Chiny i Rosja – szulerzy globalnej agendy klimatycznej [KOMENTARZ]

15 września 2021, 14:00
putin xi flickr
Fot. Flickr/GovernmentZA/CC BY-ND 2.0

Chiny są pierwszym a Rosja czwartym największym emitentem gazów cieplarnianych na świecie. Oba kraje silnie polegają na paliwach kopalnych, Pekin bardziej na ich konsumpcji, Moskwa – na sprzedaży. Oba również deklarują przywiązanie do walki z ociepleniem klimatu, ale wydaje się, że tylko deklaratywnie.

Wrzesień 2020. Chiny, po długim czasie przygotowań, ustami swojego prezydenta Xi Jinpinga, deklarują neutralność klimatyczną do 2060 roku. Wielu komentatorów pukało się w głowę, mając zasadne powody, aby w to niedowierzać.

Chiny obecnie emitują 28% gazów cieplarnianych w skali globalnej, więc prawie jedna trzecia wypuszczanych do atmosfery rocznie pochodzi z terytorium Państwa Środka. Co więcej, trzy kolejne państwa – USA, Indie i Rosja razem wzięte nawet nie dorównują Chinom, gdyż łącznie emitują 27%. 

Nie ma co się dziwić. Chiny to największy konsument węgla kamiennego na świecie. Kluczową rolę odgrywa tu energetyka - 52% mocy zainstalowanych w chińskim systemie to moce węglowe, odpowiadają one za ok. 65% produkcji energii elektrycznej. Jak donosi The Guardian, w ciągu półtora roku chiński park wytwórczy jednostek węglowych zwiększył się o moce rzędu 42,9 GW, a w Pekin buduje więcej tego typu elektrowni niż reszta świata razem wzięta. W realizacji znajdują się bowiem moce o wielkości 121.3 GW. Z kolei „Financial Times” donosi, że łączny park projektów węglowych, których budowa ruszyła albo właśnie rusza osiąga moc 148 GW, czyli mniej więcej tyle samo, ile moc wszystkich elektrowni zasilanych węglem w Europie. Takie działania Chin stoją w rażącej sprzeczności z globalnymi wysiłkami na rzecz redukcji emisji CO2 – w pozostałych krajach świata moc w energetyce węglowej spadła o 8,1 GW.

W roku 2030 moc zainstalowana w chińskich elektrowniach węglowych ma sięgnąć 1300 GW. Będzie to stanowić równowartość 63% wszystkich obecnie działających jednostek zasilanych węglem.

Pomimo to Chiny są również liderem w dodawaniu nowych mocy w energetyce odnawialnej. Połowa światowej mocy zainstalowanej (117 GW) w 2020 roku w OZE to właśnie Państwo Środka. Pekin jest również w trakcie budowy 11 reaktorów jądrowych, które doda do istniejących 47.

Powyższe fakty należy uwzględnić w ocenie zachowania Chin, liczby jednak nie kłamią – Pekin jest hegemonem jeśli chodzi o energię z węgla i najprawdopodobniej nim pozostanie aż do ewentualnego wygaszenia przez świat brudnego paliwa.

Nie jest też tak, że Chińczycy bagatelizują zmiany klimatu. Sami boleśnie doświadczyli niedawno skutków ocieplenia się klimatu Ziemi, bowiem w lipcu w Kraj Środka uderzyły potężne powodzie. 

Zdaniem Financial Times’a tak masowe ulewy, jak te, które nawiedziły ten kraj w drugiej połowie lipca, zdarzają się raz na pięć tysięcy lat. Jednak teraz mogą pojawiać się znacznie częściej - wszystko przez zmiany klimatu, która zwiększa intensywność i częstotliwość gwałtownych zjawisk pogodowych.

Jak podaje BBC, w chińskiej prowincji Henan powódź zabiła 33 osoby i wymusiła konieczność ewakuacji 360 tysięcy ludzi. W mieście Zhengzhou, które jest stolicą prowincji, w ciągu zaledwie 3 dni spadło tyle deszczu, ile zazwyczaj spada średnio przez rok, przez co 12 osób zginęło wskutek zalania tuneli kolejowych i drogowych. Władze przyznały, że system pomp, który miał uchronić tunele przed zalaniem nie poradził sobie z taką masą wody, jaka spadła na miasto. Według doniesień „New York Timesa”, urządzenia te były zaprojektowane tak, by poradzić sobie nawet z ekstremalnymi opadami, jakie trafiają się w tej okolicy raz na 50 lat. Jednakże lipcowa powódź została spowodowana deszczem, który pojawia się 100 razy rzadziej. Jednakże to już teraz się zmienia. 

