Czarne chmury nad budową gazociągu Nord Stream 2

6 lipca 2020, 12:13
nsp2-connecting-pipe-sections-above-water-axel-schmidt-1-201908-small-rgb-4
Fot. www.nord-stream2.com
Energetyka24
Energetyka24

Budowa gazociągu Nord Stream 2 stoi od ponad pół roku wskutek amerykańskich sankcji. Do ułożenia zostało ok. 160 km gazociągu, który Rosjanie chcą dokończyć z wykorzystaniem statku należącego do Gazpromu i oddać na przełomie 2020 i 2021 roku.

Amerykański Kongres pracuje jednak nad projektem nowych sankcji wymierzonych w projekt gazociągu, które mogą go ostatecznie zastopować. Dla Rosji równie dużym problemem mogą okazać się też unijne regulacje i konieczność dostosowania się do reguł panujących na rynku UE, co uniemożliwi Gazpromowi monopolistyczne wykorzystanie Nord Stream 2.

W ostatnich tygodniach w Kongresie Stanów Zjednoczonych został wprowadzony nowy projekt ustawy o sankcjach dotyczących Nord Stream 2, przy czym musi to jeszcze oczywiście zostać przyjęte przez amerykańskich polityków. Jeżeli udałoby się przyjąć te zapisy, to będzie oznaczać już drugie poważne uderzenie w gazociąg Nord Stream 2. Kto wie, czy skutkiem tego nie będzie to, że projekt będzie musiał zostać trwale wstrzymany, a nie jedynie opóźniony. Ta kwestia będzie się rozwijać w kolejnych miesiącach – mówi agencji Newseria Biznes Mateusz Kubiak, analityk rynków energetycznych Esperis.

Dwunitkowy rurociąg Nord Stream 2 o łącznej przepustowości 55 mld m3 rocznie ma transportować rosyjski gaz do Niemiec przez Morze Bałtyckie, z pominięciem Ukrainy. Jednak projekt jest de facto zamrożony od ponad pół roku. To bezpośredni efekt wprowadzonych w grudniu ub.r. amerykańskich sankcji, które skutecznie wstrzymały jego budowę. W wyniku ich nałożenia szwajcarska firma Allseas, która budowała Nord Stream 2, wycofała z Bałtyku swe specjalistyczne statki układające rury na dnie morskim.

Trzeba jednak pamiętać, że Nord Stream 2 w większości leży już na dnie Bałtyku. Do wybudowania został względnie krótki odcinek, około 160 km gazociągu. Prace nie zostały dotychczas wznowione ze względu na wciąż obowiązujące sankcje, które uniemożliwiają Rosjanom współpracę z zagranicznymi, zachodnimi spółkami inżynieryjnymi. Ale teraz Rosjanie przygotowują się do tego, żeby kontynuować prace konstrukcyjne własnymi siłami, z użyciem własnego statku do układania rur. Nie wiemy jeszcze, kiedy zostaną one wznowione – mówi Mateusz Kubiak.

Według pierwotnego harmonogramu Nord Stream 2 miał być ukończony w 2019 roku. Aktualnie Rosjanie deklarują, że inwestycja zostanie oddana na przełomie 2020 i 2021 roku. Projekt może zostać dokończony przez należący do grupy Gazpromu statek Akademik Czerski. Ekspert ocenia jednak, że oprócz ewentualnych amerykańskich sankcji dla Rosji drugim dużym problemem pozostaje kwestia regulacji unijnych.

Znowelizowana dyrektywa gazowa z zeszłego roku wprowadza obowiązek stosowania europejskich regulacji także dla gazociągów importowych do UE. W maju br. została ogłoszona decyzja niemieckiego regulatora, który był uprawniony, aby orzekać, czy Nord Stream 2 może uzyskać derogację, czyli zwolnienie z obowiązywania tych nowych reguł. Odpowiedź była odmowna. Na dziś wszystko wskazuje więc, że projekt będzie musiał zostać objęty zasadami obowiązującymi graczy, którzy funkcjonują na unijnym rynku. To kolejny problem dla Rosjan, bo de facto uniemożliwi monopolistyczne wykorzystywanie tego gazociągu przez Gazprom – mówi analityk rynków energetycznych Esperis.

Jak ocenia, zablokowanie dokończenia budowy wciąż nie jest jednak pewne i stoi pod znakiem zapytania. Jeśli jednak projekt zostanie zastopowany, będzie to mieć konsekwencje zarówno biznesowe, jak i polityczne, w tym głównie wzmocni pozycję Ukrainy w negocjacjach z Rosją.

