5 powodów, dla których nie powinniśmy kupować gazu od Gazpromu [KOMENTARZ]

18 maja 2020, 16:47
550_800_crop__p0aez4_a743ba4de99bec9caf15d19418d5a3df
Fot.gazprom.ru

Polska wkrótce będzie mogła całkowicie porzucić dostawy gazu z Rosji. Oto pięć powodów, dla których powinniśmy to zrobić.

Powód #1 - Cena

Polska przez lata była zmuszona do płacenia za rosyjski gaz najwyższych stawek w Europie. Obecnie obowiązujący kontrakt na dostawy błękitnego paliwa od Gazpromu zawierał niekorzystne dla strony polskiej ustalenia dotyczące formuły cenowej, na podstawie której obliczano kwoty należne rosyjskiemu dostawcy. O oderwaniu tych wskaźników od realiów rynkowych może świadczyć wyrok Trybunały Arbitrażowego w Sztokholmie z marca 2020 roku, który stwierdzał, że cena płacona przez PGNiG Gazpromowi była „nierynkowa i zawyżona”, a rosyjski gigant gazowy ma w związku z tym zwrócić Polakom ok. 6 mld złotych.

Taka sytuacja wynikała z braku alternatyw w dostawach gazu nad Wisłę. Warunki te zmieniły się wraz z budową terminala LNG w Świnoujściu, dzięki któremu Polacy mogą sprowadzać skroplony gaz m.in. z USA, który – jak deklarowało kierownictwo PGNiG – jest tańszy od tego z Gazociągu Jamalskiego o 20-30%. Wkrótce warunki te zmienią się jeszcze bardziej – za dwa lata powstać ma bowiem gazociąg Baltic Pipe o przepustowości do 10 mld m3, który otworzy drogę do złóż gazowych szelfu norweskiego. Norwegia to obecnie drugi (po Rosji) dostawca gazu do Unii Europejskiej, jej surowiec jest konkurencyjny cenowo względem tego sprzedawanego przez Gazprom. Oznacza to, że Polska będzie w dyspozycji dwóch dróg dostaw nierosyjskiego gazu, który jest tańszy od tego słanego nad Wisłę na mocy obecnego kontraktu z Gazpromem. Co więcej, ceny gazu nad Wisłą będą automatycznie spadać również w miarę budowy interkonektorów tworzących połączenia z innymi rynkami, np. południowej Europy (w ramach tzw. Inicjatywy Trójmorza).

Oczywiście Rosjanie, którzy staną przed ryzykiem utraty wpływów i pozycji na rynku polskim mogą rzucić na stół nową ofertę gazową, tym razem z ceną dumpingową, jednocześnie starając się nagłośnić jej preferencyjne warunki. Tak stało się na Litwie po uruchomieniu terminala LNG w Kłajpedzie. Warto jednak pamiętać wtedy, że nawet najmniejsze oparcie portfela dostaw na gazie z Rosji rodzi określone ryzyka związane z działaniami politycznymi Moskwy.

Powód #2 - Ładunek polityczny

Kwota wyrażona w walucie, jaka widnieje na rachunku za gaz od Gazpromu, nie jest jedyną ceną, którą trzeba zapłacić za ten surowiec. Wraz z nim pompowane są bowiem istotne wpływy polityczne Kremla, które spółka ta – będąca pod kontrolą państwa rosyjskiego – stara się umacniać i rozszerzać. Gazprom często gra bez względu na warunki rynkowe, co czyni go niepewnym dostawcą. Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów takiego zachowania jest projekt Nord Stream 2 – gazociąg ten, z rosyjskiej perspektywy, nie ma uzasadnienia ekonomicznego.

Pod koniec maja 2018 roku na jaw wyszedł raport przygotowany przez bank inwestycyjny Sberbank CIB (zależny od rosyjskiego Sberbanku), który obnaża problemy bilansowe Nord Stream 2. Dokładne wyliczenia przeprowadzone przez Sberbank pokazują, że nawet przy założeniu, że Nord Stream 2 będzie zapełniony w 60%, co w tym momencie jest z kilku powodów niemożliwe, inwestycja może się zamortyzować dopiero po 20 latach. Nijak nie tłumaczy to więc układania tego podmorskiego gazociągu, podczas gdy istniej sprawna i łatwa do rozbudowy infrastruktura lądowa.

