Janusza Korwin-Mikkego fantazje o zmianach klimatu [KOMENTARZ]

14 listopada 2019, 09:34
Zrzut ekranu 2019-11-14 o 04.24.31
Fot. Łukasz Błasikiewicz/Kancelaria Sejmu

Lata lecą, a Janusz Korwin-Mikke, kontrowersyjny polityk i świeżo upieczony poseł na Sejm IX Kadencji, dalej opowiada te same niestworzone rzeczy o zmianach klimatu. Jednakże jest on w swych poglądach coraz bardzie osamotniony – nawet wewnątrz własnej partii.

„[Globalne ocieplenie – przyp. JW.] trwa od mniej więcej 500 lat, wtedy temperatura była o 5 stopni niższa, wzrosła o te 5 stopni bez żadnego specjalnego działania przemysłu, Bałtyk wtedy zamarzał zimą, śniegi zakrywały chałupy po dachy, to zniknęło. To potrwa jeszcze ok. 200 lat, temperatura wzrośnie jeszcze o 2 stopnie, dzięki czemu będzie można budować zimą, zniknie bezrobocie, roztopią się lody Arktyki, będzie można statkiem płynąć z Nowej Ziemi do Kanady, będzie o wiele, wiele lepiej. Same korzyści są z globalnego ocieplenia. Ja nie rozumiem, dlaczego mamy walczyć z globalnym ociepleniem” – powiedział Janusz Korwin Mikke cytowany przez Polsat News.

Ta krótka wypowiedź zawiera szereg rażących błędów, stojących w sprzeczności z ustaleniami nauki w zakresie zmian klimatu.

Po pierwsze, nie jest prawdą, że globalne ocieplenie trwa od pół tysiąca lat. W okresie tym wystąpiła bowiem tzw. Mała Epoka Lodowa, charakteryzująca się spadkiem średnich temperatur na półkuli północnej o ok. 1°C. Dopiero jej koniec, który zbiegł się w czasie z rewolucją przemysłową, można uważać za początek globalnego ocieplenia, przy czym zjawisko to zostało wychwycone i przeanalizowane dopiero w II połowie XX wieku.

Po drugie, nie jest prawdą, że w ostatnich 500 latach średnia globalna temperatura wzrosła o 5°C. Różnica między obecnymi średnimi temperaturami powierzchni Ziemi, a tymi, jakie według szacunków odnotowywano na początku XVI wieku wynosi ok. 0,9-1,4°C. Warto zaznaczyć, że Porozumienie paryskie, będące ogólnoświatową umową zmierzającą do wyhamowania zmian klimatu, zakłada utrzymanie wzrostu średnich temperatur powierzchni Ziemi do wartości 2°C do 2100 roku w porównaniu do epoki przed rewolucją przemysłową.

Po trzecie, nie jest prawdą, że obecny trend ociepleniowy powstał bez udziału przemysłu. To właśnie gospodarka, oparta na spalaniu paliw kopalnych, przyniosła gwałtowny i bezprecedensowy skok zawartości dwutlenku węgla w atmosferze i związany z nim wzrost średnich temperatur. Jak zgodnie twierdzą naukowcy pracujący w ramach Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu, obserwowane obecnie globalne ocieplenie jest zjawiskiem wyjątkowym w historii klimatycznej Ziemi. Dane, które zostały zebrane podczas badanie tego fenomenu wskazują, że winę za niego ponosi człowiek i jego gospodarka.

Po czwarte, biorąc poprzedni punkt pod uwagę, trudno pojąć tok rozumowania Janusza Korwin-Mikkego. Antropogeniczne globalne ocieplenie nie jest limitowane czasowo, będzie trwać tak długo, jak długo człowiek będzie wywierał wpływ na klimat, jaki wywiera obecnie. Dlatego też zarówno skala wzrostu temperatury (warto tu jeszcze raz podkreślić, że wymieniona przez prezesa partii KORWiN wartość 2°C jest poziomem, o który walczą sygnatariusze Porozumienia paryskiego), jak i horyzont czasowy tego zjawiska nie podlegają magicznemu limitowi.