Nord Stream 2 ma skutkować ograniczeniem, być może nawet wstrzymaniem dostaw rosyjskiego gazu przez Ukrainę. Jeżeli budowa gazociągu zostanie zablokowana, w kolejnych latach Ukraińcy będą rozmawiać z Rosjanami z zupełnie innej pozycji. Wciąż pozostaną niezbędnym państwem tranzytowym dla dostaw rosyjskiego gazu do UE. Ukraina będzie w lepszej pozycji, negocjując z Rosjanami przedłużenie obecnie obowiązującej umowy, która została podpisana z końcem zeszłego roku na okres pięciu lat. Z drugiej strony na Ukrainę będzie się inaczej patrzeć w samej UE. Dalej będzie to kluczowe państwo, bez którego nie może odbywać się tranzyt gazu do Unii, więc zainteresowanie nim będzie dużo większe – mówi Mateusz Kubiak.

Wstrzymanie budowy Nord Stream 2 będzie też oznaczać, że nie dojdzie do znaczącego wzmocnienia roli Niemiec jako głównego hubu i głównego punktu obrotu gazem w Unii Europejskiej. Jak wskazuje ekspert, w dalszej przyszłości może też pojawić się zainteresowanie kolejnymi projektami dywersyfikacyjnymi w Europie lub rozbudową już istniejących połączeń. 

W dłuższej perspektywie można się spodziewać, że brak Nord Stream 2 spowoduje, iż dostawy nierosyjskiego gazu do Europy będą coraz większe, pod warunkiem że popyt na gaz w Europie będzie rosnąć. Wówczas – o ile nie dojdzie do pojawienia się dodatkowych mocy przesyłowych z Rosji – to w naturalny sposób będzie sprzyjać dostawom alternatywnego surowca, niekoniecznie amerykańskiego, ale też z innych źródeł – mówi analityk rynków energetycznych Esperis. (Newseria)

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 23
Niuniu
wtorek, 7 lipca 2020, 18:05

Tak przy okazji - Norwegia cały produkowany gaz eksportuje i sama go konsumuje. Fakt? Nie ma żadnych nadwyżek produkcyjnych. Fakt? Prognozy wydobycia gazu w Norwegii są negatywne. Wydobycie ma się zmniejszać. Fakt? Do tego Holandia dostarczająca do Europy sporo gazu właśnie zamyka całkowicie jego wydobycie czyli również eksport. Fakt? To może ktoś przystępnie i w miarę logicznie wytłumaczy Mi skąd weźmiemy "norweski" gaz który w ilości ok. 10 mld m3 rocznie ma płynąć do Polski po 2022r? Tylko proszę bez bredni o "koncesjach" wydobywczych PGNIG na norweskich polach gazowych. Tych koncesji nie starczy nawet na 20% przepustowości BP i to przy bardzo optymistycznych prognozach.

Pan Ferdek
poniedziałek, 6 lipca 2020, 23:17

Nie nudzi was klepanie tych samych banałów od miesięcy i żadnej nowej informacji? To w celu podtrzymania morale? I te "porywające" tytuły-czad na maksa.

Davien
wtorek, 7 lipca 2020, 03:15

A po kiego jakies nowe informacje jak ciągle NS-2 jest uziemiony a sie szykuja nowe sankcje:) Wejda to dostaniesz info .

Komentator
wtorek, 7 lipca 2020, 14:38

Właśnie podano, Dania "wyraziła zgodę" na budowę NS2 w swojej wyłącznej strefie ekonomicznej. Nawet nie chce mi się szukać bzdur które napisałeś na temat tej "zgody".

Davien
sobota, 11 lipca 2020, 21:39

Dania kłamco wyraziła jedynie zgode by barka Fortuna mogła pomagac Czerskeimu mimo że nie ma systemu dynamicznego pozycjonowania.

Niuniu
poniedziałek, 6 lipca 2020, 21:15

A koto jeszcze poza Gazpromem może wykorzystywać NS2?

GB
wtorek, 7 lipca 2020, 03:12

Chiny. Przesyłając poprzez Siła Syberii i Siła Syberii 2, Jamalem, kupiony w USA, Kanadzie, Katarze itp. gaz do Europy.

Komentator
czwartek, 9 lipca 2020, 10:41

Świetny pomysł, tylko Buzek musi jeszcze objąć prawem unijnym gazociągi na terytorium Rosji. Ile twoim zdaniem wynosi prawdopodobieństwo że to się uda?

czytelnik D24
sobota, 11 lipca 2020, 13:05

Nic nie musi. Chińczycy mogą zażądać udostępnienia gazociągów w ramach windykacji rosyjskich długów.