Służy jednak celom politycznym, tj. przemodelowaniu szlaków dostaw gazu do Europy. Moskwa stara się za wszelką cenę pozbawić Ukrainę statusu kraju tranzytowego, przerzucając gaz słany przez jej terytorium na Bałtyk. Będzie to dla Kijowa nie tylko cios gospodarczy, ale także poważne zagrożenie bezpieczeństwa – Rosja jest bowiem odpowiedzialna za wojnę na wschodzie Ukrainy, która może dalej eskalować, jeśli kraj ten nie będzie odgrywał istotnej roli na energetycznej mapie Europy.

Powód #3 - Reputacja i wiarygodność Gazpromu

Cieniem na reputacji Gazpromu kładzie się też jego aktywność na rynku europejskim. W toku postepowania antymonopolowego prowadzonego od 2012 roku przez Komisję Europejską spółka ta de facto sama przyznała, że na obszarze Europy Środkowowschodniej dopuszczała się nieuczciwych praktyk. Wśród oficjalnych zarzutów postawionych przez KE względem rosyjskiej spółki znaleźć można m.in. uzyskiwanie nieuzasadnionego wpływu na infrastrukturę (m.in. wspomniane wyżej interkonektory, które pozwalały rządzić przesyłem między krajami), dzielenie rynków, niesprawiedliwe warunki cenowe dla poszczególnych państw członkowskich. Zwłaszcza ten ostatni punkt warto omówić szerzej – jak udało się ustalić, Gazprom nieuczciwie różnicował ceny dla swoich odbiorców, posługując się najprawdopodobniej kryterium politycznym.

Argument o specyficznym i niepewnym charakterze Gazpromu popierają też przykłady dziwnych problemów z przesyłem gazu, m.in. do Polski. Patrząc chronologicznie, ostatni taki przypadek miał miejsce w 2017 roku, kiedy to w doszło do wstrzymania przesyłu błękitnego paliwa Gazociągiem Jamalskim. Co ciekawe, sytuacja ta miała miejsce zaraz po pierwszej dostawie amerykańskiego LNG do Polski, połączonej z zapowiedziami władz w Warszawie dotyczącymi dalszej dywersyfikacji palety dostawców gazu (oznaczającej zmniejszenie nawet do zera wolumenów surowca kupowanego od Rosji) oraz tuż przed wizytą prezydenta USA Donalda Trumpa (ważnego przeciwnika NS2). Jak twierdziły wtedy źródła serwisu Energetyka24 zbliżone do PGNiG, polskie spółki energetyczne odczytały te problemy jako jednoznaczny „sygnał polityczny”. Wcześniej, problemy z dostawami rosyjskiego gazu pojawiły się w 2016 roku, na tydzień przed szczytem NATO w Warszawie i zaraz po pierwszych dostawach LNG z Kataru i Norwegii do gazoportu w Świnoujściu. Wtedy też, przesył błękitnego paliwa spadł nawet o 20% poniżej zamówionego przez PGNiG wolumenu. Pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej, Piotr Naimski, poinformował w komunikacie, że „To kolejny raz kiedy bez uprzedzenia i podania przyczyny rosyjski dostawca nie zrealizował przewidywanych dostaw. Powtarzające się tego rodzaju zdarzenia mogą mieć wpływ na stabilność systemu i bezpieczeństwo dostaw dla odbiorców”. Z kolei we wrześniu 2014 roku dostawy gazu do Polski spadły o 45%. Gazprom próbował ograniczyć rewersowe dostawy surowca, które docierały z kierunku zachodniego na Ukrainę. Co ciekawe, do dziś nie jest jasne, czy spółka ta podejmując takie działania naruszyła warunki umowy z PGNiG (kontrakt nie jest bowiem jawny).

Oczywiście, wydarzenia te można tłumaczyć przypadkiem. Niemniej, więcej podobnych przypadków pokazuje książka pt. „Gazprom. Rosyjska broń” napisana przez M. Zygara i W. Paniuszkina.

Powód #4 - Rozwój rynków alternatywnych

Powodem, dla którego Polska nie będzie musiała zawierać nowych umów z Gazpromem jest też rozwój rynków alternatywnich względem rosyjskiego. W Stanach Zjednoczonych rozwija się przemysł związany z wydobyciem i sprzedażą LNG, polski rynek łączy się z norweskim, duńskim oraz z rynkami południa Europy, PGNiG ma też w planach wydobywanie metanu z pokładów węgla oraz pozyskiwanie biogazu. To wszystko sprawia, że miejsca na rosyjski gaz jest coraz mniej.