Po piąte, optymizm pana Korwin-Mikkego jest godny pozazdroszczenia, ale niestety niewyhamowane w porę globalne ocieplenie nie oznacza wyłącznie korzyści. Co więcej, ewentualne zyski osiągane dzięki temu zjawisku w określonych sektorach gospodarki zostaną najprawdopodobniej skonsumowane przez porażające straty w innych. Otwarcie nowych kanałów żeglugi nie będzie tak istotne w obliczu dotkliwych susz następujących naprzemiennie z ulewami i powodziami czy wzrostem poziomu wód oceanicznych. Możliwości rozwoju branży budowlanej skupią się raczej na płaszczyźnie odbudowy po zniszczeniach spowodowanych gwałtownymi zjawiskami pogodowymi. Dokładne rozmiary strat spowodowanych zmianą klimatu są trudne do oszacowania.

Jak widać, w stosunkowo krótkiej wypowiedzi poseł Korwin-Mikke zawarł dość znaczną ilość nieprawdy, co rzutuje na ocenę jego percepcji problemu globalnego ocieplenia. Tę zaś można było sobie wyrobić już wcześniej – prezes KORWiNa powtarza bowiem tego rodzaju klimatyczne fantazje od dłuższego czasu. Teraz jednak Janusz Korwin-Mikke staje się coraz bardziej odosobniony w swych poglądach – wszystko za sprawą wzrostu świadomości i znaczenia kwestii ochrony klimatu.

W ciągu ostatnich lat doszło do zwiększenia zainteresowania społecznego kwestią globalnego ocieplenia – ulicami rozmaitych miast przechodzą marsze domagające się ochrony klimatu, postulaty takie zostały wplecione do debaty politycznej w najważniejszych krajach świata, pojawiła się też szeroka paleta łatwo dostępnych i rzetelnych informacji na ten temat. Ten wzrost świadomości ekologicznej spowodował, że osoby publicznie wątpiące w antropogeniczność zmian klimatu są postrzegane jako osobliwości. 

Co ciekawe, Janusz Korwin-Mikke staje się wyjątkiem także w obrębie własnej siły politycznej, z którą wszedł do Sejmu. W Konfederacji już teraz słychać głosy na temat klimatu, które są biegunowo odległe od poglądów prezesa KORWiN. „Redukcja emisji dwutlenku węgla czy pyłów jest oczywiście w naszym interesie, obojętnie od poglądów na kwestię klimatu” – powiedział w wywiadzie z Energetyka24 poseł Robert Winnicki, kolega Korwin-Mikkego z ławy sejmowej. „Globalne ocieplenie jest faktem. W istotnej części jest spowodowane przyczynami antropogenicznymi” – stwierdził w podobnej rozmowie Sławomir Mentzen, wiceprezes partii KORWiN.

Dlaczego zatem Janusz Korwin-Mikke uparcie trwa przy swych tezach bez względu na ich sprzeczność z ustaleniami nauki? Bloger klimatyczny DoskonaleSzare rozmowie z serwisem Energetyka24 zasygnalizował, że taka postawa może być wynikiem pułapki konsekwencji: „(…) w prawicowym środowisku dziennikarsko-publicystycznym denializm klimatyczny jest wciąż tak silny, jak był te kilkanaście lat temu. Nie spodziewam się jednak, by ktoś, kto wielokrotnie, publicznie wygłaszał pogląd, że globalne ocieplenie to największy szwindel w historii ludzkości, potrafił zmienić zdanie w tej kwestii” – powiedział.

Czy zatem Janusz Korwin-Mikke dalej będzie tworzył swe fantazje o zmianach klimatu? Na to wygląda.  Prawicowi komentatorzy mają skłonność do określania osób zaangażowanych w sprawy ochrony klimatu mianem „sekty”. Jednakże miano to znacznie lepiej pasuje do osób, które nie zmieniają swojego zdania nawet w obliczu faktów.  