Michnik
poniedziałek, 6 lipca 2020, 15:30

Jak nie będzie NS2 to może wreszcie sami Niemcy będą zainteresowani zawarciem unii gazowej czyli skąd by gaz nie przychodził byłby dla wszystkich odbiorców w całej Unii w tej samej cenie, a nie jak próbują to robić dziś zbijając kokosy na handlu pod przymusem, szantażem z innymi odbiorcami jak chociażby Ukraina, ale i przecież gra się toczy też o całe Bałkany, które właściwie są od ruskich uzależnione w 100%. Trudną sytuację w takich negocjacjach mają szczególnie państwa "wewnętrzne", bez dostępu do morza i to próbują wykorzystać ruscy niestety rękoma Niemców.

Komentator
poniedziałek, 6 lipca 2020, 22:50

Tym "państwom wewnętrznym" uzależnionym od rosyjskiego gazu o które tak się troszczysz, Pan Woźniak zaproponował wyrwanie się tych okowów i zakup gazu z Norwegii via Polska. Odpowiedź była jasna, poproszono pana Woźniaka by się bujał. Jak myślisz, dlaczego? Polska właśnie płaci za swoją obłąkańczą politykę energetyczną, politykę zapoczątkowana jeszcze przez rząd AWS. Buzek nie przewidział że Rosja położy rury przez Bałtyk i naiwnie myślał że polska dla rosyjskich surowców będzie tamą nie do pokonania. Dzięki tym dalekowzrocznym działaniom Niemcy staną się hubem na całą Europę, Polska peryferiami na europejskim rynku. Alleluja i do przodu. Jak pisze tutaj pewien klasyk, tak trzymać i wzmacniać.

Davien
wtorek, 7 lipca 2020, 03:16

Taak, jak na razie to nie dość ze NS-2 skończyc nie możecie, to i OPAL wam uziemili:) Ale popłakać zawsze jak widac możesz:)

HeHe
poniedziałek, 6 lipca 2020, 19:05

Spółki uczestniczące w projekcie NS 2 są z całej zachodniej Europy a więc dystrybucja gazu z NS i NS 2 nie ma nic wspólnego z "handlem pod przymusem, szantażem" i będzie oznaczała dla zachodniej Europy gaz w tej samej cenie jak gaz dla Niemiec. Kraje zachodnioeuropejskie kupują rosyjski gaz zupełnie dobrowolnie, kierując się własnym interesem ekonomicznym. Ukraina natomiast twierdzi, że już od dwóch lat nie kupuje gazu z Rosji a zamiast niego gaz z zachodniej Europy a więc o jakim "szantażu" w przypadku Ukrainy piszesz? Oprócz zachodniej Europy rosyjski gaz bardzo chętnie jest kupowany przez Czechy, Słowację i Węgry i oprócz takich jak Ty także nikt nie zauważa tutaj elementów "przymusu". Otóż to właśnie Ty chciałbyś zmusić te kraje do kupowania gazu od tego od kogo ty byś chciał aby kupowały.

poniedziałek, 6 lipca 2020, 23:24

Dlaczego rozbijas unię na europę zachodnią i niezachodnią (zupełnie jak Rosjanie)? Co złego jest we wspólnym rynku gazu dla calej unii, nie tylko dla zachodniej?

Komentator
wtorek, 7 lipca 2020, 07:50

Po co nam ten wspólny rynek? My mamy przecież taniej.

Ukulele
wtorek, 7 lipca 2020, 12:42

Taniej to dopiero będziemy mieli jak powstanie BP i gazoporty osiągną pełną przepustowość. Póki co dalsza grabież polskich pieniędzy przez Rosję zastopowana. właśnie otrzymaliśmy odszkodowanie od Gazpromu za bandyckie praktyki a będzie tylko lepiej.

Komentator
środa, 8 lipca 2020, 07:45

Chwileczkę, czyli dopóki gazoporty nie osiągną pełnej wydajności to LNG nie wychodzi taniej?

wtorek, 7 lipca 2020, 11:40

A mieliśmy drożej.

rob ercik
wtorek, 7 lipca 2020, 02:40

D'ami się wykluczam że wspólnego rynku

czytelnik D24
wtorek, 7 lipca 2020, 14:18

Nikt się nie wyklucza ignorancie bo kupujemy norweski i katarski gaz, które to są na tym rynku obecne.

wtorek, 7 lipca 2020, 11:41

a po Polsku?

czytelnik D24
czwartek, 9 lipca 2020, 14:04

Albo wkleił z translatora albo to zwykły automat który zlepia treść na podstawie jakiegoś niechlujnie opracowanego algorytmu.

jaka jazda
czwartek, 9 lipca 2020, 23:03

Słuchaj bocie-oglądanie obrazków to nie czytanie. Zresetuj nicka.

Tweets Energetyka24