Powód #5 - Rosja i jej agresywne działania

Nie sposób też zapomnieć, że kwoty, które przeznaczane są na zakup gazu od Gazpromu, finansują m.in. rozwój rosyjskiej armii. Mówił o tym były prezes PGNiG Piotr Woźniak. „Co najmniej 20 do 30 procent z tego, co płaci za gaz każdy Polak idzie wprost na finansowanie kompleksu armijnego jak mówią Rosjanie - rosyjskich sił zbrojnych" – stwierdził.

Tymczasem Rosja nie waha się stosować agresywnej retoryki. Tylko w ciągu ostatnich kilku lat Moskwa wywołała wojnę na wschodzie Ukrainy, dokonała Anschlussu Krymu, zestrzelenia samolotu MH17, próby otrucia Skripala czy zajęła ukraińskie okręty w pobliżu Cieśniny Kerczeńskiej.

Polska, wyzbywając się dostaw gazu z Rosji, zyskuje zatem istotny argument w rozmowach politycznych na szczeblu Unii Europejskiej – pokazuje innym krajom członkowskim, które uzależniają się coraz głębiej od błękitnego paliwa sprzedawanego przez Gazprom, że inna polityka surowcowa, oparta na koncepcji tzw. unii energetycznej, jest możliwa.

Podsumowując, na niekorzyść gazu od Rosjan przemawia szereg bardzo istotnych czynników, wpływających na bezpieczeństwo energetyczne i polityczne klientów Gazpromu. Oczywiście nie wykluczają one absolutnie dostaw błękitnego paliwa ze wschodu – jednakże, nawiązywanie nawet najkrótszych kontraktów gazowych z Rosjanami wymaga wzięcia ich pod uwagę.

KomentarzeLiczba komentarzy: 82
rmarcin555
wtorek, 19 maja 2020, 13:17

Zarówno gaz norweski jak i amerykański będą droższe. Pierwszy projekt dotyczący gazu norweskiego upadł ze względu na brak chętnych do sfinansowania budowy gazociągu. Do ceny amerykańskiego gazu należy doliczyć koszty skroplenia, transportu i regazyfikacji. Osobną kwestią jest cena jaką płacimy za gaz rosyjski. Nie da się ukryć, że była ona "promocyjna". Tutaj zasługi ogromne ma pan "nie było czasu czytać kontraktu" Jasiński. Kolejną kwestią jest czy powinniśmy kupować gaz od otwarcie wrogiego nam kraju - Rosji i finansować ich zbrojenia. Ostatni punkt to cena gazu/ropy dla przemysłu jeśli będzie zbyt wysoka to przemysł zdechnie. To dlatego Niemcy handlują z Rosją. Nie dlatego, że lubią Putlera.

Davien
wtorek, 19 maja 2020, 15:22

Ciekawe, bo gaz amerykkański jest tańszy od rosyjskiego wiec cos ci zdecydowanie nei wyszło:))

No skąd
wtorek, 19 maja 2020, 21:01

Błąd. To jest cena zakupu. Bez transportu, skraplania itd

Dudley
wtorek, 19 maja 2020, 17:26

Davien to może podaj cenę amerykańskiego LNG Franco Świnoujście, będziemy mogli porównać. Zapewne wydobycie amerykańskiego gazu metodą szczelinowania, transport gazociągiem do terminali, skraplanie, załadunek, transport gazowcami do polski, rozładunek, regazyfikacja w terminalu i transport rurociągiem do odbiorcy jest tańszy, jak wydobycie z klasycznych odwiertów i transport rurociągami bezpośrednio do klienta. To zrobimy złoty interes, sprzedamy ten gaz Niemcom, oni głupi kupują droższy gaz u ruskich, a my im sprzedamy taniej.

Alchemik
środa, 20 maja 2020, 13:21

Rosyjski gaz był i jest tańszy, to prawda. Cały problem w tym, że nie był i nadal nie jest tańszy dla Polski, dlaczego??

rmarcin555
wtorek, 19 maja 2020, 17:17

@Davien. Nie jest. Cena gazu jest w miejscu odbioru. Za darmo Ci go nikt nie przetransportuje.