KomentarzeLiczba komentarzy: 28
1007Y
niedziela, 1 grudnia 2019, 10:31

Ni zgadzam się z punktem czwartym w tym, że "ocieplenie (...) będzie trwać tak długo, jak długo człowiek będzie wywierał wpływ na klimat", jeśli przyjąć, że "wywieranie" jest jakąś formą aktywności. Dodatni bilans promieniowania oznacza, że punkt równowagi jest powyżej obecnej temperatury powierzchni Ziemi, a więc, nawet, gdybyśmy dziś wygasili wszystkie piece, wyłączyli silniki i przestali wpływać na klimat, temperatura wciąż by rosła, inicjując kolejne sprzężenia zwrotne podnoszące punkt równowagi jeszcze bardziej. Nikt nie wie, gdzie on naprawdę jest, choć wiemy na pewno, że jest coraz dalej.

Ja
niedziela, 1 grudnia 2019, 00:11

Artykuł pełen bzdur, wszyscy świadomi dobrze wiedzą, że nie ma żadnego ocieplenia klimatu. Co się stało z dziura ozonowa, która jeszcze nie dawno straszno? Pseudo ekolodzy bez rozumu! Tylko o kasę chodzi i nic więcej! Pogody dobrze nie potrafią przewidzieć na jutro, a wiedzą co będzie za 100 i więcej lat!!! ha ha

laik
sobota, 30 listopada 2019, 13:32

Przypominam że dzięki ociepleniu klimatu pozyskaliśmy nowe tereny osadnicze! Ustąpienie lodowca odsłoniło milion km2 terenów Europy a dodatkowo spowodowało wypiętrzenie Skandynawii, które wciąż trwa! Zmian klimatu nie można rozpatrywać w oderwaniu od geologii i oceanografii. Dziś o katastrofach bredzą wąsko wyspecjalizowani a nie interdyscyplinaliści. Co jest skutkiem zwiększonego nacisku mas wody? Mnóstwo różnych ruchów tektonicznych, obniżanie dna mórz i wypiętrzanie nowych terenów. Ta nasza kuleczka nie jest nadmuchiwanym balonikiem tylko sumą określonych mas. Te masy dynamicznie ze sobą oddziaływają. A co do paliw to ocieplenie spowoduje zmniejszenie zapotrzebowania na paliwa a zatem nastąpi równowaga, która znów kiedyś zostanie zachwiana jakimś czynnikiem, niekoniecznie zależnym od człowieka.

1007Y
niedziela, 1 grudnia 2019, 11:00

Laiku, masz rację - zwłaszcza w kwestii wyboru nicku. Piszesz o nacisku płynnej wody na dno oceaniczne. Nie można zaprzeczyć, że taka siła istnieje, ale na pewno zdajesz sobie sprawę, że gdyby skały miały mniejszą gęstość od wody, to by po niej pływały . A skoro nie pływają, to są cięższe, więc lądy wywierają na "to coś pod spodem" większe ciśnienie, niż woda. A czym głębszą wodę weźmiemy pod uwagę, tym większa będzie różnica ciśnień. Tak więc wypiętrzanie się lądów absolutnie na pewno nie jest związane z ciśnieniem hydrostatycznym powodowanym przez wodę - gdyby o to chodziło, lądy zapadłyby się, woda pokrywałaby cały glob, mają w każdym miejscu równą głębokość. Oczywiście, cofnięcie się lodowców umożliwiło nam uprawianie większych obszarów ziemi, ale na Saharze też nie ma lodu, a trudno tam coś uprawiać. Nie było też lodu na całkiem żyznych ziemiach w Syrii, z których plony spadły do zera wskutek suszy. To nasuwa przypuszczenie, że do uprawy roli przydaje się woda w stanie ciekłym. Tej zaś zaczyna brakować i w Polsce. Jest teoria, że ma to związek z ocieplaniem klimatu. JKM tej teorii nie lubi, ale lepszej teorii nikt nie ma. Zostańmy więc przy tej. OK, masz rację też, że zmiany klimatu należy rozpatrywać interdyscyplinarnie. Tak właśnie się robi. Nie ma jednego Korwina wyskakującego jak filip z konopi wołającego, że on uważa tak, bo tak. Bada się planetę pod każdym kątem, od mechaniki kwantowej, przez geologię, chemię, termodynamikę, po astronomię. Robią to tysiące naukowców, a potem składają klocki w jedną układankę. Kiedy klocki pasują, ogłaszają teorię. Teoria to takie coś, co opisuje rzeczywistość. Teoria jest dobra, gdy pasuje do rzeczywistości, a jeszcze lepsza, gdy pozwala przewidzieć przyszłość. Teorie opisujące obserwowane dziś globalne ocieplenie powstały dziesiątki lat temu, a ponieważ ich przewidywania zgadzają się z dzisiejszymi obserwacjami, możemy uznać je za całkiem dobre. Dziś wiemy więcej i mamy lepsze. Niestety, teoria JKM do nich nie należy. Nie działa żaden mechanizm mający ograniczyć globalne ocieplenie do dwóch stopni i to dopiero za 200 lat. Będzie cieplej i to dużo szybciej. Być może działa już wzrost stężenia dwutlenku węgla. JKM często odczuwa senność i ma problemy z logicznym myśleniem. Taką reakcję znamy z eksperymentów, choć w nich stężenia były bliższe 1000 ppm. Najwyraźniej niektórzy są bardziej wrażliwi i szkodzi im już dzisiejsze 415 ppm (choć w pomieszczeniach, w których JKM przebywa może być więcej). Jednak życzę panu Januszowi zdrowia oraz przypominam, że tylko krowa nie zmienia poglądów. Ja też kiedyś myślałem, że to tylko globalne ocipienie, ale... cóż... Kłócić się z faktami to jak kopać się z koniem.