Według cytowanych przez Financial Times’a specjalistów, sytuacje takie napędzane są nie tylko przez globalne ocieplenie, ale również przez fatalną chińską politykę urbanistyczną, która nie uwzględnia radzenia sobie z ekstremalną pogodą. Problemem są również niedostatecznie rozwinięte systemy bezpieczeństwa. Wzorem może być tu system działający w Pekinie (gdzie w 2012 roku utonęło 80 osób uwięzionych w tunelach). Jednakże pekińskie rozwiązania nie zostały dostatecznie szeroko rozpropagowane w Chinach.

Tajga załatwi sprawę  

Rosja z kolei w kwestiach klimatycznych postanowiła zasłonić się… drzewami.

Moskwa spodziewa się wzrostu emisji gazów cieplarnianych w ciągu najbliższych 30 lat i aby to zrekompensować, będzie polegać na swoich drzewach, aby spełnić swoje międzynarodowe zobowiązania klimatyczne. Tak, dokładnie tak napisano w projekcie strategii rozwoju niskoemisyjnego. 

Emisje wzrosną o 8,2% w stosunku do poziomu z 2019 r. do 2,29 mld ton ekwiwalentu CO2 do 2050 r., według scenariusza bazowego w projekcie przygotowanym przez Ministerstwo Gospodarki. Plan przewiduje, że wzrost ten zostanie zrekompensowany z nawiązką przez podwojenie szacowanej zdolności absorpcyjnej rosyjskich lasów dzięki sadzeniu drzew, zmniejszeniu liczby pożarów i przywróceniu terenów podmokłych.

Podczas gdy ogromne lasy Rosji, których obszar jest większy od Indii, są kluczowym pochłaniaczem dwutlenku węgla dla planety, uzyskanie dokładnych danych na temat sekwestracji z terenów leśnych jest niemal niemożliwe. Cele rządu są kwestionowane przez rekordowe pożary, które pustoszyły lasy w każdym z ostatnich trzech lat.

Według unijnego programu Copernicus dym z tegorocznych pożarów na Syberii po raz pierwszy w zarejestrowanej historii zasłonił biegun północny. Emisje dwutlenku węgla z pożarów w Jakucji do początku sierpnia były prawie dwukrotnie wyższe niż całkowite emisje do 2020 roku - podała unijna agencja.

Rosja, czwarty co do wielkości truciciel na świecie, jest regularnie krytykowana za brak wyznaczenia bardziej ambitnych celów. Carbon Action Tracker, organizacja non-profit z siedzibą w Wielkiej Brytanii, ocenia jej politykę jako "krytycznie niewystarczającą".

Reklama
Reklama

Plan Ministerstwa Gospodarki mówi, że pozwoli on rządowi osiągnąć cel wyznaczony przez prezydenta Władimira Putina na początku tego roku, aby do 2050 roku obniżyć łączną emisję netto narodu poniżej poziomu emisji Unii Europejskiej. O szczegółach projektu jako pierwsza poinformowała gazeta Kommiersant.

W scenariuszu bazowym ministerstwo oczekuje, że rynek węgla rozwinie się po wdrożeniu dobrowolnych projektów klimatycznych, a limity emisji zostaną wprowadzone jako eksperyment tylko w kilku pilotażowych regionach. 

Putin podpisał w zeszłym miesiącu ustawę klimatyczną, która tworzy ramy dla projektów w Rosji i pozwala na handel jednostkami emisji dwutlenku węgla wynikającymi z redukcji lub sekwestracji emisji. Ustawa nakłada również na największych krajowych trucicieli obowiązek raportowania poziomu emisji do organów regulacyjnych.

Zarówno Rosjanie, jak i Chińczycy markują pewne ruchy (być może Pekin robi więcej realnie), ale wydaje się, że nie są zdeterminowani, aby wyznaczyć ścisły scenariusz znaczącej redukcji emisji gazów cieplarnianych, choć oba państwa uczestniczyły w porozumieniu paryskim.