środa, 20 maja 2020, 10:00

Rurociągiem też nam za darmo nie transportuje

wer
wtorek, 19 maja 2020, 07:06

Powód jest tylko jeden. Nie będziemy wspierać ekonomicznie wrogie państwo.

Dudley
wtorek, 19 maja 2020, 17:34

To przesiądź się na rower, bo paliwa płynne to też z tego wrogiego państwa :-)

HeHe
wtorek, 19 maja 2020, 17:17

Doprawdy? Przecież Ukrainę wspieramy ekonomicznie a jej wrogość wobec nas jest o wiele większa niż rosyjska i są na to dowody widoczne na każdym kroku. Napisałbym tak - Rosja to jedynie PRZECIWNIK i to w wypadku EWENTUALNEGO konfliktu NATO-Rosja a ukraińskie władze to nasz wróg.

Dudley
wtorek, 19 maja 2020, 15:57

To przestańmy również kupować ropę, węgiel minerały, setki i tysiące innych artykułów. Wypisujesz bzdury i inni też. Chcesz zaszkodzić rosyjskiej ekonomii, to utrzymuj z Rosją dobre stosunki handluj ile się da, i pilnuj by nadwyżka była jak najwyższa. W ten sposób wyprowadzisz z ich systemu więcej pieniędzy, jak ograniczając współpracę handlową. Jak myślisz dlaczego USA do niedawna były hegemonem, a obecnie tracą tę pozycję na rzecz Chin? Właśnie dzięki ogromnemu deficytowi w handlu, Amerykanie biednieją a Chińczycy się bogacą i przeganiają jankesów na wielu polach.

Marek1
wtorek, 19 maja 2020, 01:17

Panie Jakubie, czy to znaczy, ze jest Pan zwolennikiem fizycznej LIKWIDACJI jamalskiej rury ? Bo jeśli tak, to mam tylko nadzieję, ze NIGDY pan nie będzie miał jakiegokolwiek wpływu na takie kwestie. Trzeba bowiem być kompletnie sfiksowanym ideologicznie dyletantem, by dużym kosztem likwidować sprawnie funkcjonujący gazociąg wraz z całą infrastrukturą przesyłową i kontrolną, za pomocą którego Polska może mieć np. znaczący wpływ na rynek gazu w Białorusi i na wszystkie polityczne konotacje z tego wypływające. Na Jamalu trzeba budować rewersy fizyczne, a NIE go likwidować z idiotycznych powodów ideologicznych wyrzucających do śmietnika podst. PRAGMATYZM dot. interesów RP.

Davien
wtorek, 19 maja 2020, 15:22

A kto chce likwidował Jamał??

sff
wtorek, 19 maja 2020, 15:07

przede wszystkim dla przemysłu chemicznego gaz z rury. Inny się nie nadaje.

czwartek, 28 maja 2020, 01:33

czym się różni CH4 z rury od CH4 z gazowca?

Stary Grzyb
poniedziałek, 18 maja 2020, 20:15

Bardzo słusznie, ale w istocie powód jest jeden. Rosja to odwieczny, zaciekły wróg Polski, a wroga nie należy wspierać w żadnej formie, w tym także poprzez kupowanie od niego czegokolwiek, w tym zwłaszcza czegokolwiek ważnego. Zależność gazową (i naftową) od Rosji odziedziczyliśmy (wraz z wieloma innymi nieszczęściami) po 45 latach sowieckiej okupacji, i należy z nią skończyć, kiedy tylko powstanie odpowiednia infrastruktura (co właśnie weszło w fazę finalną, tak w odniesieniu do gazu, jak i ropy). Kontakty z Rosją należy ograniczyć do posiadania silnej armii i mocnych sojuszników, a korzystne dla Polski rzeczy z Rosji mogą wpłynąć dwie: po pierwsze informacja, że się Rosja pod ziemię zapadła, druga, jeszcze lepsza, że się pod ziemię zapadła i równo lasem zarosła.

niejaki Błochin
piątek, 22 maja 2020, 00:16

Popieram w całej rozciągłości. Nie brać stamtąd gazu, a za przesył gazu transportowany Jamałem do Niemiec kazać sobie zapłacić normalne stawki. Wtedy Niemcy będą mieli drożej, to i może zaczną to analizować.