Mich
sobota, 30 listopada 2019, 12:55

Korwin czasem trochę fantazjuje ale przy tych bzdurach co przeczytałem w tym artykule to pikuś. Brakuje tylko stwierdzenia że według naukowców z Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu okazało się że ziemia jest płaska.

Janusz Korwin-Mikke
sobota, 30 listopada 2019, 01:49

P.Wiech w piętkę goni. Np. zgadzam się, że "Antropogeniczne globalne ocieplenie nie jest limitowane czasowo, będzie trwać tak długo, jak długo człowiek będzie wywierał wpływ na klimat, jaki wywiera obecnie." - ale jeśli jest antropogeniczne; typowe błędne koło. Mała Epoka Lodowcowa zaczęła się znacznie wcześniej - i to akurat jest bezsporne. Jeszcze ok.900 roku Grenlandia się zieleniła - w 1240 opuszczono z powodu zimna ostatnią osadę na Grenlandii. Skąd p.Wiech wie, że 500 lat temu temperatura była tylko o ok. 1°C niższa, niż obecnie?!? Świadectwa pisane temu przeczą. A już grożenie nam na przemian suszą i powodziami... PS. Ja nie jestem "pro-rosyjski" - ale gdybym był, to co ma piernik do wiatraka??!?

Zenek
czwartek, 21 listopada 2019, 02:39

Wytłumaczcie jedno, czemu typowa zima pojawia się tam gdzie jej nie było, albo była bardzo słaba. Dajmy na to w USA gdzie sporo wypuściło się CO2 do atmosfery, a także wielu innych państwach. Może powinno się to nazywać zmianą klimatu, a nie globalnym ociepleniem.