KomentarzeLiczba komentarzy: 10
Felek
czwartek, 16 września 2021, 12:08

W Chinach właśnie oddano do użytku po roku testów pierwszy reaktor atomowy 4 generacji - nazywają go HTR-PM, moc cieplna 250MW. Reaktor wysokotemperaturowy chłodzony gazem, zasilany paliwem jądrowym w formie kul zrobionych z grafitu i krzemu, średnicy bodajże 6cm. Całość chłodzona pasywnie, są pewne obiekcje co do paliwa czy jego przeróbki po wykorzystaniu ale to kwestie do dogrania i ulepszenia. Wydajność turbin tej elektrowni to blisko 50% czyli naprawdę zacnie. Wydajność turbin w elektrowniach węglowych oscyluje w okolicy 30%-35%, nie wspominając o tym, że energia z 1kg uranu to kilkadziesiąt wagonów węgla (podobno 42 wagony po 60 ton węgla). Więc chyba jasne i oczywiste jest, że przy co raz trudniejszym pozyskiwaniu węgla oraz konsekwencjach klimatycznych emisji ze spalania tego węgla, trzeba szukać alternatywy. Reaktory 4 generacji jest bardzo dobra alternatywa, najlepsza jaką obecnie mamy, czy to będzie SMR czy HTR-PM bądź inny podobny - wszystko jedno, to kierunek mądrzejszy niż spalanie drewna czy węgla jak tysiące lat temu.

hdk
czwartek, 16 września 2021, 11:36

Kupując chińskie towary, wspierając chiński przemysł zwiększamy emisję gazów cieplarnianych - a w konsekwencji popełniamy rozszerzone samobjstwo. Dziecko z chińskim smartfonem w ręku wcześniej umrze na raka zamim oślepnie.

Niuniu
środa, 15 września 2021, 23:18

Energetyka rosyjska jest w większości całkowicie bezemisyjna - oparta na elektrowniach jądrowych. Reszta to też elektrownie gazowe czyli wg dzisiejszych standartów są to elektrownie nisko emisyjne. A tak to może poproszę o jakieś uznane źródło informacji o emisyjności rosyjskiej gospodarki z którego wynika, że Rosja zajmuje 4 miejsce na świecie.

mc.
czwartek, 16 września 2021, 01:18

Huty, koksownie, wydobycie gazu z gigantyczną emisją metanu (dane podawane przez Gazprom), gaz spalany we "flarach" (przy wydobyciu ropy), opalanie domów drewnem i węglem, samochody spalające gigantyczne ilości paliwa, emisje zanieczyszczeń chemicznych, zatruwanie rzek na gigantyczną skalę, itd., itd. Dodać coś jeszcze ? Może mega pożary tajgi syberyjskiej. A tak historycznie to w połowie lat 80-tych XX wieku ZSRR dzierżył palmę zwycięstwa w zatruwaniu świata. I są to oficjalne dane ZSRR i Rosji.

odp.
środa, 15 września 2021, 22:20

RosAtom i RusHydro - elektrownie nuklearne, wodne, wiatrowe, geotermalne, słoneczne... i zakazują budowy elektrowni emitujących CO2 a zamiast tego robią małe reaktory SMR, czy inne np. pociągi na wodór przy wsparciu RusNano

Komentator
środa, 15 września 2021, 20:05

Chiny emitują dwa razy więcej CO2 niż USA, to fakt bezsporny, tylko ze chińczyków jest czterokrotnie więcej niż Amerykanów. Można z tego faktu wysnuć bardzo prosty wniosek. Jeżeli USA chcą osiągnąć poziom emisji CO2 Chin per capita, to musza ograniczyć swoją emisję o połowę. Dużo pracy przed USA zanim osiągną chińskie wskaźniki.

elmo
czwartek, 16 września 2021, 13:16

Nie tylko jest ich 4 razy więcej ale na dodatek w kontekście klimatu to liczą się SKUMULOWANE historyczne emisje na osobę. Skumulowane emisje USA - 410 gigaton, Chin - 220 gigaton czyli na osobę chińczycy mają pod 8 razy mniej. Ciekawe jest to że w skumulowanych emisjach jesteśmy na 11 miejscu na świecie jako kraj i per capita też pewnie wysoko

złośliwy
środa, 15 września 2021, 22:24

Złośliwe, ale celne.Cóż, redaktory i tak będą jeździć po Chinach i Rosji. Taka praca.

MS
czwartek, 16 września 2021, 11:22

Dlaczego nie sumuje się emisji od początku ery przemysłowej. Przecież to co mamy dzisiaj jest sumą tego wszystkiego. Wtedy dopiero będzie prawdziwy obraz kto ma największy wkład w efekt cieplarniany i powinien teraz przestać emitować gazy cieplarniane.

Tweets Energetyka24