Marek1
wtorek, 19 maja 2020, 01:22

Jak się nazywa ktoś, kto BARDZIEJ nienawidzi Rosję niż kocha Polskę ?? Możesz sobie wznosić modły wszelakie do bóstw, ale to NIE zmieni FAKTU, że mamy takiego sąsiada i mieć go nadal będziemy. Do miłości do Rosji Polaków nikt już nigdy nie zmusi, ale jakoś współistnieć MUSIMY, bo to i pragmatyzm polityczny i dobry interes dla nas być może. Na ideologicznej nienawiści nikt nigdy niczego dobrego nie zbudował ...

Adam S.
wtorek, 19 maja 2020, 14:10

Niestety, współpraca jest niemożliwa, bo drapieżnik nie współpracuje ze swoim obiadem. Póki Rosja będzie taka, jak jest teraz - czyli wciąż atakująca wszystko i wszystkich wokół - od Ukrainy, Gruzji, Polski, na Katalonii, Norwegii i Wielkiej Brytanii kończąc - póty współpracy po prostu nie będzie. Z powodów przedstawionych wyżej. W skrócie - nie wolno dostarczać pieniędzy komuś, kto je wyda na wojnę z nami. Pańska teza, ze Rosję będziemy mieli za sąsiada ZAWSZE - po pierwsze nie musi być prawdziwa, bo graniczymy tylko z okręgiem kaliningradzkim, a jego przyszłość jest co najmniej niepewna, po drugie - zależy JAKA to będzie Rosja. Przypominam, że Związek Radziecki miał być wieczny, a wcale nie był. Z Rosją może być tak samo - wiele na to wskazuje.

HeHe
niedziela, 24 maja 2020, 16:59

A z jakiej przyczyny przyszłość Obwodu Kaliningradzkiego miałaby być "co najmniej niepewna"? Jeżeli tak to oznacza to "co najmniej" niepewną przyszłość aktualnie naszych Warmii i Mazur, Pomorza Zachodniego, Ziemi Lubuskiej, Dolnego Śląska, Śląska Opolskiego i części Górnego Śląska. Poza tym to, że Rosja mogłaby podzielić los Związku Radzieckiego pozostaje i prawdopodobnie zawsze pozostanie tylko w sferze marzeń tych którzy nienawidzą Rosji. Realia są takie, że Rosja była, jest i najprawdopodobniej pozostanie naszym sąsiadem z którym, zgodnie z dobrze pojętym naszym interesem, powinniśmy utrzymywać MOŻLIWIE najlepsze kontakty polityczno-gospodarcze tak jak robią to Niemcy. Francja czy nawet nasi węgierscy bratankowie. Poza wszystkim zwracam uwagę na to, że to nie Rosja zaatakowała Gruzję tylko Gruzja zaatakowała Osetię Płd. oraz Abchazję w których zgodnie z mandatem ONZ stacjonowały ograniczone siły rosyjskie i to właśnie OBWE nazwała Gruzję agresorem w tym konflikcie z 2008 roku.

po trzecie sankcje
wtorek, 26 maja 2020, 02:29

PL, LT - jakieś 33 000 PKB / osobę rocznie. OK - słabe perspektywy, choć mógłby mieć podobne współczynniki. To będzie wywoływać frustrację mieszkańców OK w dłuższej perspektywie czasu, tym bardziej że FR pod sankcjami i oparta na węglowodorach raczej będzie się zwijać. Zresztą podobne tendencje pojawiają się również na BY i UA. OK jest w strefie ciążenia Zachodniej Europy / Skandynawii / morza, a nie Moskwy co widać dość wyraźnie na przykładzie sąsiednich Państw Nadbałtyckich.

