• Partner główny
    Logo Orlen

Wiadomości

Ktoś próbował zabić kontrolera PSE. Wiceminister klimatu dla E24: jestem w kontakcie z prokuraturą, celem mogli być pracownicy IOŚ

Fot. Polska Policja/Twitter

W tym tygodniu opinię publiczną zmroziła informacja o ataku nożownika na pracownika Orlenu, który na szczęście przeżył. To nie pierwsza tego typu sytuacja w tym roku – w lutym pod Otwockiem ktoś próbował przejechać kontrolera z Polskich Sieci Elektroenergetycznych. Sprawa badana jest już przez Prokuraturę, a wiceminister klimatu i środowiska Jacek Ozdoba zwraca uwagę, że atak mógł być spowodowany uznaniem pracowników PSE za kontrolerów z Inspekcji Ochrony Środowiska.

We wtorek rano przed bramą zakładu głównego PKN Orlen mężczyzna zaatakował nożem pracownika Orlen Ochrony. Jego stan początkowo był ciężki, ale wieczorem usłyszeliśmy zapewnienia, że „jego życiu nie zagraża bezpieczeństwo". 41-letni napastnik szybko trafił w ręce policji, a Prokuratura Rejonowa w Płocku już przedstawiła mu zarzut usiłowania zabójstwa. Mężczyźnie grozi dożywocie.

Atak w Woli Duckiej

W tym roku doszło już jednak do podobnego zdarzenia, tylko zamiast noża napastnik użył auta, a właściwie pojazdu dostawczego. Chodzi o sprawę z 13 lutego, gdy w Woli Duckiej pracownicy PSE dokonywali rutynowej kontroli sieci wysokiego napięcia (400 kV Kozienice-Miłosna) korzystając z pomocy drona. "Zatrzymaliśmy się na terenie nieczynnej stacji benzynowej, ponieważ były tam dobre warunki do wykonania oblotu" – relacjonował jeden z nich.

Czytaj też

Zza budynku nagle wyłonił się samochód i poruszał się w ich stronę. "Na parkingu byli jedynie pracownicy PSE ubrani w oznakowaną odzież. Kierujący dostawczym samochodem, bez jakiejkolwiek próby hamowania, wjechał w pracownika wymieniającego baterię w dronie, a potem cofnął i ponownie najechał na leżący na ziemi sprzęt wart kilkadziesiąt tysięcy złotych, po czym odjechał" – opisało zdarzenie w komunikacie PSE.

Operator sieci elektroenergetycznej zwróciła się do Komendy Policji w Józefowie o ściganie sprawcy z tytułu usiłowania zabójstwa a także zniszczenia mienia wartego kilkadziesiąt tysięcy złotych. Dalej spółka nie komentowała sprawy, wskazując, że zajmują się nią organy ścigania.

Sprawa trafiła do Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga od której próbowaliśmy się dowiedzieć czegokolwiek więcej o motywach napastnika. Już prawie cztery miesiące prokuratorzy próbują przesłuchać sprawcę, ale... jeszcze do tego nie doszło, rzekomo z powodów zdrowotnych podejrzanego. „Prokuratura Rejonowa w Otwocku powołała ZMS (Zakład Medycyny Sądowej – przyp.red.) w Warszawie w celu uzyskania opinii w sprawie możliwości udziału podejrzanego w czynnościach procesowych ze względu na stan zdrowia. Oczekujemy na opinię" – odpowiedziała 2 czerwca na pytanie serwisu Energetyka24.com rzecznik PO Warszawa-Praga Katarzyna Skrzeczkowska. Wygląda na to, że prokuratorzy tracą cierpliwość.

Czytaj też

Atak skomentował dla redakcji Energetyki24 także wiceminister klimatu Jacek Ozdoba. "Sprawa z okolic Otwocka jest mi znana. Jestem w kontakcie z Prokuraturą" - stwierdził.