Stary Grzyb
niedziela, 17 listopada 2019, 16:06

Pan Mikke, z uwagi na swoją prorosyjskość, nie jest, delikatnie mówiąc, bohaterem mojej bajki. Ale zamiast bezkrytycznie powtarzać tezy manipulatorów od "globalnego ocieplenia", warto byłoby zastanowić się np. nad tym, dlaczego Grenlandia nazywa się Grenlandią, i zapoznać się choćby z pojęciem Średniowiecznego Optimum Klimatycznego, oraz skutkami jego wystąpienia. Zmiany klimatu były, są i będą, zaś obecne - o ile w ogóle występują w rzeczywistości, a nie wyłącznie w propagandzie i kieszeniach żyjących z tej propagandy aktywistów - nie są niczym szczególnym ani niczym szczególnie szkodliwym. Przekleństwem była natomiast tzw. mała epoka lodowa, której apogeum wystąpiło na przełomie XVII i XVIII wieku, od którego to czasu rzeczywiście powoli trochę się ociepla - na całe szczęście zresztą, ponieważ zima jest szkodliwa ze swej istoty dla wszystkich (wszystko działa gorzej, psuje się bardziej i kosztuje drożej, a poza tym jest bez przerwy upaprane szaroczarną breją), poza osobami żyjącymi z narciarstwa. Innymi słowy, pan Mikke pomylił się głównie w datach - ociepla się od końcówki XVIII wieku, czyli od 250 lat, nie od 500, i oby znów przyszedł klimat, w którym Grenlandia z powrotem stanie się Zieloną Wyspą, a w okolicach Elbląga czy Sztokholmu uprawiane będą winogrona na skalę przemysłową.

Robert
niedziela, 17 listopada 2019, 14:24

środowiskom pro-rosyjskim zależy na promocji paliw kopalnych, a ośmieszaniu rozwiązań proekologicznych (wiatraki, panele słoneczne, samochody elektryczne)

CO
sobota, 30 listopada 2019, 22:54

Śwodowiskom prorosyjskim zależy na niszczeniu przemyslu wydobywczego paliw kopalnych u potencjalnych importerów gównie gazu ziemnego, który, jakoby miał powodować mniejszy efekt cieplarniany.

Nysa
czwartek, 28 listopada 2019, 18:55

Zgoda . Tylko , że energia odnawialna jest dużo droższa i niestabilna ( trzeba do niej dopłacać ), Samochody elektryczne to też droga zabawka. Całe te OZE i samochody elektryczne są w interesie zachodniego kapitału , który wciska swoje drogie cuda biednym krajom np. takim jak Polska.

mc.
sobota, 16 listopada 2019, 00:23

A może trochę inaczej, zobaczmy czy populacja ludzka może mieć wpływ na środowisko. Populacja ludzka: 1500 rok - ok 500 mln, 1820 rok - ok. 1 mld, 1930 rok - ok. 2 mld, 1960 rok - ok. 3 mld, 1974 rok - ok. 4 mld, 1987 rok - ok. 5 mld, 1999 rok - ok. 6 mld, 2011 rok - 7 mld..... Dodatkowo cały czas wzrasta zapotrzebowanie na energię na potrzeby domowe i przemysłowe, ludzie jedzą dużo więcej mięsa, posiadają dużo więcej przedmiotów, mają coraz więcej środków lokomocji. Oczywiście cały czas spadają ilości terenów zielonych, czystych wód itd. Myślę że te trzy krzywe - wzrost populacji i "zapotrzebowania człowieka" są identyczne, a krzywa "terenów zielonych" też jest identyczna ale odwrotna. Wniosek.......................... jest nas ZA DUŻO. Ziemia nie ma możliwości zaspokojenia nieograniczonych potrzeb człowieka. Jeżeli dodamy do tego naturalny cykl Ziemi, wpływ Słońca itd, robi się naprawdę nieciekawie. I co możemy zrobić ? ........................................................................................................................................................................................ III WŚ ? Zmniejszenie populacji Chin i Indii (1950 rok Chiny - 572 mln, Indie 397 mln; 2016 rok Chiny 1,373 mld, Indie 1,266 mld) ? Wynalezienie super wydajnego i bez emisyjnego źródła energii ?

Libero
sobota, 30 listopada 2019, 10:36

To od kogo zaczynamy?

TomekTychy
sobota, 23 listopada 2019, 11:31

O ile się nie mylę to ludzie zamieszkują około 1% powierzchni Ziemi.

Marek
sobota, 30 listopada 2019, 08:17

A co to ma do rzeczy? Ludzie zużywają za dużo zasobów i dewastują środowisko, to jest problemem a nie ilość metrów kwadratowych jakie zajmują domy.

Thara
piątek, 15 listopada 2019, 14:26

Panie Jakubie. Wytłumaczenie tego "fenomenu" może być jeszcze inne. Po prostu środowiskom pro-rosyjskim nie wsmak jest zwalać całego zła na paliwa kopalniane z wiadomych przyczyn.