HeHe
niedziela, 24 maja 2020, 02:27

A z jakiej przyczyny przyszłość Obwodu Kaliningradzkiego miałaby być "co najmniej niepewna"? Jeżeli tak to oznacza to "co najmniej" niepewną przyszłość aktualnie naszych Warmii i Mazur, Pomorza Zachodniego, Ziemi Lubuskiej, Dolnego Śląska, Śląska Opolskiego i części Górnego Śląska. Poza tym to, że Rosja mogłaby podzielić los Związku Radzieckiego pozostaje i prawdopodobnie zawsze pozostanie tylko w sferze marzeń tych którzy nienawidzą Rosji. Realia są takie, że Rosja była, jest i najprawdopodobniej pozostanie naszym sąsiadem z którym, zgodnie z dobrze pojętym naszym interesem, powinniśmy utrzymywać MOŻLIWIE najlepsze kontakty polityczno-gospodarcze tak jak robią to Niemcy. Francja czy nawet nasi węgierscy bratankowie. Poza wszystkim zwracam uwagę na to, że to nie Rosja zaatakowała Gruzję tylko Gruzja zaatakowała Osetię Płd. oraz Abchazję w których zgodnie z mandatem ONZ stacjonowały ograniczone siły rosyjskie i to właśnie OBWE nazwała Gruzję agresorem w tym konflikcie z 2008 roku.

HeHe
sobota, 23 maja 2020, 16:41

A z jakiej przyczyny przyszłość Obwodu Kaliningradzkiego miałaby być "co najmniej niepewna"? Jeżeli tak to oznacza to "co najmniej" niepewną przyszłość aktualnie naszych Warmii i Mazur, Pomorza Zachodniego, Ziemi Lubuskiej, Dolnego Śląska, Śląska Opolskiego i części Górnego Śląska. Poza tym to, że Rosja mogłaby podzielić los Związku Radzieckiego pozostaje i prawdopodobnie zawsze pozostanie tylko w sferze marzeń tych którzy nienawidzą Rosji. Realia są takie, że Rosja była, jest i najprwdopodobniej pozostanie naszym sąsiadem z którym, zgodnie z dobrze pojętym naszym interesem, powinniśmy utrzymywać MOŻLIWIE najlepsze kontakty polityczno-gospodarcze tak jak robią to Niemcy. Francja czy nawet nasi węgierscy bratankowie. Poza wszystkim zwracam uwagę na to, że to nie Rosja zaatakowała Gruzję tylko Gruzja zaatakowała Osetię Płd. oraz Abchazję w których zgodnie z mandatem ONZ stacjonowały ograniczone siły rosyjskie i to właśnie OBWE nazwała Gruzję agresorem w tym konflikcie z 2008 roku.

HeHe
środa, 20 maja 2020, 14:34

A z jakiej przyczyny przyszłość Obwodu Kaliningradzkiego miałaby być "co najmniej niepewna"? Jeżeli tak to oznacza to "co najmniej" niepewną przyszłość aktualnie naszych Warmii i Mazur, Pomorza Zachodniego, Ziemi Lubuskiej, Dolnego Śląska, Śląska Opolskiego i części Górnego Śląska. Poza tym to, że Rosja mogłaby podzielić los Związku Radzieckiego pozostaje i prawdopodobnie zawsze pozostanie tylko w sferze marzeń tych którzy nienawidzą Rosji. Realia są takie, że Rosja była, jest i najprwdopodobniej pozostanie naszym sąsiadem z którym, zgodnie z dobrze pojętym naszym interesem, powinniśmy utrzymywać MOŻLIWIE najlepsze kontakty polityczno-gospodarcze tak jak robią to Niemcy. Francja czy nawet nasi węgierscy bratankowie. Poza wszystkim zwracam uwagę na to, że to nie Rosja zaatakowała Gruzję tylko Gruzja zaatakowała Osetię Płd. oraz Abchazję w których zgodnie z mandatem ONZ stacjonowały ograniczone siły rosyjskie i to właśnie OBWE nazwała Gruzję agresorem w tym konflikcie z 2008 roku.

HeHe
wtorek, 19 maja 2020, 23:49

A z jakiej przyczyny przyszłość Obwodu Kaliningradzkiego miałaby być "co najmniej niepewna"? Jeżeli tak to oznacza to "co najmniej" niepewną przyszłość aktualnie naszych Warmii i Mazur, Pomorza Zachodniego, Ziemi Lubuskiej, Dolnego Śląska, Śląska Opolskiego i części Górnego Śląska. Poza tym to, że Rosja mogłaby podzielić los Związku Radzieckiego pozostaje i prawdopodobnie zawsze pozostanie tylko w sferze marzeń tych którzy nienawidzą Rosji. Realia są takie, że Rosja była, jest i najprawdopodobniej pozostanie naszym sąsiadem z którym, zgodnie z dobrze pojętym naszym interesem, powinniśmy utrzymywać MOŻLIWIE najlepsze kontakty polityczno-gospodarcze tak jak robią to Niemcy. Francja czy nawet nasi węgierscy bratankowie. Poza wszystkim zwracam uwagę na to, że to nie Rosja zaatakowała Gruzję tylko Gruzja zaatakowała Osetię Płd. oraz Abchazję w których zgodnie z mandatem ONZ stacjonowały ograniczone siły rosyjskie i to właśnie OBWE nazwała Gruzję agresorem w tym konflikcie z 2008 roku.