"Wyciągniemy surowe konsekwencje wobec sprawcy każdego takiego zdarzenia. Jak zakładam, celem ataku mieli być podlegli mi pracownicy z Inspekcji Ochrony Środowiska, którzy podobnie jak pracownicy PSE prowadzą czynności kontrolne wykorzystując do tego drony. Prokuratura prowadzi w tej sprawie czynności i liczę na konkretne efekty" – mówi.

Apel senatorów

Ta bulwersująca sprawa zaniepokoiła także senatorów opozycji. Janusz Gromek i Stanisław Gawłowski w oświadczeniach skierowanych do ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobro (choć tutaj ważniejsza jest ta druga rola) oraz do Ministra Klimatu i Środowiska piszą o „potrzebie odpowiedniego nadzoru prokuratorskiego nad postępowaniem dotyczącym próby przejechania pracownika spółki Polskich Sieci Elektroenergetycznych".

Senatorowie wskazuję także, że do zdarzenia doszło „w pobliżu budynków należących do zajmującej się zagospodarowywaniem odpadów firmy" oraz że „sprawa może być związana z działalnością firmy, która zajmuje się̨ zbieraniem i zagospodarowywaniem odpadów, a sprawcą opisanego czynu może być osoba związana z tą firmą". Zwracają także uwagę na to, że firma, z którą związane miałoby być to zdarzenie ma od wielu lat spore kłopoty z przestrzeganiem przepisów oraz z zezwoleniami. „Działalność firmy w ostatnich latach jest częstym przedmiotem kontroli ze strony organów Inspekcji Ochrony Środowiska oraz postępowań administracyjnych i karnych. W stosunku do tej firmy toczył się̨ i toczy cały szereg postępowań związanych z naruszeniami przez tę firmę̨ zasad prawidłowego gospodarowania odpadami oraz niespełnianiem wszystkich ustalonych przepisami prawa wymagań w zakresie zbierania i przetwarzania odpadów" – czytamy.

Gromek i Gawłowski zwracają się z prośbą o objęcie sprawy nadzorem ze strony Prokuratury Krajowej zauważając, że poszkodowany to pracownik spółki skarbu państwa. Proszą także o ustalenie, czy ktokolwiek związany z pobliską firmą z branży zagospodarowania odpadów brał udział w ataku w Woli Duckiej oraz przyjrzenie się działalności tej firmy pod kątem proceduralnym oraz prowadzonych przeciw niej postępowań. Szereg naruszeń w działalności firmy miało bowiem stwierdzić Ministerstwo Klimatu i Środowiska, m.in. „w zakresie prowadzenia gospodarki odpadami niezgodnie z posiadanym zezwoleniem na zbieranie i przetwarzanie odpadów, przetwarzania odpadów bez wymaganego zezwolenia oraz przystąpienia do użytkowania nowo zrealizowanego przedsięwzięcia niespełniającego wymagań ochrony środowiska". Przytaczają także, że już kilka lat temu Główny Inspektor Ochrony Środowiska utrzymał w mocy decyzję mazowieckiego WIOŚ o wstrzymaniu użytkowania instalacji do mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów, eksploatowanej tę firmę, a działa ona nadal tylko i wyłącznie dlatego, że Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zgodził się na wstrzymanie wykonania zaskarżonej decyzji. Firma ma też mieć problemy wynikające z braku wymaganego prawem pozwolenia zintegrowanego.

Czytaj też

W sprawie ataku w Woli Duckiej jest jeszcze wiele niewiadomych. Wciąż brakuje jasnych ustaleń i komunikatów ze strony Prokuratury, która nie dała jeszcze rady przedstawić podejrzanemu zarzutu, gdyż ten zasłania się problemami zdrowotnymi. Widać jednak sporą zbieżność jeśli chodzi o ocenę całego zdarzenia przez polityków rządowych i opozycyjnych.

Nieoficjalnie mówi się o związku tej sprawy z branża odpadową i nieprawidłowościami jakie mają w niej miejsce już od lat. Jeśli informacje te się potwierdzą to będziemy mieć do czynienia z jedną z najgłośniejszych „śmieciowych" spraw od lat.

Komentarze