AB
sobota, 16 listopada 2019, 17:24

To nie środowiska prorosyjskie (cokolwiek by to miało być) zwalają całe zło świata na paliwa kopalne. Robią to niezwykle agresywnie inne środowiska. Wcale nie wykluczone, że za rosyjskie pieniądze.

do Whiro
piątek, 15 listopada 2019, 11:52

Porównaj wilgotność powietrza dzisiaj z tą sprzed 20 lat to się dowiesz dlaczego zima sie zmieniła.

CO
sobota, 30 listopada 2019, 22:58

dobry trop Tylko dopowiedz, aby sprawdzić wilgotność bezwzględną, a nie względną.

Whiro
czwartek, 14 listopada 2019, 19:49

Widzę że wielu ludzi ma wątpliwości co do ocieplenia klimatu i naszego w tym wkładu. Zapraszam więc na Śląsk który dusi się w smogu i pyłach, oraz zachęcam do wyjrzenia przez okno i porównania tej zimy do zim sprzed na przykład 20-30 lat. Populacja rośnie w zastraszającym tempie, zanieczyszczenie, wycinka lasów, brak wody, pożary, wzrost pary wodnej w powietrzu. To prosta droga do tego aby ugotować się we własnym sosie. Czy warto nic nie robić z tym stanem i później się przekonać że jednak nie miało się racji.?

MacGawer
piątek, 15 listopada 2019, 19:15

Co ma smog do globalnego ocieplenia? Chyba tylko to, że pyły blokując promieniowanie słoneczne minimalnie obniżają temperaturę.

Car Puszka
piątek, 15 listopada 2019, 14:49

Do tej pory na świecie wykonano ponad 2200 eksplozji jądrowych, Znaczna część to próby naziemne oraz powietrzne. Były też eksplozje o mocy Mt (nawet ok. 50 Mt). Jak to wpłynęło na klimat?

Autor
piątek, 15 listopada 2019, 13:03

Nie przekonuje mnie zupełnie teza, że "ocieplenie klimatu" wywoływane jest smogiem i pyłami. To jest zjawisko zbyt lokalne i co więcej często mylone z klimatem. Cała reszta argumentów nie jest żadnymi dowodami na antropogeniczny wpływ, a po prostu skutkami zmian i odpowiedziami na pytanie "co się dzieje?", a nie "dlaczego...". Haos informacyjny, błędy logiczne i próba straszenia - cechy typowe dla rewolucjonistów klimatycznych. Proszę nie zawłaszczać sobie nauki jako dziedziny populistycznej i zerknąć chociażby na wpis na samym dole. Klimatologia nie jest klasyczną, eksperymentalną nauką. Jako wyłaniająca się nauka o złożonym, chaotycznym systemie klimatycznym, jest nękana niepewnością i dwuznacznością zarówno w obserwacjach, jak i w teorii. Brak klasycznych, laboratoryjnych wyników, łatwo staje się zakładnikiem opinii, grupowego myślenia, argumentów - autorytetu, zawyżania zaufania, a nawet filmów hollywoodzkich.

Sos dla planety
piątek, 15 listopada 2019, 11:15

Ilość obaszarów zalesionych w Polsce wzrasta od wielu lat.

Kopciuch
czwartek, 14 listopada 2019, 18:24

Panie Jakubie przyjmuję Pana opinie/analizy z taką samą dozą zaufania jak wypowiedzi Korwina. Pożyjemy, zobaczymy a zdecydują i tak pieniądze. W związku z uruchomionym w EU procesem dekarbonizacji jestem sobie w stanie wyobrazić transport bez udziału węgla jako pierwiastka. Jak będzie z ogrzewaniem domów indywidualnych? Jak będzie wyglądał proces wytopu stali?

Ples
czwartek, 14 listopada 2019, 16:39

"Różnica między obecnymi średnimi temperaturami powierzchni Ziemi, a tymi, jakie według szacunków odnotowywano na początku XVI wieku wynosi ok. 0,9-1,4°C" No właśnie, a przemysłu jeszcze długo od XVI wieku nie było ... Wzrost temperatury jest ale czy antropogeniczny? Jeśli tak to w jakiej części, bo na pewno nie w całości...