HeHe
wtorek, 19 maja 2020, 19:06

A z jakiej przyczyny przyszłość Obwodu Kaliningradzkiego miałaby być "co najmniej niepewna"? Jeżeli tak to oznacza to "co najmniej" niepewną przyszłość aktualnie naszych Warmii i Mazur, Pomorza Zachodniego, Ziemi Lubuskiej, Dolnego Śląska, Śląska Opolskiego i części Górnego Śląska. Poza tym to, że Rosja mogłaby podzielić los Związku Radzieckiego pozostaje i prawdopodobnie zawsze pozostanie tylko w sferze marzeń tych którzy nienawidzą Rosji. Realia są takie, że Rosja była, jest i najprwdopodobniej pozostanie naszym sąsiadem z którym, zgodnie z dobrze pojętym naszym interesem, powinniśmy utrzymywać MOŻLIWIE najlepsze kontakty polityczno-gospodarcze tak jak robią to Niemcy. Francja czy nawet nasi węgierscy bratankowie. Poza wszystkim zwracam uwagę na to, że to nie Rosja zaatakowała Gruzję tylko Gruzja zaatakowała Osetię Płd. oraz Abchazję w których zgodnie z mandatem ONZ stacjonowały ograniczone siły rosyjskie i to właśnie OBWE nazwała Gruzję agresorem w tym konflikcie z 2008 roku.

HeHe
wtorek, 19 maja 2020, 17:32

A z jakiej przyczyny przyszłość Obwodu Kaliningradzkiego miałaby być "co najmniej niepewna"? Jeżeli tak to oznacza to "co najmniej" niepewną przyszłość aktualnie naszych Warmii i Mazur, Pomorza Zachodniego, Ziemi Lubuskiej, Dolnego Śląska, Śląska Opolskiego i części Górnego Śląska. Poza tym to, że Rosja mogłaby podzielić los Związku Radzieckiego pozostaje i prawdopodobnie zawsze pozostanie tylko w sferze marzeń tych którzy nienawidzą Rosji. Realia są takie, że Rosja była, jest i najprwdopodobniej pozostanie naszym sąsiadem z którym, zgodnie z dobrze pojętym naszym interesem, powinniśmy utrzymywać MOŻLIWIE najlepsze kontakty polityczno-gospodarcze tak jak robią to Niemcy. Francja (zresztą cała Zachodnia Europa) czy nawet nasi węgierscy bratankowie. Poza wszystkim zwracam uwagę na to, że to nie Rosja zaatakowała Gruzję tylko Gruzja zaatakowała Osetię Płd. oraz Abchazję w których zgodnie z mandatem ONZ stacjonowały ograniczone siły rosyjskie i to właśnie OBWE nazwała Gruzję agresorem w tym konflikcie z 2008 roku.

Polak
wtorek, 19 maja 2020, 13:48

Graniczymy tylko z Kaliningradem a nie z całą rosją. Trzeba się go pozbyć i nie będzie sąsiada. Jakieś referendum zrobić w Kaliningradzie ze wsparciem ze sklepów militarnych i tubylczych separatystów....

HeHe
czwartek, 21 maja 2020, 15:45

Obwód Kaliningradzki to część Rosji a więc graniczymy z całą Rosją.

HeHe
środa, 20 maja 2020, 20:39

Obwód Kaliningradzki jest integralną częścią Rosji a więc graniczymy z całą Rosją i z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można napisać, że nikt i nigdy nie "pozbędzie się" Obwodu Kaliningradzkiego. A jeśli nie mam racji to proponuję jednak zrobić "jakieś referendum w Kaliningradzie ze wsparciem ze sklepów militarnych i tubylczych separatystów" a nie pomoże nam nikt bo nie będzie do nas miał zastosowania artykuł 5 układu założycielskiego NATO :)

HeHe
środa, 20 maja 2020, 14:38

Graniczenie z Kaliningradem nie różni się niczym od graniczenia z całą Rosją bo Obwód Kaliningradzki to Rosja. Spróbujmy zatem "się go pozbyć, jakieś referendum w Kaliningradzie zróbmy ze wsparciem ze sklepów militarnych i tubylczych separatystów" a NIKT nam nie pomoże bo art. 5 układu załozycielskiego NATO nie będzie miał do nas zastosowania.

