twierdzą oni, że gospodarki krajów - eksporterów mogą przeżyć szok i mieć problem z dostosowaniem. Tak więc się zastanawiam, czy Niemcy nie piłują gałęzi na której siedzą...

Formaldehyd
czwartek, 25 listopada 2021, 10:44

Coalexit a piętro niżej poradnik jak radzić sobie z blacoutem.

Tweets Energetyka24