Karkses
czwartek, 14 listopada 2019, 16:19

Hmm no właśnie faktów. Szczerze powiedziawszy w tym artykule spodziewałem się precyzyjnego wykazania błędów w podawanych przez Korwina okolicznościach a otrzymałem potok ogólników z których ciężko wyciągnąć jakieś konkretne wnioski. Korwin mówi, że globalne ocieplenie trwa od 500 lat na co p. redaktor piszę, że po drodze była mała epoka lodowcowa która obniżyła średnią temperaturę o 1 stopień na półkuli północnej. No ale obniżyła na jak długo? Jeżeli tylko na półkuli północnej to jak sytuacja wyglądała na południu? Dalej jednak Pan redaktor już pisze, że faktycznie od XVI wieku średnia temperatura wzrosła o 0,9-1,4 stopnia. No to jak to jest? Było to globalne ocieplenie przez ostatnie 500 lat czy nie było bo mała epoka lodowcowa? To w końcu o ile wzrosła ta temperatura w ciągu ostatnich powiedzmy 50 lat? I wreszcie podobnie jak Korwin niewiadomo też jak p. redaktor obliczył że straty przekroczą zyski? Przykładowo polskie rolnictwo mimo tego, że rolnicy biadolą o suszy z roku na rok osiąga coraz lepsze wyniki. Proszę porozmawiać z rolnikami i trochę ich przycisnąć - niechętnie ale przyznają, że w tym roku żniwa były wyjątkowo udane zresztą nie tylko w Polsce. Tymczasem z tymi radykalnymi zjawiskami pogodowymi też bym nie przesadzał bo skoro 500 lat temu mieliśmy małą epokę lodowcową to trudno sobie wyobrazić bardziej radykalne zjawisko pogodowe a wtedy chyba przemysł i człowiek średnio za to odpowiadali. Więc trochę się zawiodłem bo na stek ogólników pojawiła się odpowiedź w formie steku ogólników.

Autor
czwartek, 14 listopada 2019, 11:43

Szanowny Panie Jakubie, proszę wyjaśnić co znaczy pojęcie, którego Pan użył: "antropogeniczne globalne ocieplenie" i gdzie w ekosystemie ma miejsce rozdzielenie naturalnego globalnego ocieplenia od antropogenicznego? Czy uważa Pan, że przelewanie ciężarówkami wody z jezior do oceanów wygenerowało by powstanie antropogenicznych oceanów, czy zmieniłoby jedynie(?) strukturę, cały czas tych oceanu? Mam nadzieję, że to porównanie jest zrozumiałe. Ponadto, jak Pan wyjaśni jednak brak konsensusu między naukowcami, którzy niestety znacznie skromniej uwypuklają problemy: niejednorodności danych, niedoszacowania innych czynników nieantropogenicznych na zmiany klimatu jak np. tzw. albedo chmur, o którym pisali J. Kauppinen i P. Malmi z uniwersytetu w Turku oraz opowiada naukowiec Bruce Wielicki. Jak by tu pominąć niewygodnych "denialistow" takich jak astrofizyk Willie Soon, naukowiec Bjorn Lomborg, profesor Richard Tol, ojciec założyciel Greenpeace Patrick Moore, Rupert Darwall, Fred Singer ze swoją świtą z NonIPCC, Patrick J. Michaels oraz Paul Knappenberger z CATO Institute? Sam się często zastanawiam, czy to co, i w jaki sposób mówią osoby takie jak poseł Korwin-Mikke legitymizuje nas, odbiorców tego przekazu, do bycia przekonanym do słuszności antytezy do ich wypowiedzi? Co jeśli nie mają racji w sposób w jaki to wypowiadają, ale my również nie mamy racji twierdząc, że jest dokładnie odwrotnie. Po drodze upraszczamy i pomijamy multum innych scenariuszy i wpływów...no ale, taka już jest domena klimatologii ;) Serdecznie pozdrawiam

Tweets Energetyka24