HeHe
wtorek, 19 maja 2020, 19:10

Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można napisać, że nikt i nigdy nie "pozbędzie się" ani nawet nie będzie próbował pozbyć się ruskich z Obwodu Kaliningradzkiego. A jeśli nie mam racji to proponuję jednak zrobić "jakieś referendum w Kaliningradzie ze wsparciem ze sklepów militarnych i tubylczych separatystów" tylko wtedy NIKT nam nie pomoże bo artykuł nr 5 aktu założycielskiego NATO nie będzie się do takich "organizatorów" odnosił.

HeHe
wtorek, 19 maja 2020, 17:42

Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można napisać, że nikt i nigdy nie "pozbędzie się" Obwodu Kalingradzkiego. A jeśli nie mam racji to proponuję jednak zrobić "jakieś referendum w Kalingradzie ze wsparciem ze sklepów militarnychi tubylczych separatystów" :) Gwarantuję, że nikt z sojuszników nie przyszedłby nam z pomocą bo do takiego refenendum i jego następstw nie miałby zastosowania art. 5 układu założycielskiego NATO.

Dudley
wtorek, 19 maja 2020, 17:09

Niestety Rosjanie też są tego świadomi. Wystarczy głębsza i dłuższa zapaść gospodarcza i nie potrzeba zielonych ludzików. Rosjanie z OK są w dużej części odporni na moskiewską propagandę, mogą taniej podróżować po europie, obserwować i wyciągać wnioski. I nie są one w wielu aspektach wesołe.

fifi
poniedziałek, 18 maja 2020, 19:37

Nie bo nie.Po pięciokroć.Bez znieczulenia.Wyglądam przez okno, widzę dachy niemieckiej wioch,i dziwię się że ci Niemcy tacy mało rozgarnięci :).

Robert
wtorek, 19 maja 2020, 13:20

Mądry Niemiec po szkodzie. Tak się napalili na ten gaz, że aż zaczęli wyłączać elektrownie jądrowe. Biedaczki jednak nie wierzyli w taką reakcję USA. Co więcej dopiero po czasie się zorientowali że brakuje parę mld euro na rozbudowę infrastruktury. Chcieli przerzuci to na Kowalskich ale ci powiedzieli, że nie mają zamiaru płacić dodatkowej kasy...

HeHe
wtorek, 19 maja 2020, 17:44

Ależ nikt (z naszym wyjątkiem) a już na pewno nie Zachodnia Europa nie zamierza rezygnować z ruskiego gazu.

jrli
wtorek, 19 maja 2020, 11:18

Niemcy są podatni na propagandę Gerharda i Petersburga i wciąż mają nadzieję że Rosja będzie stabilnym i przewidywalnym partnerem. My już wiemy jak to wygląda, Krym, Donbas, groźby wobec Bałtów, Gruzja. My również jesteśmy na celowniku.

HeHe
wtorek, 19 maja 2020, 17:54

To Gruzja była agresorem w wojnie z 2008 roku bo zaatakowała Osetię Płd. i Abchazję i stwierdziło to OBWE tak właśnie Gruzję określając w swoim raporcie. Żadnych "gróźb" wobec Bałtów nie słyszałem a jeżeli się mylę to proszę o konkrety. Kiedy i kto z polityków rządzących Rosją groził Bałtom? Skąd pomysł, że my jesteśmy na celowniku? CO MY TAKIEGO MAMY czego nie ma Rosja aby stanowić jej cel? Po co nie atakowanej Rosji byłby konflikt w centrum Europy z krajem będącym członkiem NATO?

środa, 20 maja 2020, 10:01

Osetia płd i Abchazja to terytorium Gruzji, więc co Rosji do tego?

HiHi
wtorek, 19 maja 2020, 20:09

Nie grożą Bałtom ? To np proszę wygooglać co powiedział Przewodniczący Komitetu Obrony w Dumie gen. Andriej Nikołajew w kwestii użycia broni atomowej w stosunku to Bałtów.

Tweets Energetyka24